Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 26 listopada 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

- Ta na lye nuru. - powiedział Thranduil, podsuwając ostrze do gardła Katrin. Dziewczyna dotknęła miecza, leżącego pod jej ramieniem. Spojrzała w twarz elfiemu władcy.
- Nie, jeszcze nie. - odpowiedziała, podnosząc się do pionu. Chwilę mierzyli się wzrokiem. Thranduil zaatakował pierwszy.
- Omotałaś sobie mojego syna wokół jednego palca? - odezwał się. - Nie daruję ci tego! - Katrin zrobiła kilka uników, uchylając się przed klingą po czym natarła.
- Twój syn również ma wolną wolę. - odpowiedziała. Thranduil bez wysiłku zablokował cios i skontrował cięciem od dołu.
- Nie powinnaś nigdy się tu pojawić. - Katrin odskoczyła w tył, ostrze o włos minęło jej policzek.
- A jednak tu jestem, czyż nie? - Thranduil natarł znowu i trafił dziewczynę w ramię ciosem z góry.
- Gdybyś jednak mnie słuchała, wiedziałabyś, że to co tutaj prezentujesz, to marny popis fechtunku. - starli się ponownie. - Jesteś arogancka... - władca skierował ostrze w twarz dziewczyny. - Nieokrzesana... - Katrin zatoczyła się w tył. - I zupełnie nie potrafisz się zachować. - na dziewczynę spadł grad ciosów.
- Przestań mnie w końcu obrażać! - Katrin machnęła dziko swoim mieczem. - Nie jestem taka jak ci się zdaje! - Thranduil uniósł wysoko ostrze i zamierzył się na odsłoniętą głowę dziewczyny. Katrin zrobiła unik.
- Ale tak samo słaba. - dziewczyna ledwie wywinęła się od kolejnego ciosu. musiał być sposób na pokonanie władcy. Obojętnie jaki. Katrin przypomniała sobie treningi na pałacowym dziedzińcu i w głowie zaświtał jej nowy pomysł.
- Nie wszystkie wrażliwe osoby muszą od razu być słabe.
- Nie jesteś godna mojego syna. Nigdy nie byłaś. - w odpowiedzi dziewczyna okręciła się na pięcie wytrącając miecz z dłoni władcy.
- Elena quet mana envinyatala. - powiedziała. Thranduil padł na kolana, a Katrin wymierzyła w niego ostrze.
- Wygląda na to, że teraz ty jesteś w sytuacji bez wyjścia mój Panie. - uśmiechnęła się.
- Jesteś śmiertelniczką. Timpe um ea lume nye seldo!
- To jest rasizm. A ja nie jestem rasistką. Atan anta lye cuile.

Thranduil, władca elfów nie żył. Katrin stała pośrodku placu bitewnego. Obejmujący ją Legolas wpatrywał się posępnym wzrokiem przed siebie. Ciało Thranduila, z rękoma splecionymi na piersi, owinięte płaszczem skrywającym zakrwawione odzienie, spoczywało na niewielkim kamiennym podium. Wokół, w deszczu mżącym z posępnego nieba, zgromadził się tłum zbrojnych. Na placu panowała cisza. Aragorn, biegły w świątynnych ceremoniach, odprawiał religijny rytuał. Ciało Thranduila przeniesiono nad rzekę i żegnające go zgromadzenie zebrało się szybko, nie marnując czasu. władca poległ, jak opowiadał jeden z żołnierzy, na samym końcu szarży, gdy prowadzona przez niego formacja natarła na wrogie zgromadzenie. Thranduil powalił wroga, uniknął ciosu jego towarzysza i został zabity przez trzeciego zbrojnego. To wszystko wydarzyło się tak szybko. Północna kawaleria, nawet znajdując się w kropce, zaprezentowała się jako dobrze wyszkolona formacja. Wielu elfów z przednich szeregów padło, nim Rohańczycy zostali odepchnięci. Legolas stał u boku Katrin, pobladły i niewzruszony. Żołnierze tak elficcy jak i śmiertelni wydawali się w większości zszokowani. Katrin martwiła się o nich. Niepokoiła się o całą kompanię, a o Legolasa w szczególności. Tauriel ścisnęła dziewczynę za rękę. Możliwe, ze stała na czele szarży, lecz to zwycięstwo niewątpliwie należało do Thranduila. Bez władcy trzymającego wszystko w ryzach i służącego mądrymi radami, byłaby beznadziejnie zagubiona od samego początku. Nie ważyła się jednak wspomnieć o tym głośno, bojąc się, aby inni nie stracili nadziei. Ciało Thranduila złożono w łodzi. Legolas mocniej objął Katrin. W oczach lśniły mu łzy, ale elf nie odważył się płakać. W takiej chwili musiał być opanowany i być wzorem dla podwładnych. W końcu to on miał przejąć całe królestwo.
- Legolasie... - Aragorn położył elfowi dłoń na ramieniu. - Powiedz coś. - poprosił. Powstrzymywane łzy popłynęły Legolasowi po policzkach. Elf otarł je wierzchem dłoni.
- Nieważne jaki był, był moim ojcem. - powiedział. Wszedł do zamarzającej na brzegach wody i osobiście pchnął łódź z ciałem ojca. Popłynęła, kołysząc się na falach.

Ta na lye nuru. - To już twój koniec.
Elena quet mana envinyatala. - Gwiazdy mówią co innego.
Timpe um ea lume nye seldo! - Nigdy nie będziesz godna mojego syna!
Atan anta lye cuile. - Śmiertelniczka daruje ci życie.
the-desolation-of-smaug-2013_092844.jpg
  • awatar *Mordka*: Genialne i do tego świetnie opisane! Współczuję Legolasowi... Czekam na finał *_*
  • awatar SallyLou: Chyba nie szkoda mi Thranduila... Był przepełniony obsesją i nienawiścią, że nie dostrzegał już realnego świata. Dla elfów i ludzi chyba lepiej, że umarł...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›