Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 21 lutego 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski obudził się kilka minut przed dziewiątą. Na stoliku czekało na niego śniadanie, a jego przyjaciele i pan Frankowski właśnie oglądali jakiś program w telewizji.
- Dzień dobry. - przywitał się pingwinek zsuwając się z łóżka.
- Dzień dobry Kowalski. - odpowiedział mu nauczyciel. - Długo dzisiaj spałeś. Siadaj, jedz, tylko szybko, bo za czterdzieści dwie minuty odjeżdża autobus do Gizy. - słysząc to pingwinek w mgnieniu oka pochłonął kanapki i po obowiązkowym pójściu do ubikacji zwierzaki, z polonistą na czele pomaszerowały na przystanek autobusowy. Na autokar nie musiały długo czekać. Kiedy wszyscy siedzieli już w autobusie pan Frankowski wyciągnął z plecaka przewodnik.
- Najpierw piramidy i Sfinks. - zdecydował. - Obiad zjemy w Gizie, a potem pójdziemy piechotą do Luksor oglądać bazę wojskową.
- A Dolina Królów? - odezwał się Kowalski.
- To już nie dzisiaj. Może jutro. - odpowiedział nauczyciel. - Kiedy indziej Kowalski. - pingwinek pokiwał głową lekko zawiedziony. - W Gizie są pamiątki, zrobimy sobie zdjęcia przy Sfinksie, będzie fajnie, zobaczysz. - Kowalski wyjrzał przez okno. Pustynny krajobraz powoli ustępował miejsca miastu, a chwilę później za szybą pojawił się transparent z napisem "Welcome to Giza".
- Nasz przystanek. - powiedział chwilę później pan Frankowski i pingwiny przygotowały się do wysiadki. Na zewnątrz uderzyła je fala gorąca. Abigail związała włosy w kucyk, ale podpiąć grzywki już nie mogła. Nie wzięła spinki do włosów. Skipper z trudem łapał oddech, a Kowalski marzył o chłodnej wodzie, w której mógłby się zanurzyć i ochłodzić.
- Piramidy niedaleko, nie martwcie się. - powiedział pan Frankowski i rzeczywiście po przejściu kilkunastu metrów już widać było wierzchołki piramid.
- Łał. - skomentowała Abigail. - Wejdziemy do środka?
- Wejdziemy, pewnie. - zgodził się nauczyciel.
- A muszę też? - spytał niepewnie Kowalski. - Wolałbym zostać na zewnątrz jeśli mogę. - dodał.
- Będziesz tu na nas czekać? - spytał pan Frankowski. Pingwinek pokiwał głową.
- Dobrze, tylko się nie oddalaj. - nauczyciel i przyjaciele zwierzaka zniknęli we wnętrzu jednej z piramid.
Kiedy po półgodzinie wyszli na zewnątrz Kowalski właśnie kończył szkicować w notesie Sfinksa.
- Żałuj, ze z nami nie poszedłeś. - powiedziała Abigail.
- Nie żałuję. - odparł Kowalski. - Zrobi mi pan zdjęcie? - pan Frankowski kiwnął głową i wyjął aparat.
- No to ustaw się ładnie. - poprosił i pstryknął pingwinkowi zdjęcie na tle piramid. potem fotkę zamówili sobie Skipper i Abigail, a później aparat przejął przywódca, a pan Frankowski wziął Kowalskiego na ręce i ustawił się przy Sfinksie.
- Możemy już iść obejrzeć pamiątki? - spytał naukowiec po sesji zdjęciowej. - Widziałem pocztówki.
- Chodźmy. - zgodził się nauczyciel. - Chwilę potem pingwiny rozbiegły się między stoiskami. Skipper widząc, jak Abigail męczy się z grzywką bez przerwy opadająca na oko, kupił jej spinkę ze skarabeuszem. obok Kowalski oglądał Kolorowe pocztówki, a pan Frankowski płacił za breloczek do kluczy przedstawiający pośmiertną maskę Tutanchamona.
- Wybrałeś coś? - spytał Kowalskiego.
- Nie wiem, nie mogę się zdecydować. - odpowiedział pingwinek porównując dwie kartki z egipską panoramą.
- A mi się ta podoba. - wtrąciła Abigail wyjmując ze stojaka kartkę z widoczkiem Nilu. Po krótkim namyśle Kowalski zdecydował się na wszystkie trzy kartki, a przy kasie poprosił jeszcze o figurkę królowej Nefertiti.