Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 5 grudnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Po moim wyjściu Skipper spytał pielęgniarkę, czy mógłby zostać z Kowalskim przez całą noc. Wytłumaczył jej, że po prostu nie potrafi zostawić go samego i boi się, że będzie miał koszmary. Pielęgniarka okazała mu wiele zrozumienia i obiecała nawet przynieść dodatkowy koc. Kowalski spał, kiedy Skipper do niego zajrzał, więc skorzysta z okazji i zszedł na stołówkę, na kolację. Kiedy wrócił, Kowalski spał nadal, więc przywódca położył się obok. W małej izolatce zrobiło się przytulnie. Żaluzje były spuszczone, nad łóżkiem paliła się mała lampka. Po wyjściu odwiedzających na korytarzu zapanował cisza i tylko czasem słychać było turkot wózka z lekami i kroki pielęgniarek. Skipper miał wielką nadzieję, że jutro przyjaciel poczuje się na tyle dobrze, żeby zacząć o ”tym” rozmawiać. Wtedy dopiero naprawdę uwierzy, że zaczął dochodzić do siebie. Tyle pytań wymagało odpowiedzi! A skoro on miał ich aż tyle, ile będzie mieć policja? Kowalski jęknął przez sen, a Skipper natychmiast poderwał się do pozycji siedzącej.
- Kowalski... - odezwał się, biorąc przyjaciela za skrzydło. Naukowiec zerwał się gwałtownie, czepiając się Skippera. - Spokojnie Kowalski, spokojnie. - przywódca poklepał podwładnego po plecach. - Śniło wam się coś? - Kowalski pokiwał głową. - Dopiero co mnie przestały męczyć koszmary, teraz będą was?
- Nie, nie powinny. - odparł Kowalski. - Naprawdę już mi lepiej. Mógłby Szef? - poprosił, wyciągając skrzydło w stronę szklanki z wodą, stojącej na szafce nocnej. Skipper pokiwał głową i podał Kowalskiemu szklankę.
- Mogę was zostawić na chwilę? - spytał. - Musze pójść do toalety, mogę?
- Pewnie. - odparł Kowalski. - Wie Szef, cieszę się, że Szef jest tu ze mną. - Skipper uśmiechnął się.
Kiedy przyszłam rano do szpitala, pingwiny zjadały właśnie jogurt malinowy na śniadanie.
- Cześć. - powiedziałam, wchodząc do salki. - Kowalski, mam twoje ciasto budyniowe. Piekłam wczoraj. - pingwinek zdjął folię z tacki z ciastem.
- Mogę? - spytał, parząc na pielęgniarkę. Kobieta uśmiechnęła się, widząc prosząca minkę Kowalskiego.
- Ale tylko jeden kawałek. - odpowiedziała. - Drugi wieczorem. - dodała. Pingwinek uśmiechnął się z wdzięcznością.
- Skipper, wracasz dziś ze mną do domu? - spytałam.
- Nie. Zostanę z Kowalskim jeszcze dzisiaj. - odpowiedział pingwinek. - Musze zostać. - uśmiechnęłam się.
- Z tego co wiem Kowalskiego jutro wypisują. - dodałam. - Więc wrócimy do domu we trójkę. Trzeba będzie pójść na komisariat. - - Skipper podniósł na mnie wzrok. - Nie bój się, trzeba będzie tylko zidentyfikować sprawców. W końcu mało brakowało, a Kowalski mógłby umrzeć. Z pingwinami zostałam do późnego popołudnia, ale w końcu najwyższy był czas na powrót do domu. Szeregowy i Rico na pewno byli głodni.
- Kowalski... - odezwał się Skipper już po moim wyjściu. - Ja was muszę przeprosić. - powiedział. Naukowiec spojrzał pytająco na przywódcę. - Czytałem twój pamiętnik.
- Co Szef robił?! - Kowalski poderwał się.
- Przepraszam. - szepnął spłoszony Skipper. - Obiecuję, ze już więcej nie będę. Strasznie za wami tęskniłem. Chciałem wiedzieć, co czujecie, co robicie i co was przeraża. Przy okazji niemało się naczytałem rzeczy na swój temat. - pingwinek odwrócił wzrok.
- W takim razie ja też przepraszam. - odpowiedział Kowalski. - Nie miałem prawa tak o Szefie pisać.
- A ja nie miałem pojęcia, że byłem dla was taki okropny. Za to też przepraszam. Ja się postaram zachowywać inaczej. No i... trochę wam też odpuszczę.
- Szef przyznaje, ze jest egoistą?
- Oczywiście, że tek, a co? - pingwinek odwrócił się.
- Skipper... - odezwał się Kowalski. Przywódca spojrzał na niego. Kowalski wyciągnął do przyjaciela skrzydełka i uśmiechnął się, a Skipper mocno się do niego przytulił.

Kowalski siedział na krześle w gabinecie pani komisarz, co chwilę oglądając się, czy ja i Skipper ciągle czekamy na korytarzu. Nie chciał iść na komisariat bez najlepszego przyjaciela.
