Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Karetka przyjechała kilka minut później, choć mi wydawało się, że minęła wieczność. Dwóch sanitariuszy ułożyło Skippera na noszach i wzięło do karetki, gdzie już siedziała pani Ola. Weterynarz jęknęła, patrząc na pingwinka, wyjęła z kieszeni fartucha małą latareczkę i zajrzała mu do oczu. Skipper podniósł drżące skrzydło, próbując osłonić się przed rażącym światłem.
- Skipper, nie ruszaj się. - poprosiłam. - Bo będzie bardziej bolało. - pani Ola zgasiła latarkę i zajęła się sprawdzaniem innych części ciała pingwinka.
- Raczej nic nie złamał. - powiedziała. - Nóżka jest skręcona, nic poza tym. No i coś jest nie tak z jego brzuszkiem. Reszta po badaniach. - zdała mi krótką relację. - Jego stan jest naprawdę ciężki.
Do szpitala dojechaliśmy w kilka minut później i Skipper od razu został wzięty na salę operacyjną.
- Mamo... Przepraszam... - wyszeptał pingwinek na chwilę przed tym, kiedy za lekarzami zamknęły się drzwi.
- Nie masz za co przepraszać. - odpowiedziałam, zostając na korytarzu. Bezsilnie opadłam na krzesło. Gdyby nie puściła go na to boisko samego, może nic by się nie stało. Wolałabym mieć w domu Skippera obrażonego, niż nie mieć wcale. Niestety na wyrzuty sumienia było już za późno. Im dłużej czekałam na wyniki, tym bardziej czułam, że zamykają mi się oczy i byłam naprawdę bliska zaśnięcia na twardym, szpitalnym krzesełku. W końcu nie mogłam już wytrzymać i powlokłam się do automatu z napojami po kubek kawy. Pomogło. Teraz, kiedy nie chciało mi się spać, czekanie nie było już takie uciążliwe. Wreszcie po trzech godzinach siedzenia na niewygodnym krześle, pani Ola wyszła do mnie na korytarz. Wstałam, przeciągając się i podeszłam do niej.
- Co z nim? - spytałam niecierpliwie.
- Skręcona nóżka, skrzydłami już się zajęliśmy, głowę zszyliśmy, ale... - weterynarz westchnęła. - On ma krwotok wewnętrzny. Krew w moczu i w ślinie. Będziemy go leczyć, ale zostawiamy go na obserwacji. Ktoś musi z nim być cały czas, bo nawet nie ma gdzie wkłuć igły kroplówki. Naprawdę mi przykro.
- Ale wyjdzie z tego? - spytałam, chcąc się upewnić.
- Chciałabym powiedzieć, że tak, ale po prostu nie wiem. Nie mogę nic zagwarantować, jest w naprawdę ciężkim stanie. Idź do niego. Śpi teraz, ale w każdej chwili może się obudzić. - kiwnęłam głową i zajrzałam do salki. Krwotok wewnętrzny? aż dziwne, że nie stracił przytomności.
- Proszę mnie zawołać, gdyby coś się działo. - powiedziała pielęgniarka, wstając z krzesła i wyszła z sali. Usiadłam przy łóżku Skippera i oparłam głowę o poręcz. Pingwinek spał głęboko w pozycji półleżącej, oparty o poduszkę. Na głowie miał opatrunek, oba skrzydełka w bandażach, a dookoła szpitalną aparaturę, wytrwale śledzącą parametry życiowe Skippera. Podskoczyłam, słysząc dzwoniącą komórkę.
- Mamo, gdzie jesteś? - usłyszałam po odebraniu. Kowalski był naprawdę zdenerwowany, słychać było, ze prawie płacze.
- W szpitalu. - odpowiedziałam.
- Czemu? Co się stało? Coś z Szefem? - dopytywał się.
- Kochanie, ja wam wszystko wytłumaczę jutro, jak wrócę. Zróbcie sobie ciepłego mleka i kładźcie się spać, bo już po północy. Nie płacz Kowalski, proszę.
- Ale wrócisz? - upewnił się Kowalski, na nowo zaczynając szlochać w słuchawkę telefonu.
- Wrócę jutro, obiecuję. - powiedziałam. Tej nocy pingwiny spały wszystkie razem. Skuliły się w łóżku Szeregowego, mocno przytulone do siebie nawzajem. W końcu udało im się usnąć, choć Kowalski długo wpatrywał się w sufit. Czasem wychodziłam wieczorem, ale nigdy nie wróciłam później niż po jedenastej. Pierwszy raz zostawali sami na noc. Zmęczona i zdenerwowana siedziałam przy łóżku Skippera. Pingwinek drżał lekko przez sen i najpewniej coś mu się śniło, bo dziób Skippera wykrzywił grymas bólu.
Przez całą noc ani na krok nie ruszyłam się od łóżka Skippera, nie licząc wyjścia na korytarz, do automatu z przekąskami po ciastka. Byłam okropnie głodna. Pani Ola od czasu do czasu zaglądała do Skippera, mierzyła mu temperaturę i sprawdzała parametry. Było jednak coś, o czym weterynarz nie chciała mi mówić. Pani Ola bała się, że Skipper już się więcej nie obudzi.
  • awatar serpentard210: ;(
  • awatar SallyLou: Biedny Skipper, mam nadzieję, że się wyliże. Reszcie też musi być ciężko. Ale chyba jedną noc pingwinki dadzą sobie radę same.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›