Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 2 grudnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski trwał z dnia na dzień. Powoli tracił wiarę w to, że ktoś sobie o nim przypomni i uwolni go z rąk porywaczy. Najbardziej bał się tamtej kobiety. Bezwzględny, bezkarny kat, co przemocą wymusza posłuszeństwo. Mijały cztery dni, odkąd pozwolił zamknąć się w małym pomieszczeniu - ”pozwolił” to za dużo powiedziane, bo przecież tamci go o zdanie nie pytali. Powoli zapominał, jak to jest być wolnym, zapominał jak wygląda świat za oknem, jak przyjemne jest ciepło słonecznych promieni, jak wiatr cudownie muska piórka. Oni nie pozwalali pingwinkowi wychodzić na powietrze. W ogóle nie pozwalali mu wychodzić z piwnicy. Karmili i przynosili wodę. To wszystko. Kowalski skulił się pod kocem. Było potwornie zimno. Dzień upływną bardzo powoli. Słońce wyszło zza chmur około jedenastej. Jego promienie wpadały przez okno, kiedy pingwinek jadł placek z mięsem. postanowił zachować ciasto, a właściwie dużą bułkę z rodzynkami, do zmierzchu, na wypadek gdyby nie przynieśli mu dzisiaj nic do jedzenia. Przez cały dzień głównie drzemał na materacu, od czasu do czasu robiąc kilka ćwiczeń rozciągających. Kiedy zaczęło się ściemniać, zjadł bułkę patrząc, jak widoczny przez okno kawałek nieba staje się coraz ciemniejszy.
Czekał i czeka, ale porywacze nie zjawili się też następnego dnia. Zaczynało mu burczeć w brzuszku z głodu, ale w końcu stracił nadzieję na posiłek i położył się na materacu. Było zimno. Kowalski otulił się kocem, ale to niewiele pomogło. Pingwinek zastanawiał się, czy zagłodzenie kogoś na śmierć zostałoby uznane za morderstwo, czy raczej za ”nieszczęśliwy wypadek”, gdyby porywacze twierdzili, że nie byli w stanie po niego wrócić. Ile czasu by to zajęło? Dwa tygodnie? Trzy? A może jeszcze dłużej?
Kolejny dzień upływał jeszcze wolniej niż poprzedni, a ponieważ Kowalski nie miał zupełni nic do roboty oprócz rozmyślania o głodzie, w końcu zaczął rozmawiać sam ze sobą. Był głodny, zmarznięty i brudny i czuł, że dłużej już tego nie zniesie.
- Umrę tutaj, prawda?! - krzyknął nagle. - Będę tu siedzieć w zamknięciu, coraz bardziej głodny, Az w reszcie nie dam rady nawet wstać. Tego chcieliście?! - pingwinek wybuchnął płaczem, chowając się pod kocem. Tęsknił do domu.

- Dokąd idziesz? - spytał Skipper, wchodząc do przedpokoju i wlokąc za sobą kocyk. Poprzedniej nocy znowu nie mógł spać i właściwie więcej czasu przepłakał, ale wcale nie czuł się zmęczony. Chciał tylko znaleźć Kowalskiego.
- Na komisariat. - odpowiedziałam. - Musze wiedzieć, czy mają jakiś trop, po prostu muszę. Poradzisz sobie? - pingwinek kiwnął głową, ale kiedy wychodziłam, zawołał mnie. Odwróciłam głowę, napotykając jego wzrok.
- Już nic, idź. Kowalski jest najważniejszy. - westchnął pingwinek. Przykucnęłam przy nim i pogładziłam go po policzku, uśmiechając się smutno.
- Trzymaj się. - powiedziałam, wychodząc z domu. Skipper jeszcze chwilę stał w korytarzu, wpatrując się w zamknięte drzwi, ale potem jego wzrok padł na drzwi pokoju Kowalskiego. Pingwinek zajrzał do środka. Wszystko wyglądało tak jak zawsze, ale o wiele smutniej. Skipper zamknął za sobą drzwi. Potem sięgnął do szuflady biurka po pamiętnik przyjaciela. Miał wyrzuty sumienia. Solennie obiecał, że nigdy więcej nie będzie go czytał, ale pamiętnik stanowił teraz jedyne źródło ”porozumienia się” z Kowalskim. Skipper przebiegł wzrokiem ostatnie wpisy. Naprawdę zachowywał się wobec podwładnego tak okropnie? Zamknął książkę i odłożył ją na miejsce. Teraz dręczyły go nie tylko wyrzuty sumienia, ale też poczucie winy. ”Kiedy tylko się znajdzie, to go przeproszę. Za wszystko.” postanowił sobie w duchu pingwinek. ”Jeśli się znajdzie...” dodał, kładąc skrzydło na złożonym w kostkę kocyku przyjaciela. wyjął spomiędzy książek album fotograficzny, wziął ze sobą kocyk naukowca i po dłuższej chwili namysłu także pamiętnik. Potem popędził po schodach na górę i zamknął się w swoim pokoju. Wolałby domek na drzewie, ale na to było za zimno.
  • awatar serpentard210: Taki smutny ten rozdział :( Kowalski napewno się najdzie.
  • awatar *Mordka*: Mam nadzieję ,że policja odnajdzie Kowalskiego.
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Ciepło słonecznych promieni i muskający piórka wiaterek już nie dla Kowalskiego. Stracił wolność, teraz siedzi sam w ciemnej celi ogarnięty najczarniejszymi myślami. Czy przyjaciele zdołają pomóc pingwinkowi? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›