Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 28 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Rano Kowalski czuł się o wiele lepiej niż poprzedniego dnia i uznałam, że może iść ze mną do szkoły. Problemy zaczęły się dopiero na lekcjach. Pingwinek kaszlał, pociągał nosem i dodatkowo próbował zrozumieć cokolwiek z tego co mówili nauczyciele.
- Mam cię odprowadzić do domu? - spytałam. - Czy wysiedzisz?
- Wysiedzę. - odpowiedział Kowalski, zamykając zeszyt z fizyki.
- Wiesz, że wujek cię zwolni. - pingwinek kiwnął głową.
- Wiem. - odpowiedział naukowiec. - Dam radę, naprawdę.
- Kowalski, dokończysz równanie na tablicy? - spytała matematyczka, wyciągając w stronę pingwinka kawałek kredy. Kowalski zwlókł się z krzesła i podszedł do tablicy, biorąc od nauczycielki kredę. Kilka razy mylił się pisząc równanie, nie potrafił pomnożyć sześciu przez trzy, wypierwiastkować dziewiątki, ani tym bardziej zapisać wyniku z trzema niewiadomymi i w końcu oddał nauczycielce kredę.
- Przepraszam, nie mogę. - powiedział, wracając na miejsce.
- Szkoda. Może ktoś inny? - Kowalski zamknął oczy, przytulając się do mnie. Na chemii było jeszcze gorzej. Pingwinek drżał, bezustannie ciekło mu z nosa, a głowa pulsowała tępym bólem. W ogóle nie docierało do niego to, co mówi pan Malinowski.
- Kowalski, potrafisz dokończyć tą reakcję? - spytał chemik, wskazując na tablicę. Pingwinek rzucił okiem na zadaną reakcję i pokręcił przecząco głową. Nie chodziło o to, że nie umiał, ale o to, że nawet nie miał siły myśleć. Czuł się okropnie. Bolała go głowa, brzuch, właściwie bolało go wszystko. Wolałby położyć się do łóżka. Po co upierał się żeby iść do szkoły?
Na języku polskim Kowalski nie wytrzymał. Po policzkach poleciały mu łzy, a pingwinek rozpłakał się. Naprawdę chciał wracać do domu. Pan Frankowski przerwał wypowiedź wpół słowa i przyklęknął przy Kowalskim, biorąc go za skrzydło.
- Co się stało? - spytał. - Źle się czujesz? - Kowalski kiwnął głową, a pan Frankowski przyłożył mu dłoń do policzka. - Masz temperaturę. - stwierdził. - Kasia, pilnuj mi klasy. - powiedział, biorąc pingwinka na ręce i wziął go ze sobą do pokoju nauczycielskiego. Posadził go na krześle i chwilę potem wsunął mu do dzioba tabletkę aspiryny.
- Chcesz herbaty? - spytał pan Frankowski. Kowalski kiwnął głową i chwilę później trzymał w skrzydełkach parujący kubek.
- Zostaniesz tu? Bo ja musze wracać na lekcje.
- zostanę. - odpowiedział pingwinek. Nauczyciel spojrzał na niego.
- To moja ostatnia lekcja. Potem będę mógł tu z tobą posiedzieć dopóki Kasia nie skończy zajęć.
- Aha. - odpowiedział Kowalski, wtulając się w kurtkę, wiszącą na krześle. Usnął.
- Kowalski... - pingwinek przebudził się, słysząc pana Frankowskiego. - Oj, mizernie wyglądasz. Słuchaj, może chcesz pojechać ze mną do domu? Położysz się, pośpisz, a Kasia odbierze cię po południu. - Kowalski kiwnął głową, wyrażając zgodę.
- No to chodź. - pingwinek zsunął się z krzesła.
- Tylko ja muszę jeszcze do toalety. - odezwał się.
- To idź, poczekam. - odpowiedział pan Frankowski. - Poradzisz sobie?
- Tak. - Kowalski nieprzytomnie kiwnął głową i podreptał do ubikacji, a potem z nauczycielem do samochodu. Kilka minut później pan Frankowski zaparkował pod domem. Kowalski zwlókł się z samochodowego fotela i poszedł za wychowawcą do środka, od razu kierując się do pokoju w którym zawsze spał, podczas pobytu u pana Frankowskiego. Łóżko było pościelone, więc od razu zakopał się pod kołdrą i przytulił do poduszki. Było mu ciepło i wygodnie.
- Jesteś tu? - odezwał się nauczyciel, zaglądając do pokoju. - Chcesz coś ciepłego? - Kowalski pokręcił przecząco głową. - A ciastko? - pingwinek odwrócił się od okna.
- Może ciastko. - zdecydował. Pan Frankowski uśmiechnął się i przyniósł Kowalskiemu paczkę ciastek z kawałkami czekolady.
- Może ja ci zrobię ciepłego mleka? - spytał nauczyciel.
- Nie chcę, naprawdę. - pingwinek pociągnął nosem i wyciągnął skrzydło w stronę opakowania.
- A wiesz, ja mam coś dla ciebie. - powiedział pan Frankowski i przyniósł Kowalskiemu książkę. - Gosia ją u mnie zostawiła i myślę, że ci się spodoba. Mogę ci ją pożyczyć. - pingwinek kiwnął głową, wsuwając się głębiej pod kołdrę.
- To ja cię już zostawię, bo widzę, że nie chcesz towarzystwa. - pan Frankowski wstał. - Gdybyś czegoś potrzebował, to wołaj. - Kowalski ułożył się wygodnie i niedługo potem usnął z nadgryzionym ciasteczkiem w skrzydle.
- Cześć. - powiedziałam, wchodząc do domu wujka Janusza dwie godziny później. - Ja po Kowalskiego.
- Śpi w pokoju, chodź. - poszłam za nauczycielem w głąb mieszkania i przykucnęłam przy śpiącym pingwinku.
- Kowalski - położyłam mu dłoń na ramieniu. - Kowalski, wstawaj. Chodź, idziemy do domku.
- Nie chcę. - zaprotestował Kowalski.
- Chodź, w domu też się zaraz położysz. - wzięłam go na ręce. - Dziękuję, że się nim zająłeś.
- Nie ma za co. - odpowiedział pan Frankowski. - Do jutra. Trzymaj się Kowalski.
  • awatar SallyLou: Ech jednak ta kąpiel nie skończyła się najlepiej. Lepiej, Kowalski, wyzdrowiej szybko :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›