Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 3 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Macie czterdzieści minut żeby coś zjeść i przygotować się do wyjścia na szlak. - powiedział pan Frankowski, kiedy autobus stanął na parkingu w Ustrzykach Górnych.
- Skipper, idziesz z nami? - spytałam. -Po drugiej stronie ulicy jest restauracja góralska. Zjedlibyśmy coś ciepłego.
- Idę, pewnie. - odpowiedział pingwinek, zrywając się z fotela. - Jestem głodny. - jak widać czuł się o wiele lepiej.
- Ja musze do ubikacji. - Szeregowy podniósł skrzydełko (był absolutnie zachwycony wyjazdem na całe dwa dni w ciągu których nie będzie musiał chodzić do szkoły. Zastanawiał się po co w ogóle zapisałam go do pierwszej klasy).
- To chodźmy. - powiedziałam. - Mamy dużo czasu.
Szeregowy i Kowalski pobiegli do toalety, a my w tym czasie zajęliśmy się przeglądaniem menu.
- Chcę pierogi. - zdecydował natychmiast Rico.
- Dwie porcje. - poparł przyjaciela Skipper. obejrzałam się na pozostałą dwójkę, właśnie wychodzącą z łazienki.
- Chłopcy, chcecie coś ciepłego? - spytałam. Kowalski pokręcił głową.
- Wolę kanapkę. - odpowiedział. - Jeśli masz to z kiełbasą.
- Mam. - odpowiedziałam. - Poczekajcie gdzieś przy stoliku. - poprosiłam. - Skipper wy też. - pingwiny posłusznie podreptały do stolika, przy którym siedzieli już Rozalia, Klara, Ewka i Krzysiek z Piotrem. Klara zamachała do mnie, a ja odpowiedziałam gestem. Chwilę później zwierzaki z apetytem wcinały pierogi (lub też kanapkę z kiełbasą).
- Chcecie ciastko? - spytała Ewka, rozrywając opakowanie.
- Ja mam rogaliki. - dodała Rozalia. - Chce ktoś?
- Ja! - zawołały równocześnie cztery pingwiny. Ja też wyciągnęłam dłoń po ciastko.
- Ktoś się orientuje ile mamy czasu? - spytałam.
- Jeszcze dziesięć minut. - odpowiedziała Klara.
- To ja idę do toalety. Chłopcy, macie tutaj czekać, zaraz przyjdę. - Skipper pokiwał głową.
- Najedzeni?! - zawołał pan Malinowski, punktualnie o czasie. - Jedziemy na szlak! Jak ktoś chce jeszcze do toalety to teraz ostatnia szansa! - pan Frankowski poparł chemika skinieniem głowy i po kilku minutach znowu zapakowaliśmy się do autokaru. Rico niecierpliwie podskakiwał w miejscu. On, tak jak i cała reszta nie mógł się już doczekać wyjścia  w góry. Skipper stanął przy oknie. miał cichą nadzieję, że w górach spotka niedźwiedzia.

- Możecie iść przodem, ale spotykamy się w schronisku ”Chatka Puchatka”. - powiedział pan Frankowski. Nadgorliwi chłopcy z sąsiedniej szkoły już ruszyli do przodu.
- Idziemy? - spytał niecierpliwie Skipper, szarpiąc mnie za nogawkę.
- Idziemy. - odpowiedziałam, zarzucając sobie plecak na plecy. Droga pod górę była stroma i pełna kamieni o które można było łatwo się potknąć, ale pingwiny dzielnie szły do przodu, pomimo rosnącego zmęczenia. Obok nas maszerowała Rozalia. Zwierzaki śmiały się i rozmawiały o czymś z entuzjazmem. Wkrótce byliśmy już tak wysoko, że przed nami rozciągał się piękny widok na wszystko, co zostawiliśmy za sobą.
- Zobaczcie! Tam jest nasz autokar! - zawołał Szeregowy, pokazując malutki punkcik gdzieś w dole.
- Rzeczywiście. - roześmiałam się, wyjmując plecaka aparat. - Kowalski, nie zimno ci? - spytałam, widząc, że pingwinek zaczyna się telepać z zimna przy mocniejszych podmuchach wiatru.
- No, może troszkę. - przyznał pingwinek i wziął ode mnie swoją czerwoną bluzę z polaru. Im wyżej się wspinaliśmy, tym zimniej się robiło, ale w końcu dotarliśmy do schroniska, o którym mówił pan Frankowski. Razem z pingwinami weszliśmy do środka, gdzie było o wiele cieplej. Ewka otworzyła kolejną paczkę ciastek, a Piotr stwierdził, że kupi sobie kawę.
- Chcecie herbaty, chłopcy? - spytałam.
- Ja chcę! Ja! - zawołał Szeregowy. Nie miałam zielonego pojęcia skąd w nim tyle energii. Kowalski kiwnął głową. Też chciał się napić czegoś ciepłego. Chwilę potem włożyłam w skrzydła pingwinka kubek herbaty z cytryną.
- A po co ta tablica? - spytał Szeregowy, pokazując na korkową tablicę, wisząca na ścianie, na której wisiało mnóstwo karteczek, wizytówek i nie wiadomo czego jeszcze.
- Możesz zostawić na niej jakiś ślad po sobie. Na dowód, że tu byłeś. Możemy zostawić jakąś wiadomość jeśli chcecie. - pingwiny popatrzyły po sobie, wyraźnie zachwycone, a Kowalski wyrwał kartkę z notesu i napisał na niej kilka słów, po czym wszystkie... trzy podpisały się pod tekstem.
- Gdzie jest Skipper? - spytałam, widząc, ze jednego brakuje. - Został na dworze? - domyślałam się wychodząc na zewnątrz. Skipper stał na kamieniach, zdecydowanie za blisko urwiska, wpatrując się w widok przed sobą.
- Nie zimno ci? - spytałam, podchodząc do niego. - Chodź do nas, Ewka ma ciastka, a my herbatę.
  • awatar SallyLou: Ugh nie wyobrażam sobie chodzenia po górach, gdy jest zimno. Ale pingwinom nie powinno to chyba za bardzo przeszkadzać, w końcu nie takie temperatury wytrzymują :D Uwielbiam te opisy wycieczek. Zawsze fajnie je sobie można wyobrazić :)
  • awatar D.Blogerka: Fajne, fajne. Ja najbardziej z pingwinów lubię Rico :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
  • awatar serpentard210: Skiper pewnie niedźwiedzia wypatruje!!! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›