Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 21 grudnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Co mówił pan Frankowski? ”Nawet jeśli pomylisz dialogi, albo zapomnisz tekstu, to nie pokazuj po sobie, że cos jest nie tak. Graj dalej, jakby nic się nie stało.” Kowalski wziął głęboki wdech i podjął od razu tę nieplanowaną zamianę Julii w Lenę. Odpowiedział tak, by dialog toczył się dalej i sprawnie połączył to, co chciałby powiedzieć Lenie, dodając jedynie niektóre zdania z Szekspira.
- Nie lękaj się Julio, droga moja, jestem przy tobie i będę. Kiedy czuję twoją miłość, niestraszne mi są podszepty tych, którzy miłości dla innych nie mają. Przetrwamy złe dni. Będę czekał na ciebie najwierniej. Bo cóż jest świat Julio, wobec słodyczy kochania. Mężczyzna jest księga, której treści pięknieją, kiedy je uścisk niewieści obejmie niczym dwie złote okładki. Jestem taką księgą, jestem twoją księgą, Julio. - przestawnie dobiegło końca i kurtyna w końcu opadła.
- Ale daliście plamę. - powiedziała Iris. - Wszystko pochrzanione, nie mam pojęcia dlaczego biją wam brawo.
- Daliśmy czadu, a nie plamę. - powiedział Kowalski. - Czy wy nie rozumiecie, że nikt, tam na sali, nie zorientował się, że zmieniliśmy tekst? Wszyscy będą myśleć, że tak właśnie być powinno. - pingwinek odsunął skrzydłem grubą kotarę i oboje z Leną wyszli się ukłonić. Sala biła głośne brawa.
- Brawo za waszą odwagę! - krzyknęłam. Lena poczuła na swoim skrzydle uścisk skrzydła Kowalskiego.
- Kasia wie. - powiedziała.
- Pan Frankowski też. - dodał pingwinek. Sala pustoszała. Dyżurujący sprzątali krzesła. Pan Frankowski czekał. Wokół niego stało kilkoro nauczycieli i ja.
- To było świetne. - komentowałam. - Najpierw myślałam, że zapomnieli tekstu, ale szybko się zorientowałam, że robią improwizację. I zazdroszczę im tej odwagi.
- W miłości także jest odwaga. - powiedział pan Frankowski.
- Tak przypuszczasz?
- To akurat wiem. - odpowiedział nauczyciel. Kowalski przytulił się do pana Frankowskiego. - Dziękuję. - dodał pan Janusz. - Byliście rewelacyjni.
- I nie złości się pan? - spytał pingwinek.
- Złościć się? Ja się cieszę, że uczę takiego inteligentnego pingwinka.
- Przygotujesz coś jeszcze? - spytałam.
- Ja? - zdziwił się pan Frankowski. - Ja mogę tylko wami pokierować. Jeżeli będziecie mieli propozycje, to bardzo chętnie. A póki jesteśmy w temacie, dostaliście specjalne zaproszenie od dyrekcji na naszą wigilię do pokoju nauczycielskiego.
- To ja państwa przeproszę. - Lena dygnęła. - Muszę już iść. Kwiaciarnia od rana stoi zamknięta.
- Kowalski! - Skipper przepchnął się do przyjaciela. - Kowalski... - odezwał się, kręcąc głową. Naukowiec skulił się oczekując nagany, a przywódca otworzył dziób, chcąc palnąć mowę.
- Ale wygrałem? - odezwał się Kowalski zbijając Skippera z pantałyku.
- Jasne. - odpowiedział po krótkim namyśle przywódca. - Z własną słabością. Chodźmy na tę wigilię, jestem głodny.
- Cały Skipper. - zaśmiałam się. - Ale tym razem masz rację.
- Trzeba uczcić sukces waszego zespołu. - dodał pan Frankowski. - No i Kowalskiego. A w pokoju nauczycielskim widziałem pysznie wyglądające ciasto ze śliwkami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›