Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 2 listopada 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
I na początek chciałabym podziękować wszystkim, którzy gratulowali mi wczoraj tego tysiąca i życzyli kolejnego za miłe, ciepłe słowa. Wczoraj wieczorem tak czytałam te wasze wypowiedzi i aż się rozpłakałam. Więc jednak jest na tym świecie ktoś kto mnie lubi taką jaka jestem. Ten rozdział dedykuję wszystkim, którzy tu są w tej chwili i czytają.

Kowalski obudził się następnego dnia rano z bólem głowy. Pingwinek przeciągnął się i przetarł oczy ziewając głośno. Przebudziłam się słysząc ziewnięcie i z zaskoczeniem stwierdziłam, że leżę w łóżku Kowalskiego w jego pokoju.
- Co tu robisz? - spytał Kowalski, układając się wygodnie na poduszce. Ciągle jeszcze czuł, że na nic nie ma siły i że wolałby poleżeć, ale sen dobrze mu zrobił.
- Musiałam się przecież pilnować. - odpowiedziałam, gasząc lampkę nocną. - Wujek Janusz tez całą noc z tobą siedział. A w ogóle to jak się czujesz? - spytałam.
- Tak sobie. - odparł pingwinek. Przyłożyłam mu dłoń do policzka. Ciągle miał temperaturę, ale dawało się wyczuć że niższą.
- Przyjdziesz na śniadanie? - spytał pan Frankowski zaglądając do pokoju.
- A ty nie powinieneś iść do pracy? - spytałam.
- Dzisiaj sobota. - odpowiedział nauczyciel. - Widzę, że i ty straciłaś poczucie czasu. Chodź, zrobiłem ci jajka na bekonie. Kowalskiemu przez tę chwilę nic się nie stanie.
- No dobrze. - odpowiedziałam, wstając z łóżka i na odchodne otuliłam pingwinka kołdrą. Po zjedzeniu swojego śniadania zrobiłam Kowalskiemu kleik i poszłam do niego.
- Nie jestem głodny. - zaprotestował pingwinek. - Nie mam ochoty.
- Nie mogę ci dać lekarstwa na pusty żołądek. - odpowiedziałam. - Odrobinę. - dodałam, wsuwając mu pierwszą łyżeczkę do dzioba. Pomimo tego, że Kowalski zarzekał się iż nie ma apetytu połowa kleiku zniknęła w szybkim tempie, ale więcej niż pół porcji pingwinek nie dawał rady zjeść. Nie zmuszałam go, gdybym była na jego miejscu też nie miałabym ochoty na jedzenie. Kowalski bez protestów wziął syrop na gorączkę i położył się z powrotem.
- Nie wstałbyś na chwilę? - poprosiłam. - Bo chciałam ci zmienić pościel na świeżą. - pingwinek niechętnie, ale wstał z łóżka i przyglądał się jak zmieniam poszewki na kołdrę i poduszkę. Chwilę potem mógł się zakopać pod świeżutką kołderką. Okryłam go jeszcze swoim ulubionym kocem w zebrze paski i poszłam do łazienki wziąć prysznic i względnie doprowadzić się do porządku.
- Co robicie? - spytałam, wchodząc do kuchni gdzie przy stole pan Frankowski i Skipper prowadzili ostrą karcianą rozgrywkę.
- Poker. - wytłumaczył krótko pingwinek.
- Aktualnie przegrywam wszystkie orzeszki, które postawiłem. - dodał pan Frankowski. Rzeczywiście, na stole leżała rozerwana paczuszka orzeszków ziemnych, a przed Skipperem spoczywał spory ich kopczyk.
- Mamo! - usłyszałam z pokoju mojego chorego biedactwa i pobiegłam do niego.
- Co się stało Kowalski? - spytałam, widząc jak pingwinek kuli się pod kołdrą. - Dzieje się coś?
- Niedobrze mi. - odpowiedział Kowalski. - Będę wymiotować. - ostrzegł, a chwilę potem przyłożył sobie skrzydło do dzioba , odrzucił kołdrę i koc i pognał do łazienki, a ja za nim. Pingwinek ledwo zdążył dopaść toalety kiedy zwymiotował. Przyklęknęłam przy nim i położyłam mu dłoń na plecach, kiedy jego żołądek się buntował.
