Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 23 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Z dziwnego letargu przypominającego sen ocknęłam się rano. Skipper ciągle spał. Podniosłam głowę, opartą o poręcz łóżka i przeciągnęłam się.
- Ty ciągle tutaj? - spytała pani Ola, wchodząc do sali. - Idź do domu, zajmujemy się nim najlepiej jak umiemy. Dam znać gdyby coś się poprawiło. - kiwnęłam głową, podnosząc z szafki kurtkę. Ostatni raz spojrzałam na Skippera i wyszłam ze szpitala. W domu przywitała mnie trójka zaniepokojonych pingwinów. Posypały się pytania.
- Chłopcy, proszę... - odezwałam się, wieszając kurtkę na wieszaku i skierowałam się do kuchni. - Kowalski, zrób mi herbatę. - poprosiłam, siadając przy stole.
- Powiesz co z Szefem? - poprosił Szeregowy. Kiwnęłam głową.
- Sama nie wiem do końca, co się stało. - powiedziałam. - Ma skręconą nóżkę, krwawiącą skroń, oba skrzydełka w bandażach i eee... krwotok wewnętrzny. - Kowalski spojrzał na mnie szeroko otwartymi oczkami.
- Co? - odezwał się w końcu. - Dlaczego? Co się stało?
- Nie wiem. - odpowiedziałam, obejmując dłońmi kubek z ciepłą herbatą. - Musze się położyć. Nie spałam całą noc. - dodałam, dopijając herbatę i poszłam się położyć. Usnęłam od razu, nawet nie zawracając sobie głowy zmienianiem ubrania. Pięć godzin później jako tako doszłam do siebie, wzięłam prysznic, przebrałam się i wybrałam numer do pani Oli. weterynarz odebrała od razu.
- Właśnie miałam do ciebie dzwonić. - powiedziała. - Skipper się obudził. - uśmiechnęłam się.
- To znaczy, że najgorsze za nami? - spytałam.
- Tak, na szczęście tak. Przeżył noc, a to dobrze rokuje.
- Mam przyjść? Chciałabym go zobaczyć.
- Przyjdź, bo mam z nim problem. - umilkłam. więc jednak coś się stało. - Nie bój się, nic złego. - dodała zaraz weterynarz. - Przyjdź. - powiedziała jeszcze i rozłączyła się.
- Chłopcy, ja wychodzę do szpitala. - powiedziałam, zdejmując kurtkę z wieszaka i zakładając buty.
- My z tobą. - poprosił Kowalski, wbiegając do przedpokoju. - Możemy? Chcemy pójść do Szefa.
- Chłopcy, pójdziecie ze mną, kiedy Skipper poczuje się lepiej, zgoda? Wrócę wieczorem.

- Pani Olu! - zawołałam, widząc panią weterynarz, wychodząca z salki, w której leżał Skipper. - Dzień dobry.
- Dzień dobry. - odpowiedziała weterynarz. - Musisz mi pomóc, bo to delikatna sprawa. Nasze biedactwo musi pójść do toalety. Kazałam mu się wstrzymać, ale chodzi z grubsza o to, że nie bardzo wiem co ma teraz zrobić, ani jak mu powiedzieć, że... że podłączyliśmy go do specjalnej aparatury i że może to załatwić nawet nie wstając z łóżka.
- To znaczy? - spytałam, nic z tego nie rozumiejąc.
- To znaczy cewnikowanie. - wypaliła pani Ola. - Mówiłam, ze to delikatna sprawa. - dodała, widząc, że się czerwienię. - Ale to spore ułatwienie i dla nas i dla niego. Pogadasz z nim? Bo nie wiadomo jak zareaguje.
- Pogadam, oczywiście. -  odpowiedziałam, wchodząc do salki. - Cześć Skipper. Jak tam się czujesz? - spytałam.
- Powiedz pani Oli, że zaraz oprócz krwotoku wewnętrznego będę miał mokre prześcieradło. - odpowiedział pingwinek. - Naprawdę muszę skorzystać z toalety.
- Właśnie, a propos korzystania z toalety. - powiedziałam, siadając obok. - Pani Ola musiała cię... cewnikować. - palnęłam. Skipper spojrzał na mnie, a ja zamknęłam oczy, przygotowując się na wybuch krzyku i protestów.
- Aha. - odpowiedział pingwinek z całkowitym spokojem. - Możesz teraz wyjść, bo nie potrafię jak tak patrzysz? - uśmiechnęłam się i wyszłam do pani Olki na korytarz.
- I jak? - spytała weterynarz. - Spodziewałam się po nim innej reakcji, to w końcu Skipper. Dumny przywódca.
- Wszystko w porządku, spokojnie bez krzyków. - odparłam. - Skipper mnie woła, idę. - dodałam i wróciłam do salki. - Skarbie, jadłeś coś na obiad? - spytałam.
- Pani Ewa z sali obok jadła kurczaka. Mi jeszcze nie wolno. - odpowiedział pingwinek, przytulając się do kocyka, który mu przyniosłam. - Ale ja nie jestem wcale głodny.
- Posłuchaj, powiedz mi jak to wszystko się stało. - poprosiłam. - Kto ci to zrobił? To trzeba zgłosić na policję, Skipper mogłeś się tam wykrwawić na śmierć, mogłeś umrzeć. To już nie jest zwykłe pobicie.
- Nie teraz. - odpowiedział pingwinek. - Jeszcze nie.
  • awatar serpentard210: Skipper musisz powiedzieć!!! Musisz!!!
  • awatar SallyLou: Jak dobrze, że Skipper się ocknął. Szkoda tylko, że nie chce powiedzieć o szczegółach pobicia. To niepokojące...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›