Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 17 grudnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Wszyscy nauczyciele już siedzą w auli. - zameldował mi Skipper. - Nie martw się. Festiwal jest dopiero za tydzień. Jeszcze trochę poćwiczymy, zanim damy czadu na scenie. A ty zdążysz napisać piosenkę. Nie zawiedziemy cię! - pingwinek uniósł w górę skrzydło zaciśnięte w pięść.
- Wy mnie nie zawiedziecie... - westchnęłam.
- Mmm, ja mam takie pytanie... - odezwał się Kowalski. - Bo jeszcze nie graliśmy żadnej mojej piosenki.
- Zagramy ”Better Than Ever”. - uciął Skipper. Wyszliśmy na podwyższenie. Trąciłam struny gitary. Wszystko szło dobrze, dopóki Kowalski nie zorientował się co robi. W jednej chwili dźwięki klawiszy umilkły, a pingwinek schował się za mnie i wcisnął dziób w nogawkę moich spodni. Nie przestając śpiewać, spojrzałam na Kowalskiego. Rico chcąc ratować sytuację, wystrzelił z małej armatki konfetti i wszędzie latały kolorowe papierki. Zakrztusiłam się kiedy jeden ze skrawków papieru wpadł mi do buzi. Tym razem to Skipper postanowił ratować występ, zrobił krok naprzód i chwilę potem dźwięki gitary przebijały się przez wszystko inne. Pingwinek podsunął sobie mikrofon i zajął się doprowadzaniem występu do jako takiego porządku. Skakał po scenie w jakiejś szalonej choreografii, szarpał struny gitary i zdzierał gardło do mikrofonu. Dostosowałam się, robiąc za chórek i zrobiłam krok w tył. To był błąd. Potknęłam się o Kowalskiego i zanim zdążyłam zrobić cokolwiek, wylądowałam na ziemi. Występ był nie do uratowania. Skipper przerwał wpół słowa i obejrzał się.
- Ej, co wy robicie? - spytał, widząc, że leżę na podłodze. Spojrzałam na niego wściekle i z trudem wstałam, odsuwając od siebie Kowalskiego.
- To by było na tyle. - powiedziałam do mikrofonu i zeszłam za kulisy. Pingwiny podreptały za mną.
- Cały oddział do odstrzału. - odezwał się Skipper. - A co to było z tym konfetti Rico?! Jak ja mam łapać chwyty, kiedy papierki wpadają mi w struny?!
- To faktycznie troszkę przeszkadzało. - dodał Kowalski.
- Odezwał się ten, który w połowie piosenki uciekł przed ludźmi. Przed ludźmi! - wybełkotał Rico. Jeszcze nigdy nie powiedział tyle na raz.
- I tak wypadliśmy dobrze. - stwierdziłam. - Ale wiesz co Skipper? Nie doszłoby do tego wszystkiego, gdybyś się nie popisywał! Tak jak zawsze. - powiedziałam, wkładając gitarę do futerału. Zawstydzony pingwinek spuścił głowę, ale odzyskał zwykły wigor, kiedy podeszła do nas Iris.
- Nie powinniście grać na festiwalu. - rzuciła dziewczyna. - Macie tak dużą przewagę nad resztą uczniów.
- Masz na myśli moją super grę na gitarze i nieziemski, odlotowy wokal? - rzucił natychmiast Skipper.
- Nie ośmieszaj się. Mam na myśli ją. - Iris pokazała na mnie. - Gdybyś naprawdę był taki świetny Skipper, to nie musiałbyś prosić wujka o pomoc.
- Mógłbym wystąpić na festiwalu jako solista i wszyscy o tym wiedzą. - wypalił pingwinek, nawet nie myśląc o tym co mówi. Kowalski rzucił Szefowi wściekłe spojrzenie.
- Nie wątpię w to. - odpowiedziała Iris i podeszła do mnie. -Wszyscy w szkole mówią, że to dzięki twojemu wujkowi zagracie na festiwalu. Wielu jest uczniów, którzy chcieliby wystąpić w trakcie takiego wydarzenia. Więc dlaczego akurat wy? - dziewczyna poklepała mnie po policzku.
- Nie pozwalaj sobie. - powiedziałam, odsuwając jej dłoń, a Iris z całej siły trzasnęła mnie w twarz. Dotknęłam zaczerwienionego, bolącego policzka. Skipper w milczeniu oddał Kowalskiemu gitarę i rzucił się na dziewczynę. Iris wrzasnęła, kiedy pingwinek przewrócił ją na podłogę i usiadł jej na brzuchu. A kiedy chciała się podnieść Skipper z półobrotu wymierzył jej kopniaka. Dziewczyna uderzyła głową w ścianę i jęknęła.
- Przyjemnie? - odezwał się pingwinek. - Coś wątpię.
- Poczekaj... - odpowiedziała Iris. - Ja się jeszcze odegram. Na was wszystkich. - powiedziała, odwracając się ostentacyjnie.
- Nic ci nie jest? - spytał Skipper patrząc na mnie. Pokręciłam głową przecząco i uśmiechnęłam się.
- Dzięki. - potarmosiłam pingwinka po piórkach. - Tylko wiesz, na przyszłość lepiej się trochę hamuj.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›