Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Usiadłam na ławce obok pingwinów i wyjęłam z plecaka paczkę ciastek owsianych. Kowalski poszedł przyjrzeć się mapie, a Gosia i Rozalia, które właśnie nas dogoniły, dosiadły się do nas. Roza otworzyła paczkę chipsów.
- Dlaczego tu siedzicie? - spytała Ewka. - Przecież idziemy na Wielką Rawkę. Ja idę.
- Wujek kazał tu czekać. - zaprotestowała Gosia.
- To siedź i czekaj. Kto idzie ze mną? - wszyscy, którzy zdążyli już dojść do Małej Rawki, ruszyli za dziewczyną. Roza też (niestety, zabierając ze sobą chipsy).
- Dostaniemy ochrzan. - Gosia pokręciła głową, ale też wstała z ławki. Pomaszerowałyśmy raźno w kierunku Wielkiej Rawki, pogryzając po drodze ciastka. Kiedy byliśmy w połowie drogi, rozdzwoniła się moja komórka.
- Wujek dzwoni. - powiedziałam, wyjmując telefon.
- Wiedziałam, ze to zły pomysł. - jęknęła Gosia.
- Czekajcie chłopcy. - przystopowałam pingwiny, ciągle idące przodem i odebrałam. - Słucham?
- Gdzie wy jesteście? - usłyszałam pana Frankowskiego. - Mieliście czekać na Małej Rawce, a zastaliśmy tutaj tylko Izę i Karolinę. Gdzie jesteście? - powtórzył pytanie.
- Eee... W połowie drogi na Wielką Rawkę. - odparłam.
- Dogonimy was. - powiedział nauczyciel, rozłączając się.
- Co teraz? - spytał Kowalski. - Czekamy czy idziemy?
- Może lepiej poczekajmy. - odpowiedziałam, siadając na kamieniu i wzięłam Szeregowego na kolana.
- Chcecie suszonych bananów? - Gosia otworzyła paczuszkę owoców. - Są pyszne. - skrzydło Skippera zanurkowało w foliowej paczuszce.
- Dasz mi rogalika? - poprosił Kowalski, któremu zaczynało burczeć w brzuszku. Dałam pingwinkowi drożdżówkę z dżemem pomarańczowym, a sama zajęłam się rozmową z przyszywaną kuzynką.
- A wiecie, że teraz nie jesteście ani na Małej, ani na Wielkiej Rawce? - spytał pan Frankowski, kiedy już nas dogonili.
- Wiemy. - odpowiedziała Gosia. - Ale woleliśmy poczekać.
- Jesteś zły? - spytałam, wstając z kamienia.
- Trochę tak. - powiedział nauczyciel. - Ale wiecie co zrobiliście źle i więcej, mam nadzieję się to nie powtórzy.
Na szczycie Wielkiej Rawki zrobiliśmy dłuższą przerwę żeby coś zjeść, a potem ruszyliśmy trasą na granicy Polsko-Ukraińskiej na Krzemieniec. Na końcu szlaku znajdował się Trójstyk Graniczny.  W tym miejscu łączyły się granice trzech państw: Polski, Ukrainy i Słowacji. Ja i pingwiny szliśmy na samym przedzie. Nawet Gosia została w tyle. Skipper niemalże uwiesił się na mojej nogawce.
- Możemy stanąć na chwilkę? - poprosił. - Bo ja muszę...
- Pewnie, poczekamy. - odparłam. - To biegnij. - pingwinek kiwnął głową i pognał w zarośla, ale zaraz był z powrotem.
- Tam jest niedźwiedź, ja się boję. - wypalił, przytulając się do mnie. Spojrzałam na pingwinka i sama weszłam między zarośla. Chwilę potem wyszłam z powrotem na ścieżkę, niosąc na rękach małego, brunatnego niedźwiadka.
- Zobaczcie jaki rozkoszny. - powiedziałam. - Sam do mnie przyszedł.
- A gdzie niedźwiadki, tam i dorosłe niedźwiedzice. - odparł Kowalski. - Lepiej odłóż go tam, gdzie go znalazłaś.
- Ale on jest taki słodki. - westchnęłam, stawiając miśka na ścieżce, a on odbiegł między drzewa wesoło porykując.
- Gdyby zawołał matkę, nie byłby już słodki. - rzucił Kowalski, ruszając dalej. - Chodźmy już. - dodał jeszcze. - Bo będzie problem z tą niedźwiedzicą.
- Najwyżej zje Piotra. - machnął skrzydłem Skipper i pobiegł za przyjacielem zupełnie zapominając o potrzebie do toalety.
Przy Trójstyku Granic byliśmy pierwsi. z westchnieniem usiadłam na kamiennej ławeczce, ale wcale nie byłam zmęczona. Skipper za to gorączkowo przestępował z nogi na nogę.
- A ja zupełnie o tobie zapomniałam. - powiedziałam, podrywając się z ławki. - Chodź. A wy tu czekajcie. - nakazałam pingwinom i poprowadziłam Skippera głębiej w las. Właściwie to daleko nie zaszliśmy, bo pingwinek przykucnął pod pierwszym krzakiem. Na grupę też nie musieliśmy długo czekać. Pan Frankowski wyjął z plecaka aparat.
- gimnazjum numer sześć proszę pod pomnik! - zawołał wkładając aparat w dłoń Gosi. Pingwiny pobiegły zgodnie w stronę kamienia, wyznaczającego Trójstyk Graniczny. Fotka została zrobiona, a my pomaszerowaliśmy z powrotem na Wielką Rawkę, skąd mieliśmy iść piechotą aż do Ustrzyk Górnych.
  • awatar gość...: Perfekcja i profesjonalizm. Będzie z ciebie pisarka, serio :)
  • awatar serpentard210: Kocham to twoje opowiadanie, a logika juliana jest dla mnie bezccena!!! XD
  • awatar frytki z majonezem.: No,ładnie! :D Ale dobrze że nic się wam tam nie stało ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›