Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 1 lutego 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Obudź się Skipper. - pingwinek usłyszał kobiecy głos, gdzieś bardzo daleko. - Obudź się. - Skipper powoli otworzył oczy. Nad jego łóżkiem pochylała się pani Ola i lekarka, której pingwinek nie znał. Ja stałam obok, a kiedy zwierzak się obudził wzięłam go za skrzydło i uśmiechnęłam się. Skipper czuł się jeszcze słaby i zmęczony, a w końcu oczka same mu się zamknęły i znowu zasnął. Wcześniej słyszał rozmowę obu lekarek, ale słowa do niego nie docierały.
- Już po wszystkim. - powiedziała pani Ola. - Szybko wyzdrowieje, nie musisz się już martwić.
- Mogę z nim tu zostać? - spytałam.
- O ile dobrze pamiętam masz w domu jeszcze cztery pingwiny.
- Pewnie się martwią. - przyznałam.
- Idź do domu. - powiedziała druga lekarka. - Skipper ma dobrą opiekę.
Ze szpitala do domu miałam spory kawałek więc doszłam dopiero późnym wieczorem, a w korytarzu przywitała mnie całą czwórka - zapłakany Szeregowy, Abigail miętosząca w skrzydłach chusteczkę higieniczną, Rico ze łzami w oczach i Kowalski, który podbiegł do mnie z płaczem i przytulił.
- Co z Szefem? - spytał przez łzy. - Żyje?
- A dlaczego ma nie żyć? - spytałam biorąc go na ręce. - Przecież ty też byleś operowany i wiesz, że od tego się nie umiera. - w oczach Abigail znowu zalśniły łzy, a dziewczyna zaszlochała krótko.
- Chodźcie wszyscy do kuchni. - poprosiłam. Chwilę potem cała czwórka siedziała przy stole. Kowalski popijał ze swojego ulubionego kubka czekoladę, Rico machinalnie sięgał po kolejne pianki z talerzyka, a Abigail wycierała sobie oczy. Młodego wysłaliśmy do łóżka. Dziewczyna wzięła w skrzydła szklankę wody, ale tak jej się trzęsły, że połowa rozlała się na stole.
- Co mam wam powiedzieć? - spytałam.
- Najlepiej wszystko po kolei. - odpowiedziała Abigail. Usiadłam obok niej.
- Byliśmy u pani Oli w klinice. Skipper miał robione prześwietlenie, potem pobieraną krew.
- O matko! - jęknęła dziewczyna. - Przecież on się boi igieł!
- Ale dał siebie pobrać krewi i nic mu się nie stało. Był naprawdę bardzo dzielny. Potem pani weterynarz wzięła nas do szpitala i musieliśmy czekać na korytarzu, aż lekarze skończą operować. Skipper poszedł do toalety i tam stracił przytomność, a później to jego wzięli na salę operacyjną. - fakt, że pingwinek tak się rozkleił taktownie przemilczałam.
- A po operacji Szefa widziałaś? - spytał Kowalski.
- Tak. - kiwnęłam głową. - wprawdzie tylko na mnie spojrzał i nic nie powiedział, ale wszystko z nim w porządku. - Abigail odetchnęła z ulga. - A teraz proponuję żebyście położyli się spać. Późno już. - pingwiny wyszły z kuchni rozchodząc się do swoich pokoi.
- Dobranoc. - powiedziała Abigail wbiegając po schodach na poddasze, ale wcale się nie położyła, tylko zakopała się pod kołdrą z książką. Nie mogła teraz spać. Rico zasnął, kiedy tylko przyłożył głowę do poduszki. Przykryłam kołdrą zapłakanego Szeregowego, który tulił się przez sen do poduszki, potem zajrzałam do Kowalskiego. Pingwinek leżał w łóżku na wznak i wpatrywał się w ciemność za oknem.
- Dobranoc. - powiedziałam otulając go kołdrą.
- Kiedy Szef wróci ze szpitala? - spytał Kowalski.
- Nie dalej niż za kilka dni. - odpowiedziałam siadając obok. - Nie zamartwiaj się, dobrze? Ja też już się kładę. Jak chcesz to chodź do mnie.