- Nie musisz się martwić. - zaczęła policjantka. - Tutaj jesteś bezpieczny. Proszę, przypomnij sobie jak najwięcej szczegółów. To naprawdę ważne. - Kowalskiemu zbierało się na płacz. Dopiero co wyrwał się z rąk porywaczy, a teraz znowu miał to przeżywać od początku? Po policzku pingwinka spłynęła łza.
- Spokojnie. - pani komisarz postawiła przed Kowalskim szklankę wody. - Widzisz, Kasia ciągle na ciebie czeka i nigdzie nie pójdzie bez ciebie. - pingwinek stanął przy szybie. Pomachałam, widząc, że Kowalski na mnie patrzy.
- A mógłbym skorzystać z toalety? - poprosił pingwinek. Na twardym krześle siedział już ponad godzinę raz po raz opowiadając jedną i tę samą wersję tego co go spotkało i zaczynał być już zmęczony, a pełny pęcherz wcale mu nie ułatwiał.
- Chodź, zaprowadzę cię. - Kowalski poszedł za policjantką do łazienki, a po skorzystaniu z ubikacji i ochlapaniu się zimną wodą stwierdził, ze znowu jest w stanie myśleć.
- Możemy kontynuować? - spytała pani komisarz.
- Tak. - odpowiedział pingwinek. - Teraz mogę opowiedzieć. - oboje wrócili do gabinetu i Kowalski po raz kolejny opowiedział jej ze szczegółami co przeżywał przez ostatni tydzień, co czuł i jak strasznie się bał.
- Potrafiłbyś opisać sprawców? - spytała policjantka.
- Tak. Mężczyzna na oko trzydzieści lat, przydługie ciemne włosy, ślad zarostu i zawsze robiony na drutach sweter. Kobieta na pewno młodsza, farbowane blond włosy, w lewym uchu trzy kolczyki i jeszcze jeden w nosie, zawsze kiedy do mnie przychodziła, a przychodziła rzadko, miała czarną skórzaną kurtkę. To chyba wszystko. - pani komisarz wyszła z gabinetu, a chwilę później wróciła, niosąc ze sobą dwa portrety pamięciowe. Położyła kartki przed pingwinkiem.
- To oni? - spytała. Kowalski pokiwał głową.
- Tak, na pewno. - odpowiedział.
- A gdybyś ich zobaczył, potrafiłbyś ich rozpoznać? - pingwinek znowu kiwnął głową.
- No to przy okazji załatwimy rozpoznanie. - stwierdziła policjantka. - Chodź ze mną. - razem z panią komisarz i z pingwinami poszłam do pokoju z lustrem weneckim. Kowalski i Skipper stanęli na stole, oboje z napięciem wpatrując się w szklaną taflę. Dwóch funkcjonariuszy wprowadziło sprawców do pokoju po drugiej stronie lustra.
- Złapaliśmy ich kiedy próbowali uciekać kradzionym samochodem. - powiedziała policjantka. - Z początku oboje nie chcieli nic mówić, ale po czterdziestu ośmiu godzinach w celi mężczyzna zeznał, ze dopuścili się porwania. Na pewno sąd weźmie to pod uwagę, ale oboje będą odpowiadać za kradzież, zabójstwo i usiłowanie zabójstwa. Bo to oni, prawda? - Kowalski kiwnął głową.
- To oni... - szepnął Skipper. - To oni o mało mnie nie zabili, wtedy na boisku. - w oczach stanęły mu łzy. w jednej chwili wróciły do niego wszystkie zdarzenia sprzed miesiąca. Pobicie na boisku, krwotok wewnętrzny, dwie operacje i śmierć kliniczna. Pingwinek cofnął się o krok. Nie chciał pamiętać. Drgnął, kiedy położyłam mu dłonie na ramionach.
- Skipper, jesteś pewny? - spytałam. Pingwinek pokiwał głową i odwrócił się, wtulając się w mój sweterek. Raz po raz wstrząsał nim szloch.
- Nie płacz, wiesz dobrze, że nikomu już nie zrobią krzywdy. - powiedziałam, przytulając Skippera do siebie.
- Chcę zeznawać. - rzucił pingwinek. - Chcę składać zeznania. - powtórzył, patrząc na panią komisarz.
- Zapraszam. - policjantka wskazała dłonią kierunek do swojego gabinetu.
- ...to wszystko. - skończył opowiadać Skipper. Pani komisarz położyła przed nim pisemną wersję zeznań.
- Podpisz tutaj, na dole. - poprosiła podając mu długopis. Pingwinek złożył u dołu kartki czytelny podpis i spojrzał na policjantkę.
- Dziękuję. Możesz być pewny, że nikomu już nie zrobią krzywdy. - pani komisarz uśmiechnęła się.
  • awatar *Mordka*: Świetne rozdziały! Nic więcej nie napiszę, bo nie wiem co... Ale przeczytałam całe :3 Najważniejsze, że oni (szczególnie ta baba) już nikomu nie skrzywdzą
  • awatar serpentard210: Nareszczcie ich złapali !!! Super rozdzialik!!! Mam nadzieję że teraz wszystko będzie ok. Choć aż był Skkiper, był Kowalski cz stanie się też coś Rico i Szeregowemu?
  • awatar frytki z majonezem.: Super, że ich złapali. Ufff, odetchnęłam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›