Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 6 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Za błędy przepraszam, ale szkolne komputery nie mają włączonego słownika.

- Zapraszam. Będziecie mieszkać w domku numer cztery. - powiedziała kobieta, otwierając drzwi. - Na dole są dwa pokoje dwuosobowe, a na górze, na poddaszu też jest miejsce do spania. Posiłki, to znaczy obiadokolację i jutrzejsze śniadanie będziecie jeść całą grupą w stołówce. Wychodząc w nocy do ubikacji macie się ciepło ubierać, bo pod wieczór zaczyna się robić chłodno. A jeśli nie macie ochoty chodzić po nocy przez podwórko, możecie korzystać z nocnika. - Kowalski mocniej ścisnął moją dłoń i spojrzał na mnie. Naprawdę będzie musiał korzystać z nocnika? Blondynka roześmiała się, widząc niepewną minę pingwinka.
- Żartowałam. - wyjaśniła. - Łazienkę macie i na dole i na górze. - Kowalski wyraźnie się rozluźnił, Skipper też odetchnął z ulgą. - To ja was teraz zostawię samych. Nauczyciele zawołają was na obiadokolację.
- Ok, ok, robimy tak - odezwała się Ewka. - Roza śpi w pokoju z Kim, ja z Klarą, a Kate z pingwinami na górze. Pasuje? Pasuje. No to wszystko jasne. - z kwaśną miną powlokłam się na poddasze, które... okazało się być naprawdę super. Teraz już nie miałam nic przeciwko spaniu w śpiworze, a nie w łóżku.
Nie minęło dużo czasu, a pan Malinowski przyszedł zawołać nas na jedzenie. Razem z dziewczynami usiadłam przy stole w stołówce. Kelnerki zaczęły roznosić talerze z zupą, do złudzenia przypominająca rosół z ryżem. Pingwiny rzuciły się na jedzenie jak gdyby nie miały nic w dziobach od tygodnia co najmniej. Z drugim daniem było nieco gorzej. Ziemniaki były ciut niedogotowane, mięso za tłuste i właściwie tylko surówkę z kapusty dało się zjeść. Szeregowy marudził, rozgniatając ziemniaki na papkę, Skipper grzebał widelcem w talerzu, Kowalski zjadł surówkę i odłożył sztućce, a Rico... Cóż, on jeden pochłonął wszystko bez wybrzydzania.
- Chłopcy, zjedzcie chociaż trochę. - poprosiłam.
- Nie, bo to jest niedobre. - zaprotestował Szeregowy.
- W stu procentach zgadzam się z młodym. - dodał Skipper. - Proszę, nie każ mi tego jeść.
- Dobra. - uległam. - Wujek mówił, że później pójdziemy do miasta, to wam kupię po hamburgerze.
- Hej! Nie poznajesz mnie? - wychodziliśmy właśnie ze stołówki kiedy usłyszałam dziewczęcy głos i odwróciłam się.
- Gosia? - spytałam, widząc przyszywaną kuzynkę. - Co ty tu robisz?
- Wujek Janusz wziął mnie ze sobą. Wprawdzie rodzice stwierdzili, że góry mam za oknem, ale powiedziałam im, że tu będzie Kasia i pingwiny i w końcu mnie puścili. I jestem. - roześmiała się Gosia. - Gdzie pingwiny?
- Tutaj! - zawołał Szeregowy z werandy naszego domku.
- Cześć słodziaku! - Gosia wzięła Szeregowego na ręce, a z pozostałą trójką przybiła piątkę. - Fajnie was widzieć.

Pingwiny stały na chodniku z apetytem zjadając obiecane hamburgery, kiedy podszedł do nas pan Frankowski.
- Widzę, żeście się znalazły. - powiedział, widząc Gosię stojącą obok mnie. - Mogę wam na trochę porwać Kowalskiego?
- Pewnie. - odpowiedziałam. - Tylko żebym potem wiedziała gdzie go odebrać. - dodałam.
- Odprowadzę go z powrotem tutaj. Chodź Kowalski. - pingwinek posłusznie podreptał za nauczycielem. Pan Frankowski poprowadził go do góralskiej restauracji.
- Pan Murakami? - odezwał się Kowalski, mechanicznie przechodząc na angielski. Pisarz podpisywał swoją najnowszą książkę. - To naprawdę pan?
- Dzień dobry. - pan Murakami uśmiechnął się. Mówił z dziwnym akcentem.Pan Frankowski postawił pingwinka na stole, przed autorem. Mężczyzna sięgnął po egzemplarz książki.
- Dla kogo wypisać dedykację? - spytał. Kowalski spłonął rumieńcem, odwracając wzrok. - Hej, jak masz na imię? - pingwinek nie odpowiedział, a pan Murakami spojrzał na nauczyciela, nie bardzo wiedząc co robić.
- Nieśmiały. - wyjaśnił pan Frankowski. - Powiedz panu jak się nazywasz. - poprosił łagodnie pingwinka.
- Ko... Kowalski. - odpowiedział naukowiec, zacinając się. Pan Murakami wypisał dedykację i podał Kowalskiemu książkę.
- To ty dostałeś Nobla. - zagadnął, a pingwinek kiwnął głową w odpowiedzi. - Napisz do mnie. - powiedział, kładąc na książce Kowalskiego karteczkę z adresem mailowym. Pingwinek patrzył na to z niedowierzaniem, zapominając podziękować, dopóki pan Frankowski nie powiedział, że trzeba iść.
  • awatar serpentard210: Super ja bym chciała spotkać J. K. Rowling!!!
  • awatar Seiti: Złapałam się za głowę, ile mam do nadrobienia?! <pada>
  • awatar SallyLou: O jak fajnie, też bym chciała spotkać jakiegoś fajnego pisarza, chociażby Stephena Kinga ^_^. Pingwiny to mają szczęście :D PS: Swoją drogą nazwisko tego pisarza brzmi jakoś znajomo. Tylko nie wiem gdzie o nim słyszałam....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›