Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 24 listopada 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 

- Formować szyk! - wrzasnęła Katrin.
- Gondor! - zawtórował jej Aragorn. Ryk, który zabrzmiał w odpowiedzi, przyprawił Katrin o jeszcze większe ciarki. Był tak głośny, że wydawało się, iż mógłby ją zwalić z siodła. Las ostrzy wzniósł się w powietrze i tysiąc gardeł wrzasnęło ponownie, a potem jeszcze raz. Katrin odwróciła się i pogalopowała z powrotem, z mieczem wzniesionym ponad głową. Bitwa właśnie się rozpoczynała.
Katrin wbiła pięty w boki swojego wierzchowca , kłusując w stronę zbocza. Pierwszy nierówny szereg formacji natarł na elfie wojska. Zamachnęła się mieczem, przyspieszając do pełnego galopu. Mogła teraz dostrzec łuczników. Flanka Aragorna zaczęła się oddzielać od jej sił, zmierzając w kierunku pobliskiego stoku i drzew. Dostrzegła ruch pośród pni, wyłoniła się zza nich linia łuczników z bronią w gotowości. Za ich plecami pojawiły się linie piechoty. Obejrzała się. Lewa flanka wchodziła właśnie w kontakt z wrogiem, poprzez dudnienie kopyt nie słyszała jednak odgłosów starcia. Łucznicy wyprostowali się, naciągnęli i zwolnili cięciwy... Katrin nie zdołała się powstrzymać, zerkając  ukosa na strzały, szybujące i opadające gdzieś za nią. Nie obejrzała się, by sprawdzić czy kogoś trafiły. Skupiła całą uwagę na skręcie w lewo, który miała zaraz wykonać... Nie za ciasno, upomniała się, schylona nisko nad grzbietem wierzchowca. Cała formacja podąży za nią. Jeśli zetnie zakręt, jeźdźcy rozciągnął się i rozproszą. Zbyt szeroko, a nadal będą zakręcać, gdy z tyłu nadciągną główne siły, co doprowadzi do zamieszania. Przeniosła miecz do lewej ręki, wskazując kierunek ramieniem. Formacja zakręciła gdy nagle do walki ruszyli elficcy konni. Katrin zatoczyła mieczem szeroki łuk, łagodnie zawracając wierzchowca w prawo i podążająca za nią formacja zatoczyła półkole. Ściągnęła mocniej wodze, gdy środek kolumny natarł. Znalazła się na tyle lewej flanki, pędząc pomiędzy własną strażą a maruderami. Wyrwane kopytami grudy ziemi oraz kępy trawy fruwały wokół niczym deszcz. W polu widzenia dziewczyny pojawił się Legolas. Złociste włosy powiewały, gdy nie używając wodzy, kierował wierzchowcem. w dłoni dzierżył łuk, trzymając broń w poprzek ciała i celując przez prawe ramię. Celny strzał wydawał się Mao prawdopodobny pośród narastającego rozgardiaszu i fruwających grud błota. Zwolnił cięciwę i elficki łucznik zwalił się z siodła ze strzałą sterczącą z szyi. Gdyby Katrin nie widziała tego na własne oczy, nigdy nie uwierzyłaby, że podobna precyzja jest możliwa. Legolas dobył kolejną strzałę z kołczanu na plecach. Oparł łuk na końskiej szyi, a potem wyprostował się, naciągnął cięciwę i zwolnił, a wszystko jednym płynnym ruchem. Kolejny elf upadł, ściskając rękami szyje. Katrin o włos uniknęła zderzenia z jednym z własnych jeźdźców. Szarpnięciem wodzy wstrzymała wierzchowca, mijając padającego konia. Dostrzegła elfickiego żołnierza, który błyskawicznie zwalił z siodeł dwójkę jej ludzi. Kolejny pędził prosto na nią. Uderzyła swojego konia piętą, skręciła aby minąć napastnika z przeciwnej strony, zamierzając uchylić się i ciąć nisko... Syknęła nadlatująca strzała i elf runął na ziemię. Katrin wypatrzyła w tłumie Legolasa, uśmiechającego się do niej. Odwzajemniła uśmiech i ruszyła dalej. Wokoło panowało zamieszanie. Mężczyźni spadali z siodeł, tocząc się po ziemi, wśród bijących kopyt, krzycząc i wrzeszcząc. w powietrzu niosło się dzwonienie stali i posapywanie. Przed dziewczyną elficki zbrojny toczył pojedynek z ludzkim wojownikiem, siodło w siodło... Elf sparował i natarł, lepiej wyszkolony, w decydującym momencie zabijając przeciwnika cięciem od siebie. I zaraz potem sam stracił głowę, zaatakowany przez samego Aragorna. Katrin obejrzała się.
- Uważaj na siebie! - krzyknął Aragorn, mijając ją. W tej samej chwili tuż przed wierzchowca Katrin zwalił się inny koń, przygniatając całym ciężarem ciała swojego jeźdźca, który wrzasnął z bólu. Spłoszony wierzchowiec dziewczyny stanął dęba, zrzucając ją z siodła. Katrin z jękiem wylądowała na ziemi i zasłoniła się ramieniem, kiedy koń przeskoczył nad nią. Dziewczyna zakaszlała. Nie mogła oddychać, bolały ją plecy i kość ogonowa. Nagle pod jej gardło ktoś podsunął ostrze.
- Ta na lye nuru. - powiedział Thranduil.

Ta na lye nuru. - To już twój koniec.
Aragorn-and-Legolas-in-The-Two-Towers-aragorn-and-legolas-34519824-959-406.jpg

Aragorn-and-Legolas-in-The-Two-Towers-aragorn-and-legolas-34519880-959-406.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›