- W porządku już? - spytałam. Kowalski zakaszlał.
- Przynieś mi wody. - poprosił oddychając głęboko. Wstałam z kafelków i chwilę potem podałam pingwinkowi szklankę wody. Kowalski w kilku łykach pochłonął wszystko co było w szklance i powlókł się z powrotem do pokoju. Wdrapał się na łóżko i zwinął w kłębek na poduszce. Przynajmniej nieznośne kręcenie się czegoś w brzuszku ustało. Stanęłam w drzwiach pokoju, niespokojnie patrząc na pingwinka, który wpatrywał się we mnie zaszklonymi oczkami.
- Zostań ze mną. - poprosił. Kiwnęłam głową.
- Zostanę. - obiecałam, siadając przy nim. - Poczytać ci coś? - spytałam, a pingwinek pokiwał głową i wyciągnął skrzydełko w stronę biurka, gdzie leżała przeczytana do połowy książka. Otworzyłam książkę w miejscu założonym zakładką i zaczęłam czytać na głos o morskich podróżach i piratach, co chwilę spoglądając na Kowalskiego, który robił się coraz bardziej senny i w końcu zasnął.
- Kowalski... - pingwinek otworzył oczy, słysząc, że próbuję go dobudzić. Był już wieczór i za oknem robiło się coraz ciemniej. Pingwiny były już dawno po kąpieli i powoli kładły się spać. Pan Frankowski też poszedł już do domu, mówiąc, że zajrzy niedługo.
- Chodź, ochlapiesz się trochę pod prysznicem, co? - spytałam łagodnie. - Chodź.
- Nie chcę. - zaprotestował płaczliwie Kowalski, odwracając się do mnie plecami.
- Chodź, lepiej ci się będzie spało jak będziesz czyściutki. - wyciągnęłam pingwinka spod kołdry i wzięłam na ręce. Posadziłam Kowalskiego w wannie i odkręciłam kurek z ciepłą wodą. Pingwinek drgnął, kiedy woda dotknęła jego piórek i kurczowo uczepił się mojej ręki. Przytrzymałam drżącego zwierzaka, polewając go ciepłą wodą. Kowalski zaszlochał. Było mu zimno, chciał się położyć...
- Już, już, jeszcze chwilkę. - powiedziałam, uważając, żeby woda z mydłem nie wleciała mu do oczu. Biedactwo całe się trzęsło ilekroć po piórkach spływały coraz to nowe strugi wody, a po policzkach leciały mu łzy.
- Ja nie chcę. - zaprotestował wreszcie. - Chcę do łóżka, pod kołdrę.
- Zaraz pójdziesz. - obiecałam, otulając go dokładnie ręcznikiem. Pingwinek znowu zaszlochał, wyciągając w moją stronę skrzydełka zaplątane w ręcznik, a ja wytarłam go do sucha i mocno przytuliłam.
- Nie lubię chorować. - powiedział Kowalski, tuląc się do mnie.
- Nikt nie lubi. - odpowiedziałam. - Jeszcze troszkę i znowu będziesz mógł biegać z chłopakami po dworze.
- A zrobisz mi coś ciepłego do picia? - poprosił pingwinek, kiedy kładłam go do łóżka. Kiwnęłam głową i chwilę potem przyniosłam mu rozpuszczony w gorącej wodzie kolorowy proszek z saszetki na przeziębienie. W kubku nie została ani kropla, a Kowalski wreszcie mógł zwinąć się w kłębek i usnąć.
  • awatar TheKovalskyCrown: Pozdrawiam Kowalskiego, szybkiego powrotu do zdrowia ;) . Całusy z Berlina!
  • awatar SallyLou: Biedaczysko! Czytając ten rozdział w niektórych momentach czułam się jak Kowalski. Chorowanie jest okropne. Mam nadzieję, że pingwinek szybko wyzdrowieje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›