Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 27 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Skipperowi okropnie się nudziło. Po śniadaniu znowu odesłałam go do łóżka i pingwinek nie miał co robić. pobawił się chwilę samochodzikiem znalezionym na strychu, przeczytał kilka rozdziałów ulubionej powieści, a teraz okropnie mu się nudziło. Zasnąć też nie mógł, bo bolące gardło nieustannie o sobie przypominało, a przez zatkany nos nie dawało się oddychać. W końcu wygrzebał się z pościeli i zbiegł po schodach na dół.
- Dasz mi coś na gardło? - poprosił. Stałam przy szafce nad deską do krojenia, ale odwróciłam się, słysząc pingwinka. Szeregowy też podniósł wzrok, wykorzystując to co się dzieje w kuchni, żeby nie robić zadania domowego.
- Nie mówiłeś, że cię boli. - odpowiedziałam, wyjmując z szafki tabletki na gardło. - Jak chcesz to siądź przy piekarniku, tam ciepło, akurat się piecze tarta z truskawkami.
- Skąd masz truskawki? - spytał pingwinek, kładąc sobie przy piekarniku poduszkę. - Z Tesco?
- Z zamrażalnika. - odpowiedziałam. - Po owoce do Tesco nie chodzę. Właściwie wcale tam nie chodzę, bo po co?
- A kawałek tej tarty dostanę? - spytał Skipper.
- Ale bez bitej śmietany. - zastrzegłam. - Swoją drogą ciekawe gdzie jest Kowalski. Powinien już wracać z zajęć.
Kowalski wracał z kółka chemicznego swoją ulubioną trasą, przez park, koło stawu. Przechodził właśnie przez mostek, kiedy zobaczył unosząca się na powierzchni wody książkę w twardej oprawie. Zbiegł z drewnianego pomostu i stając na krawędzi stawu, wyciągnął skrzydło jak mógł najdalej, chcąc dosięgnąć książki. Nie udało mu się. Wychylił się jeszcze bardziej i wpadł do lodowatej o tej porze roku wody. Kowalski chciał się wynurzyć, ale skrzydła szybko zdrętwiały i pingwinek nie mógł się ruszyć. Staw wciągał go coraz bardziej, a on rozpaczliwie zaczynał potrzebować powietrza. Zamachał skrzydłami, przypominając sobie, że tutaj nie będzie nic, czego mógłby się złapać. Zamknął oczy. Przemógł się wreszcie i poruszył skrzydłami, wynurzając się na powierzchnię. Gwałtownie zaczerpnął powietrza, otrząsnął się z lodowatej wody i cały się trzęsąc pobiegł do domu.

Skipper usnął przytulony do poduszki przy ciepłym piekarniku. Przeniosłam go do łóżka i wróciłam do kuchni, wyjąć ciasto. akurat kiedy wyjmowałam tartę z blaszki do pieczenia, trzasnęły drzwi wejściowe.
- Kowalski, to ty? - spytałam, nawet nie odwracając się od szafki. - Kowalski?! Jak było na kółku?
- Mamo... - usłyszałam od drzwi. Spojrzałam na strojącego w progu ociekającego lodowatą wodą pingwinka, telepiącego się z zimna. Pobiegłam do łazienki po ręcznik i przyklęknęłam przy Kowalskim, otulając go puchatym ręcznikiem.
- Co się stało? - spytałam, wycierając Kowalskiego do sucha. Pingwinek tylko przytulił się do mnie mocno. - Idź do łóżka, ja ci włączę grzejnik i przyniosę koc, dobrze? - Kowalski kiwnął głową i chwilę potem zagrzebał się pod kołdrą. Włączyłam grzejnik do kontaktu i przykryłam pingwinka kocem.
- Cieplej troszeczkę? - spytałam. Kowalski kiwnął głową. - Chcesz kawałek ciasta? upiekłam tartę z truskawkami.
- Nie chcę. - odpowiedział pingwinek. - Przytul mnie jeszcze. - wzięłam pingwinka na kolana i kołysałam delikatnie.
Skipper obudził się i rozejrzał po pokoju. Wygrzebał się z łóżka i ciągnąc za sobą kołdrę i poduszkę, przeniósł się do salonu przed telewizor. Umościł sobie wygodne gniazdko na kanapie i przywłaszczył dla siebie pilota. Nigdzie nie było żadnego programu, na którym mógłby skupić uwagę, więc wybrał z mini kolekcji filmowej jedną z projekcji z Jackiem Chanem i włożył płytę do odtwarzacza.
- A, tu jesteś. - odezwałam się wchodząc do pokoju. - Mogę ci tu przysłać Kowalskiego? - spytałam.
- Pewnie. - odpowiedział Skipper. - Kowalski już wrócił?
- Nie zamęcz go. - odpowiedziała. - Wpadł do stawu z lodowatą wodą. - wreszcie udało mi się wyciągnąć z naukowca co się stało. Przeniosłam Kowalskiego na kanapę, a on od razu zakopał się pod kołdrą przywódcy, przytulił do niego i zaszklonym wzrokiem zapatrzył się w ekran telewizora, na którym Jackie Chan właśnie spuszczał komuś łomot. Kowalski zamknął oczy i chwilę potem zasnął. Obudził się dopiero wieczorem i czuł się wtedy o wiele lepiej. Zdążył się rozgrzać i teraz bardzo chętnie zjadłby kawałek tarty z truskawkami.
  • awatar SallyLou: Ugh o tej porze roku kąpiel w stawie musi być bardzo nieprzyjemna. Aż mi się zimno zrobiło.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›