Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 29 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
W nocy Kowalski nie mógł spać. Pod kołdrą było mu za gorąco, bez kołdry za zimno. Pingwinek kaszlał, bolała go głowa, a przez zatkany nos nie dawało się oddychać. Gorączkę też miał. Kowalski popłakiwał wtulony w poduszkę, ale koło pierwszej na dobre się rozpłakał. Naprawdę był zmęczony i chciał spać.
- Mamo! - zawołał na cały głos. - Mamo! - powtórzył wołanie.
- Co się stało skarbie? - spytałam, przychodząc do pokoju pingwinka. - Aż tak źle się czujesz? - wzięłam go na ręce.
- Jesteś taka chłodna. - palnął Kowalski, wtulając się we mnie.
- Dlatego, że ty masz gorączkę. - odpowiedziałam. - Chodź, chodź, spróbujemy coś poradzić. - wzięłam pingwinka do kuchni i posadziłam na szafce. Kazałam mu otworzyć dziób i wsunęłam mu do dzioba łyżeczkę syropu przeciwgorączkowego. Nawet bez mierzenia temperatury czuć było, że gorączka jest wysoka. Kowalski skrzywił się, ale posłusznie połknął.
- Niedobre. - poskarżył się, znowu zaczynając płakać.
- Wiem, złotko. - odpowiedziałam. - Ale pomoże, zobaczysz.
- Chcę z tobą spać. - zaszlochał pingwinek, wyciągając do mnie skrzydełka. Wzięłam go na ręce i przytuliłam mocno.
- Będziesz ze mną spać. - odparłam, kierując się do swojego pokoju i chwilę potem ułożyłam Kowalskiego w pościeli. Pingwinek wtulił się w poduszkę i wsunął pod kołdrę, ciągle pochlipując. Położyłam się obok i objęłam pingwinka ramieniem.
- Nie płacz już. - poprosiłam szeptem. - Obudzisz Szeregowego. Cichutko. - Kowalski powoli się uspokajał, czując, ze jestem blisko. - Mam ci zaśpiewać kołysankę? - spytałam, a pingwinek kiwnął głową. Zaczęłam nucić kojące nuty dziecięcej usypianki, a potem przeszłam na melodie piosenek Sunrise Avenue, dopóki Kowalski nie usnął. Ułożyłam się wygodnie i chwilę potem sama też spałam. Kiedy pingwinek obudził się rano akurat siedziałam w kuchni jedząc śniadanie.
- Idziesz do szkoły? - wychrypiał Kowalski.
- Nie. Odprowadzę tylko Szeregowego. - odpowiedziałam. - Zostanę z tobą. Już dzwoniłam do wujka Janusza, odwiezie potem młodego do nas. Jak się czujesz? - spytałam, przykładając mu dłoń do policzka. - Zjesz coś?
- Nie mam ochoty. - odparł Kowalski, ziewając.
- To idź się połóż. Ja za moment wrócę. - obiecałam. - To tylko do szkoły i z powrotem. Potem posiedzimy sobie razem. - pingwinek kiwnął głową i podreptał do swojego pokoju. zakopał się pod kołdrą i niedługo potem znowu usnął.
Mniej więcej o wpół do pierwszej po południu rozległ się dzwonek do drzwi. Pan Frankowski przyprowadził Szeregowego.
- Cześć mamo! - zawołał młody, wbiegając do domu.
- Od razu siadasz do lekcji. - odpowiedziałam na powitanie i zwróciłam się do nauczyciela. - Wejdziesz na chwilę?
- Wejdę, wejdę. Kowalski żyje? - spytał pan Frankowski.
- Ledwo, ledwo, ale żyje. Jakbyś chciał do niego zajrzeć, to jest u siebie. - nauczyciel skierował się do pokoju pingwinka.
- Kowalski... - odezwał się. - Śpisz? - naukowiec pokręcił głową przecząco i odwrócił się od okna, pociągając nosem. - Hej, płaczesz? - odezwał się pan Frankowski. Zapłakany pingwinek znowu zaprzeczył. Tak strasznie bolała go głowa. Po policzkach znowu popłynęły mu łzy.
- Kowalski, co się dzieje? - spytałam, też wchodząc do pokoju. - Boli cię coś?
- Głowa. - odpowiedział pingwinek, przytulając się do mnie. - I niedobrze mi. - Kowalski znowu pociągnął nosem. - Muszę do łazienki.
- Idź. - powiedziałam, stawiając go na podłodze. - I wołaj, jakby się coś działo.
- Przyniosłem mu książkę. - odezwał się pan Frankowski, wyjmując powieść z teczki. - Zostawił ją wczoraj u mnie, to przyniosłem. I nawet mu coś słodkiego kupiłem na poprawę humoru.
- Dzięki. - odpowiedziałam. - Szkoda mi go strasznie. Miejmy nadzieję, ze niedługo mu się polepszy. W nocy miał taką straszną gorączkę, tak płakał.
- Nie martw się. - pan Frankowski otoczył mnie ramieniem. - Wyzdrowieje. - kiwnęłam głową.
- Pójdę zobaczyć co z nim. - odpowiedziałam wstając. - Kowalski, wszystko w porządku? - spytałam, stając pod drzwiami łazienki. - Kowalski?! - uchyliłam drzwi. Nieprzytomny pingwinek leżał na kafelkach. Klęknęłam przy nim.
- Kowalski, ocknij się. - poprosiłam, poklepując go po policzku.
- Mama... - odezwał się słabo pingwinek.
- Coś się stało? - pytał pan Frankowski, zaglądając do łazienki. Wzięłam Kowalskiego na ręce i przyłożyłam mu dłoń do rozpalonego policzka.
Pingwinek leżał w łóżku z zimnym okładem na głowie. Przy łóżku stała szklanka wody, a na szafce nocnej nietknięty batonik od pana Frankowskiego. Wyjęłam z dzioba Kowalskiego termometr i pokręciłam głową z westchnieniem. Ponad czterdzieści stopni gorączki.
- Może ja zadzwonię po panią Olę, co? - spytał pan Frankowski.
- Zadzwoń. - poprosiłam.
  • awatar *Mordka*: Tak się składa ,że też jestem przeziębiona :p
  • awatar SallyLou: To wygląda na coś poważniejszego niż zwykłe przeziębienie :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›