Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 30 listopada 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kowalski leżał zwinięty pod kocem. Co chwilę wstrząsał nim szloch. Nad jego głową zawodził wiatr, deszcz walił w okno, a wszędzie słychać było piski i szelesty. Bał się tak okropnie, że miał wrażenie, że zaraz umrze ze strachu. Żołądek kurczył mu się z głodu, choć wątpił, czy w ogóle byłby w stanie jeść. Nie miał odwagi tez zasnąć. A jeśli oni nigdy już nie wrócą? I zostawią go tutaj, żeby słabł coraz bardziej z głodu i pragnienia, aż wreszcie umrze? Takie rzeczy można było zobaczyć w filmach, albo przeczytać w książkach. Ale tam uwięzieni ludzie zawsze znajdowali jakiś sposób ucieczki, natomiast on, chociaż zbadał całą piwnicę centymetr po centymetrze, nie znalazł innego wyjścia niż drzwi, które zamknięte były na kłódkę. Pingwinek przestał płakać słysząc dobiegające z zewnątrz dźwięki. Usłyszał samochód, a przez okno zobaczył wpadający do środka blask światła, zapewne z reflektorów. Czy to porywacze wrócili, żeby go nakarmić? Czy może jednak ktoś inny?
- Pomocy! - wrzasnął, mając nadzieję na to drugie.
- Zamknij się! - rozległ się w ciemnościach kobiecy głos. Drzwi otworzyły się i do środka wszedł mężczyzna. Podał Kowalskiemu papierową torbę.
- Masz. - powiedział. - Placek z mięsem i ciasto. - potarmosił pingwinka po piórkach zanim ten zdążył się odsunąć. Zdecydowanie nie wyglądał ani nie zachowywał się jak kryminalista. Miał modnie postrzyżone włosy, a pod roboczą kurtką zrobiony na drutach sweter. Był silny, ale Kowalski nie podejrzewał żeby potrafił być okrutny. Pingwinek spojrzał na niego i tak jak stał zabrał się do jedzenia. drzwi zamknęły się z metalicznym szczęknięciem i Kowalski usłyszał brzęk łańcucha, na którym zamykali kłódkę. Minęły dwie godziny i pingwinek czuł, że zaczyna potrzebować do ubikacji. Słyszał głosy zza drzwi i zastanawiał się czy gdyby poprosił, ktoś zaprowadziłby go do łazienki. Kowalski westchnął. Niby takie nic, ale w warunkach więziennych urastało do rangi najważniejszego problemu.
- Halo?! - zawołał wstając z materaca. - Muszę pójść do łazienki! - krzyknął, mając nadzieję, że ktoś go usłyszy, ale odpowiedzi nie było. Pingwinek przestąpił z nogi na nogę. Coraz bardziej gorączkowo podrygiwał w miejscu, skrzydełka zacisnęły się w pięści.
- Czy ktoś tam jest?! - zawołał znowu. Wiedział, że jest, bo ciągle słyszał tamtą kobietę, ale porywacze zupełnie go ignorowali. - Naprawdę muszę do łazienki! - jęknął Kowalski. Czuł, że pęcherz domaga się jak najszybszego opróżnienia. Oddałby wszystko, byleby tylko mógł skorzystać z ubikacji. Pingwinek znowu przestąpił z nogi na nogę.
- Proszę! - spróbował jeszcze raz. - Ja naprawdę muszę!
- Zamknij się! - doleciało z za drzwi. Skrzydło Kowalskiego mimowolnie powędrowało w stronę podbrzusza. Pełny pęcherz nie dawał osobie zapomnieć. Do oczu napłynęły mu łzy. Naprawdę bardzo chciało mu się do toalety. Minął najdłuższy kwadrans  jego życiu. Pingwinek chodził w tę i z powrotem po swoim więzieniu. Cały drżał z nerwów. Strasznie potrzebował jakiegokolwiek ustronnego miejsca. Załomotał skrzydełkami w drzwi pomieszczenia.
- Dajcie mi skorzystać z toalety, błagam! - zawołał, zaczynając szlochać.
- Masz się zamknąć, nie dociera do ciebie?! - wrzasnęła kobieta, traktując stalowe drzwi kopniakiem.
- Proszę pani, proszę... - odezwał się Kowalski.
- Nie wyjdziesz stamtąd, chyba, ze jako trup!
- Ale... - pingwinek zaszlochał. - Kiedy ja naprawdę nie mogę już wytrzymać! - przepełniony pęcherz po raz kolejny przypomniał o swoim istnieniu.
- Twój problem. - usłyszał w odpowiedzi i kobieta odeszła. Po drugiej stronie drzwi słychać było kłótnię kobiety i mężczyzny. On był chyba za tym, żeby jednak puścić Kowalskiego do toalety, ale jak zdążył się już zorientować to ona była tutaj główną dowodzącą. Pingwinek jeszcze chwilę stał pod drzwiami, zanosząc się histerycznym płaczem, ale w końcu, nie mogąc już wytrzymać, przykucnął w kącie pomieszczenia, ciągle szlochając. Kowalski dotknął zaczerwienionego policzka mokrego od łez. Najbardziej ucierpiała jego duma, a po załatwieniu naglącej potrzeby wcale mu nie ulżyło. Pingwinek nie mogąc przestać płakać, zwinął się na materacu. Chciał się do kogoś przytulić. Chciał do domu.
  • awatar *Mordka*: Ciekawe, kim był ten mężczyzna, który mu pomógł... Super rozdział :D
  • awatar SallyLou: Tej kobiety chyba nie polubię, z kolei ten facet mnie nieco rozczulił. Skoro taki mózgowiec jak Kowalski doszedł do wniosku, że to nie kryminalista, chyba zaufam jego osądowi. Tylko ciekawe kim oni mogą być?
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Oj będzie będzie miał co wspominać Kowalski jak już będzie staruszkiem. Tyle już go w życiu przygód spotkało :D Jak za darmo to biorę to autko ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›