Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 26 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Skipper z przerażeniem patrzył, jak skrzydła zaczynają mu lśnić, a on sam zrobił się dziwnie lekki. To chyba naprawdę koniec. Ze wszystkich stron otoczyło go oślepiające światło, a potem nicość.
- Skipper? - usłyszał i odwrócił się gwałtownie.
- Johnson! Manfredi! - zawołał widząc sylwetki dwóch pingwinów. - Czy ja... skąd wy się tu wzięliście?
- Nie możesz tutaj być. - powiedział Manfredi.
- Ciągle jeszcze żyjesz. - dodał Johnson. - Szpitalna aparatura czasem kłamie. Żyjesz, ale twoje serce coraz bardziej zwalnia. Nie możesz tutaj zostać.
- Ale ja właśnie chcę. - zaprotestował Skipper.
- Tam na dole ktoś na ciebie czeka. - odpowiedział Johnson. - Oboje wiemy, że nie chcesz, żeby ona cierpiała. Będziemy tu na ciebie czekać kapitanie. W końcu nie unikniesz śmierci i będziesz musiał do nas dołączyć, ale przedtem musisz zrobić jeszcze wiele rzeczy. Masz misję do wykonania tam na dole. - Skipper kiwnął głowa, obejmując przyjaciela. Wiedział o tym.
- Wracaj, zanim uznają, ze naprawdę nie żyjesz. - Skipper pomachał jeszcze przyjaciołom i zniknął, rozpływając się w chmurze świetlistego pyłu.
Poniosłam głowę, słysząc pojedynczy odgłos szpitalnej aparatury. Ciągłe wycie i znowu to samo. Podniosłam się z krzesła i tak, żeby nikt mnie nie zauważył, przemknęłam się do salki Skippera i przysiadłam przy łóżku. Pojedynczy odgłos znowu się powtórzył. Pingwinek z wysiłkiem otworzył oczy i odwrócił głowę, potem zacisnął mi skrzydło na dłoni.
- Skipper, ty żyjesz. - szepnęłam. - Jak...
- Nie zamierzam się tak łatwo poddać. - odszepnął pingwinek. - Naprawdę myślałaś, że tak po prostu się mnie pozbędziesz? - Skipper uśmiechnął się.
- Nie zamierzałam się ciebie wcale pozbywać. - odwzajemniłam uśmiech. Pingwinek zsunął sobie maseczkę z dzioba i odetchnął. Wzięłam go za skrzydło.
- Jak się czujesz? - spytałam.
- Cudownie. - odpowiedział Skipper. - Jeszcze nigdy nie czułem się tak dobrze.

- No cóż... - pani Ola zamyśliła się. - Na prześwietleniu nie widać nic niepokojącego, krwotok chyba wreszcie ustąpił. Rana na głowie ładnie nam się zabliźnia, zostaje już tylko to przeziębienie, no i jego skrzydła.
- To znaczy, ze mogę wziąć go do domu? - spytałam z nadzieją.
- Możesz. - pani Ola rozłożyła ręce z geście poddania. Skipper popatrzył na mnie z uśmiechem. Odwzajemniłam uśmiech.
- Nie wierzę, to chyba cud. - westchnąłem. Wcale nie myliłam się tak bardzo. - Dziękuję. - dodałam.
- Nie ma za co. - odpowiedziała pani Ola. - Uważaj na to co je, absolutnie żadnego wysiłku fizycznego, a przeziębienie ma być wyleczone. - kiwnęłam głową, obiecałam, ze zrobię co się da i wzięłam Skippera na ręce.
- Cieszę się, że wracasz do domu. - powiedziałam. - Chłopcy też się strasznie o ciebie martwili. - pingwinek przytulił mnie.
- Pójdziemy do księgarni? - poprosił najsłodziej jak umiał.
- Pójdziemy. - odpowiedziałam. - I do cukierni też. Musimy uczcić twój powrót ze szpitala. - pchnęłam drzwi księgarni, a Skipper od razu zniknął między półkami z literaturą fantastyczną i chwilę później włożył mi w dłoń dwa tomy ulubionej powieści. W cukierni kupiliśmy jeszcze pięć kawałków tortu czekoladowego i wolnym krokiem poszliśmy do domu. Kowalski i Szeregowy już wrócili, co było widać po porozrzucanych po całym korytarzu rzeczy młodego.
- Co macie na obiad? - spytałam, zaglądając do kuchni.
- Nawiedziliśmy KFC. - odpowiedział Kowalski, wgryzając się w ulubioną tortillę. - A co? Aha, mogę wiedzieć co z Szefem? Wybiegłaś w nocy w takim pośpiechu. Coś się stało?
- Wszystko jest jak najbardziej w porządku. - odpowiedział Skipper, wbiegając do kuchni. Pingwiny natychmiast zerwały się z krzeseł i otoczyły przywódcę ciasnym kołem.
- Bez przesady, co? - poprosiłam. - Nie macie tu jakiejś sałatki? Pewne nie. - odpowiedziałam sama sobie.
- Właśnie, że mamy. - Kowalski wyjął z lodówki plastikową miseczkę. - Założyłem, że będziesz miała ochotę.
- Skipper, siadaj. - powiedziałam, podsuwając mu miseczkę. - Pani Ola mówiła, ze mam uważać na to, co jesz. Pociesz się, że na deser jest tort czekoladowy. Z cudownie słodką polewą, pomarańczami i mnóstwem kalorii.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›