Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 3 grudnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski nie miał na nic siły. Kręciło mu się w głowie kiedy wstawał i musiał zwymiotować. Ostatni porządny posiłek zjadł cztery dni temu, wieczorem, niedługo przed przyjściem porywaczy. W butelce zostało mu nie więcej niż pięć centymetrów wody. Kiedy to wypije, dopiero wtedy pozna co to cierpienie. W głębi serca pingwinek był przekonany, że zostawiono go tutaj, żeby umarł. Myślał nad tym długo, a ponieważ dużo wiedział o ludziach, którzy stali za porwaniem, takie rozwiązanie wydawało mu się więcej niż prawdopodobne. Kowalski rozpłakał się, kuląc się pod kocem.
Następnego dnia wody już nie było, a pingwinek był tak zmarznięty, głodny i spragniony, że nie był nawet pewien ile czasu siedzi już w zamknięciu. Słychać było bębniący o okno deszcz. Kowalski nie miał siły już wstać, wiedział, że jeśli to zrobi to zemdleje. Naciągnął koc na głowę i rozpłakał się. Zwymiotowałby gdyby miał czym. Powoli robiło się coraz ciemniej i wtedy właśnie usłyszał warkot samochodu na zewnątrz. Do piwnicy weszła kobieta. Pingwinek spojrzał na nią z nadzieją.
- Mogę dostać wody? - poprosił cichutko. Kobieta wyjęła z torby butelkę ze zbawiennym płynem i nalazła wody do metalowego kubka, ale zawahała się. Wypuściła kubek z ręki, a woda rozlała się po podłodze.
- A wiesz co, zdechnij sobie. - powiedziała, wychodząc. Kowalski z największym trudem zwlókł się z materaca i wziął kubek w skrzydła. Zlizał ostatnie krople wilgoci, pozostałe na ściankach. Skrzydła mu drżały. Bolały go wszystkie kości, wzrok miał nieostry i nagle zdał sobie sprawę, że to początek końca. Jakimś cudem zdołał podczołgać się z powrotem na materac, ale wysiłek był tak wielki, że z trudem udało mu się naciągnąć na siebie koc. Chyba nie będzie już w stanie więcej wstać. To było to, ostatnia faza powolnej wędrówki ku śmierci. Język  gardło Kowalskiego były teraz tak wyschnięte, że nie potrafił myśleć o niczym innym. Zdał sobie sprawę, że nawet jeśli usłyszy kogoś na zewnątrz, nie da rady krzyczeć.
- Po... Mo... Cy... - wyszeptał jeszcze i oczka mu się zamknęły.

Skipper szlochał, wtulając się w kocyk Kowalskiego. Miękki materiał pachniał lekko płynem do płukania, a ten zapach przypominał mu dla odmiany o tych wszystkich chwilach spędzonych  przyjacielem. Poczuł, że ktoś obejmuje go mocno i przytula i odwrócił głowę.
- Mój biedaku... - westchnęłam. - Tak długo starałeś się być dzielny, ale to dla ciebie za dużo. - posadziłam go sobie na kolanach, przytuliłam i pozwoliłam mu płakać, kołysząc go lekko, drugą ręką przerzucając zdjęcia  z jednej kupki na drugą.
- Zrobić ci herbaty? - spytałam. Skipper przecząco pokręcił głową. - A czekolady? - strzał w dziesiątkę. - Przyniosę ci. - dodałam. - Nie płacz już. Policja być może ma już trop. - Skipper poderwał się gwałtownie.
- Znaleźli go? - spytał z nadzieją. - Powiedz, znaleźli?
- Jeszcze nie, ale przesłuchują odpowiednie osoby. - odparłam. - Będzie dobrze, zobaczysz. Zaraz wrócę z czekoladą. - pingwinek do końca się uspokoił, włożył zdjęcia  powrotem do albumu i odłożył go na stolik. Potem wypił kubek gorącej czekolady ze słodkimi piankami i zszedł ze mną do kuchni, na obiad. Na stole stał parujący talerz ze spaghetti carbonarą, ale Skipper po raz pierwszy nie miał ochoty na ulubione danie.
- Jak możecie jeść, kiedy Kowalski pewnie umiera gdzieś z głodu? - odezwał się. W oczach na nowo zalśniły mu łzy. Odłożyłam widelec i wzięłam go za skrzydło.
- Skipper, zjedz. - poprosiłam. - Musisz zjeść, żeby mieć siłę, a musisz mieć siłę żeby szukać Kowalskiego.
- Niby gdzie mielibyśmy go jeszcze szukać? Byliśmy we wszystkich możliwych miejscach. Teraz możemy tylko siedzieć i czekać na cud. - pingwinek odsunął od siebie talerz. - Nie mam ochoty na jedzenie. - powiedział, wychodząc z kuchni. Westchnęłam i też wstałam z miejsca. Skippera znalazłam w pokoju kowalskiego, zwiniętego w kłębek na łóżku. Usiadłam obok.
- Wiem, że sytuacja cię przerosła. - odezwałam się. - Ale wiesz, nie musisz się denerwować z byle powodu.
- Przepraszam. - odpowiedział pingwinek. - Ale naprawdę nie zjem obiadu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›