Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 lutego 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Po drodze na lotnisko nie milkły radosne rozmowy. Pingwiny przekrzykiwały się nawzajem i rozmawiały o tym co chciałyby zobaczyć w Egipcie, a pan frankowski od czasu do czasu wtrącał jakieś historyczne ciekawostki.
- Trzeba nadać bagaż. Poczekacie tutaj? - spytał nauczyciel, kiedy znaleźli się w hali odlotów. Pingwiny (zgodnie jak nigdy) pokiwały głowami i usiadły na ławce.
- Ile się leci z Warszawy do Kairu? - spytał Kowalski, kiedy zostali sami.
- Nie wiem, a co? - odpowiedział mu Skipper przeglądając przewodnik po Egipcie. - Masz stracha?
- No trochę. - przyznał pingwinek.
- Nie bój się Kowalski. - powiedziała Abigail. - Będzie dobrze, zobaczysz. - Kowalski uśmiechnął się.
- Chodźcie! - zawołał do nich pan Frankowski i wszystkie trzy zwierzaki pobiegły za nim do samolotu. chwilę potem wszyscy siedzieli na miękkich fotelach w samolocie.
- Proszę pana, jak tam jest? W tym Egipcie? - zagadnął nauczyciela Kowalski.
- Na pewno fantastycznie. - odpowiedział mu polonista. - Zobaczycie muzeum w Kairze i bazar, piramidy w Gizie, Sfinksa, a potem pojedziemy do Luksor.
- A co tam jest? - zainteresował się pingwinek.
- Dolina Królów. - odpowiedział pan Frankowski. z fotela przed nimi wychylił się Skipper.
- Zobaczymy egipską bazę wojskową. - spytał.
- Pomyślimy. A teraz zapnijcie pasy. - odpowiedział nauczyciel i w tej samej chwili zaświeciła się ikonka, informująca o tym, że należy zapiąć pasy. Kowalski wyjrzał przez okno. W dole widać było rozświetloną Warszawę przesłonięta już z lekka chmurami. Pingwinek ułożył się wygodnie na fotelu. Lekkie kołysanie działało na niego usypiająco. Miał cichą nadzieję, ze kiedy się obudzi będą już na miejscu.
Pingwinek powoli otworzył oczy. ktoś przykrył go kocykiem. Przeciągnął się.
- Jak się spało? - spytał pan Frankowski.
- Dobrze, dziękuję.
- Nie jesteś głodny? - Kowalski pokręcił głową.
- Poszedłbym tylko do toalety. - powiedział.
- Zaraz będziemy lądować. Wytrzymasz? - pingwinek potwierdził i zapiął pas. Samolot powoli podchodził do lądowania, a w końcu osiadł na płycie lotniska. Pan Frankowski odebrał bagaże i poszedł z pingwinami do hali egipskiego lotniska.
- Kowalski, trafisz do toalety, czy mam pójść z tobą? - spytał. Kowalski spojrzał z zażenowaniem na Skippera.
- Trafię. - odpowiedział i oddalił się korytarzem. Kiedy pingwinek wrócił z ubikacji, pan Frankowski poprowadził zwierzaki do hotelu Ramzes.
- Dzień dobry. - przywitał się z recepcjonistką. - Mamy rezerwację na nazwisko Frankowski. - nauczyciel płynnie przeszedł na angielski. - Pokój jest już opłacony. - kobieta skinęła głową, położyła na biurku klucz do pokoju i podsunęła rejestr do podpisu.
- Apartament numer sto pięćdziesiąt dwa na trzecim piętrze, z balkonem. - powiedziała. Nauczyciel podziękował i chwilę potem pingwiny rozglądały się z zachwytem po pokoju. Były tam dwa łóżka, kanapa, niski stolik i nawet telewizor. Po lewej były drzwi do łazienki, po prawej na balkon.
- Szykujemy się do spania, co? - spytał pan Frankowski. - Rozpakujemy się jutro.
- To ja idę pod prysznic. - powiedziała Abigail wyciągając z torby swój różowy ręcznik. Pół godziny później Skipper i Abigail już spali, a Kowalski wyjął z torby "Zagadkę Diamentowej Doliny", książkę kupioną specjalnie na wyjazd i położył się na łóżku. Pingwinek przebiegł wzrokiem po tekście, ale szybko złapał się na tym, że nie rozumie ani słowa z tego co przeczytał. Kiedy polonista wyszedł z łazienki zwierzak spał. Nauczyciel wyjął mu książkę ze skrzydełek i położył na szafce.
- Dobranoc. - szepnął otulając pingwinka kołdrą.
  • awatar Lisa Angels: A oni nie mieli jechać do australii? I zaczynam się martwić o Kowalskiego, po pierwsze to powinien się zgłosić do lekaża z pencherzem, a po drugie- to on czegoś nie wie?!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›