Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 7 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Chłopaki, niedługo idziemy się kąpać! - zawołałam, zaglądając na poddasze.
- Przecież mamy prysznic w domku. - Skipper pokazał na drzwi łazienki. - Ciasny, ale własny.
- Nie wolno nam z niego korzystać, nie słyszałeś? Dlatego idziemy do publicznej łaźni. - wyjaśniłam.
- Do publicznej? - pingwinek drgnął. Łaźnia publiczna pełna już była dziewcząt i chłopców, zmierzających do dwóch oddzielnych szatni. Pingwiny niepewnie podreptały za mną.
- Byłabym zapomniała. - powiedziałam. - Wy macie oddzielną salę tylko dla siebie. To te drzwi obok. Poradzicie sobie? - spytałam, podając im ręcznik.
- A pewnie. - odparł Skipper i pierwszy ruszył do szatni. Co teraz?! Pingwinek nie przewidział takiej sytuacji. Wyprzedził przyjaciół, pierwszy zanurkował w wannie z gorącą wodą i podpłynął do przeciwległej ścianki.
- Szefie?! - zawołał Kowalski. - Szefie, a prysznic?! - najpierw trzeba było opłukać się pod prysznicem, dopiero później można było wejść do wspólnej wanny. Skipper zrobił zupełnie na odwrót.
- O, Kasia, Gosia! Tutaj! - pingwinek usłyszał dziewczęce głosy zza ściany. - Tu są dwa wolne prysznice!
- Ej, spora te łaźnia! - Skipper nie miał odwagi się odwrócić. Za prawą ścianą miał mnóstwo nagich dziewcząt, za lewą chłopców tak jak ich Pan Bóg stworzył. Bał się, że zobaczy coś, czego nie powinien.
- Ojej... Zapomniałam odżywki...
- Ja mam tylko szampon. Co prawda dwa w jednym, no ale...
- Proszę. Ta jest głęboko nawilżająca, ta tylko na końcówki, a tu masz zwykłą odżywkę ze spłukiwaniem.
- Ej to są prawdziwe gorące źródła?!
- Podobno mają tu nawet kąpiele w piasku.
- Szefie, niech Szef wyjdzie! - pingwinek drgnął, słysząc Kowalskiego. - Słyszy Szef? Co za dużo to niezdrowo. Szefie...? - Skipper nie słyszał, widział jak przez mgłę. Było mu za gorąco, ale nie mógł się ruszyć. - Jest Szef naprawdę zgrzany. Żyje Szef? Szefie?! - Skipper spazmatycznie łapał oddech. W końcu oczy mu się zamknęły, a pingwinek osunął się pod wodę, tracąc przytomność.
Skipper ocknął się na poddaszu w domku numer cztery leżał w śpiworze z chłodnym okładem na czole. Pingwinek wygrzebał się ze śpiwora, okład zsunął mu się na oczy.
- Co się stało? - spytał Skipper, biorąc okład w skrzydło.
- Zasłabłeś w łaźni. - odpowiedziałam, siadając przy nim. Pingwinek zaczerwienił się. Pamiętał. - Jak się czujesz? - spytałam. - Już lepiej? Zejdź do nas na dół, mamy ciastka, a Ewka przyniosła chipsy. - Skipper pokręcił głową.
- Wolę sobie poleżeć, ale jakbyś mi przyniosła ciastko...
- Przyniosę. - odpowiedziałam, wstając z podłogi, ale nie ruszyłam się ani na krok. Ktoś biegł po schodach na górę, a chwilę potem pokazał mi się Piotr.
- Cześć Katie. - odezwał się, stając obok mnie. - Ja tylko...
- Czego chcesz? - spytałam ostro, cofając się pod ścianę.
- Być z tobą. - Piotr wziął mnie za rękę. - Katie, moglibyśmy być razem szczęśliwi tak jak kiedyś. Przecież było nam razem dobrze. Mam tylko jeden warunek. - wyszarpnęłam dłoń.
- Mów. - syknęłam jadowicie, patrząc mu prosto w oczy. - Mów, albo jak matkę kocham, wywalę cię stąd na zbity pysk!
- Pozbądź się pingwinów. - odpowiedział chłopak. Skipper czuł, jak serce przestaje mu bić. Podniósł na mnie wzrok.
-Chyba śnisz! - wrzasnęłam. - Nie możesz tak... - nie dokończyłam, bo Piotr przycisnął wargi do moich ust (ej, no halo, to już podchodzi pod molestowanie). Pomimo, że wyrywałam się jak mogłam, chłopak trzymał mocno. Skipper stał obok, przypatrując się sytuacji i nie wiedząc co mógłby zrobić. Wreszcie udało mi się wyswobodzić rękę i trzasnąć Piotra w twarz.
- Wynoś się! - wrzasnęłam, łapiąc oddech i osunęłam się po ścianie na podłogę, ciągle dotykając palcami ust.
Dochodziła druga w nocy i pingwiny od dawna leżały już w śpiworach, ale z dołu ciągle dochodziły śmichy, krzyki i piski. Tylko Rico udało się usnąć, Skipper spoglądał na mnie z ciemności, Szeregowy nie mogąc zasnąć, rozpłakał się, Kowalski też pochlipywał, wtulony w śpiwór. W końcu straciłam cierpliwość i zbiegłam po schodach na dół.
- Dziewczyny... odezwałam się, a kiedy zorientowałam się, ze żadna mnie nie słyszy, wyłączyłam telewizor.
- Hej! - zaprotestowała Ewka.
- Co hej?! - podniosłam głos. - Idźcie wy już do łóżek. Wiecie która jest godzina?! Pingwiny przez was spać nie mogą!
- Dobra już, dobra. Laski, idziemy spać. - powiedziała Ewa i sama wstała z podłogi. - Co mnie pingwiny obchodzą? - warknęła, mijając mnie obok schodów.
  • awatar SallyLou: Ech Kasia i pingwiny mają dość dużego pecha jeśli chodzi o towarzystwo. Ten Piotr i dziewczyny... współczuć towarzystwa
  • awatar serpentard210: Coś czuję że Kasia wolałaby wrucić do domu, żal mi Skipera :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›