Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 15 grudnia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Siedziałam na kanapie w salonie, biedząc się nad piosenką, którą mieliśmy zagrać i zaśpiewać na festiwalu. Co chwilę przygryzałam długopis, patrząc na bawiące się w najlepsze pingwiny. Rico stukał w klawiaturę laptopa, mrucząc coś pod nosem, Kowalski i Skipper zajmowali się jakąś fascynująca grą video. Skipper z niedowierzaniem patrzył na rosnącą liczbę punktów przyjaciela. Do tej pory był mistrzem w tej grze. W końcu, nie mogąc tego znieść, wcisnął czerwony guzik na pilocie i ekran telewizora zgasł.
- Hej, właśnie miałem z Szefem wygrać! - zaprotestował Kowalski.
- Nie sądzę. - Skipper posłał mu promienny uśmiech. - Hej, jak ci idzie z tekstem piosenki?
- Eee... Dobrze, świetnie. - odpowiedziałam, przewracając kartki zeszytu. - Kowalski, podoba mi się tekst, który napisałeś dla ”Penguin Rock”.
- Dzięki. - pingwinek westchnął. - Mam nadzieję, że kiedyś w końcu to zagramy. - Kowalski odwrócił wzrok, słysząc dzwonek do drzwi.
- Pizza! Pizza! - wybełkotał Rico i cała czwórka wybiegła z pokoju. Chwilę patrzyłam za nimi, potem znowu zerknęłam w zeszyt. Nie chciałam, żeby chłopcy się dowiedzieli, że tak naprawdę nic jeszcze nie napisałam. Nie mogłam im pokazać bezsensownych bazgrołów. Westchnęłam ciężko. To nie było wcale takie proste.
- Nie idziesz na pizzę? - spytał Skipper, zaglądając do salonu. Pokiwałam głową, wsunęłam zeszyt za poduszkę i dołączyłam do pingwinów.
- Z czym macie tą pizzę? - spytałam.
- Szynka, pieczarki, cebula. - wyliczył Skipper, z pełnym dziobem. Roześmiałam się, też biorąc sobie kawałek. - Możemy dzisiaj spać w salonie?
- Możemy. - odpowiedziałam. - Pod warunkiem, że zaraz po jedzeniu się położycie.
- Obiecujemy. - odpowiedział w imieniu grupy Skipper.
- Przygotuję dodatkowe poduszki i koce.
Pingwiny już spały, kiedy wyjęłam zeszyt zza poduszki i po cichutku wymknęłam się do kuchni. Na stole leżały dwa kawałki niedokończonej pizzy i wyciągnęłam dłoń po jeden z nich. Potem zajęłam się tekstem piosenki, ale w końcu zrezygnowana odłożyłam długopis.
- Nie, nic z tego nie będzie. - westchnęłam, przecierając oczy.
- Hej, Kasia - usłyszałam i podniosłam głowę. W drzwiach kuchni stał Skipper. - Nie możesz spać? Nocne podjadanie? - pingwinek wdrapał się na krzesło.
- Pracuję nad tekstem piosenki. - odpowiedziałam, zasłaniając zeszyt dłonią. - On musi być bezbłędny.
- Naprawdę mamy szczęście, że cię mamy. - Skipper uśmiechnął się, otwierając szafkę.
- Wszyscy mi to ciągle powtarzacie. - odpowiedziałam.
- Mhm. Jakie mamy chipsy? - odezwał się pingwinek. - To musi być miłe uczucie, kiedy wszyscy zwracają się do ciebie z problemami. Zamiast oczekiwać, że narobisz komuś problemów.
- To, że wszyscy oczekują czegoś od ciebie, nie znaczy jeszcze, że to się wydarzy. - odparłam.
- Ale oni i tak nie przestają oczekiwać. - Skipper rozerwał paczkę chipsów o smaku oregano.
- Co jeszcze utrudnia sprawę, bo za nic nie chciałbyś...
- ...sprawić im zawodu. - dopowiedzieliśmy jednocześnie. Skipper włożył do dzioba chipsa. Uśmiechnęłam się.
- Dawaj tu te chipsy. - powiedziałam. - Jestem głodna. - wsunęliśmy pół paczki, kiedy pingwinek zaczął ziewać.
- Spróbuję się jeszcze przespać. - zdecydował. - Powodzenia z tekstem piosenki. Na pewno ci się uda.
- Skipper! - zawołałam za nim. Pingwinek odwrócił się.
- Dobra, idź spać, to nic ważnego. - powiedziałam. Skipper posłał mi jeszcze nieśmiały uśmiech i powlókł się z powrotem do salonu.
- Dam radę. - zacisnęłam dłoń na długopisie. - Ja muszę sobie z tym poradzić. - wsypałam sobie do ust garść chipsów i zabrałam się do roboty. Skipper miał rację, na pewno nie chciałam sprawić nikomu zawodu.