Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 20 października 2015

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
IMG_4571.jpg

Królestwo Lenayin podzielone jest na wyznawców starych bogów i kodeksu Goeren-yai, a także arystokrację verentyjską, która przyjęła nową wiarę i pragnie nieudzielnej władzy w całym kraju. Gdzieś pośrodku tego znajduje się Sashandra, księżniczka Lenayin, która odrzuciła swoje dziedzictwo i zaczęła żyć na własną rękę między Goeren-yai, zgłębiając tajniki svaalverdu, czyli tradycyjnej sztuki walki mieczem. Sasha, choć bardzo by chciała odciąć się raz na zawsze od swoich korzeni, nadal musi borykać się z dworskimi intrygami, polityką i upierdliwą rodziną. Wszystko na dodatek komplikuje pewne niefortunne zabójstwo, które na nowo rozognia konflikt pomiędzy dwoma zwaśnionymi frakcjami i doprowadza do wojny.

Pierwsze, co musicie wiedzieć o "Sashy": ta książka to niezła cegła! Zwykle spora objętość zapowiada w takim przypadku naprawdę epicką fabułę i powiem Wam, że owszem, w powieści Joela Shepherda dokładnie taką znajdziecie. Musicie też wiedzieć, że autor stworzył rozbudowane uniwersum i szczegółową historię kraju, wierzeń i tradycji. Tu aż roi się od bohaterów i fascynujących miejsc akcji, a na dodatek autor daje odbiorcy możliwość zapoznania się z nimi dzięki stopniowemu dawkowaniu napięcia. Co za tym idzie, akcja "Sashy" rozwija się powoli i później nie ma się najmniejszego problemu z odnalezieniem się wśród ogromu imion i nazw. Lubię, gdy fabuła nie rozwija się od razu - jest to dla mnie idealny sposób na poznanie bohaterów. Tych w powieści jest od groma, ale tylko jeden szczególnie wart zapamiętania.

Mowa, rzecz jasna, o tytułowej postaci - księżniczce Sashy. Bardzo ją polubiłam, ponieważ jest podobna do mnie. Jest pewna siebie, uparta, odważna i buntowniczo nastawiona do świata. Wie, czego chce od życia i stroni od tego, co oferuje dwór jej ojca, a więc fałszu i nikczemności. Wydaje się być antypatyczna, ale według mnie to tylko maska. Nie mogę też przejść obojętnie obok jej niebywałych umiejętności w walce. Słowo daję, takich postaci mi trzeba! W powieści znaleźć można wiele innych postaci, którym autor poświęca sporo uwagi, toteż wachlarz emocji, charakterów i wyglądów jest dosyć szeroki. Joel Shepherd dba o to, by jego czytelnicy się nie nudzili.

Fabułę można byłoby określić jednym słowem: zagmatwana. I taka w sumie jest prawda, bowiem w książce tyle się dzieje i występuje tyle nowych słów, miejsc i osób, że na początku można się pogubić. Autor z premedytacją kreśli iście epickie uniwersum, przy czym warto mieć na uwadze, że to dopiero wstęp do całej tetralogii, stopniowo naprowadzający fabułę na właściwe tory. "Sasha" to lektura wymagająca, ale i niezwykle satysfakcjonująca. Na pochwałę zasługuje tu dobre tłumaczenie, które w niczym nie umniejsza przyjemności płynącej z czytania. Wielowątkowość, odpowiednie rozplanowanie elementów powieści oraz rozmach - oto, czym w skrócie jest "Sasha". Jeśli to Was nie przekonuje, to nie wiem, co innego by mogło.

Reasumując, pierwszy tom "Próby Krwi i Stali" to zaskakująco (a może nie?) niezła książka, przy której nie da rady się nudzić. Opowiadana w niej historia wciąga do samego końca i nie daje o sobie zapomnieć. W każdym aspekcie powieści widać, że jest ona niezwykle dopracowana i przemyślana, a nie ma dla nie mnie nic lepszego niż dobrze wykonana robota pisarza. Liczę, że wielu z Was sięgnie po tę powieść. Naprawdę warto!
  • awatar Seiti: Zagmatwanie to coś co lubię. Dopisze do mojej listy książek, które chcę. (czemu nikt w prezencie nie daje mi książek?!) Lubię grube książki, ach, uwielbiam! Fajnie by było się dokształcić i uszczknąć czegoś od prawdziwego pisarza. ;)
  • awatar SallyLou: A ja wręcz przeciwnie, Seiti, w książkach zagmatwania nie lubię. Zbyt wielu bohaterów też, szybko o nich zapominam. Ale zapiszę sobie tytuł książki, bo zainteresowała mnie :D Bardzo dziękuję za wysiłek jaki włożyłaś w napisanie recenzji na mą prośbę :D PS: Postaram się jak najszybciej po nadrabiać zaległości w rozdziałach ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

abc.atlant
 
Kate - Writes: Moje skarby odkryły dziesięć książeczek z najpiękniejszymi Polskimi utworami lirycznymi i teraz się w tym zaczytują.
IMG_0005.JPG

Nie rozumiem co one takiego widzą w tej poezji, mnie osobiście wydaje się to nudne, ale jak lubią to proszę bardzo, nie będę im przecież zabraniać.
IMG_0010.JPG

Rico i Szeregowy wyraźnie podzielają mój punkt widzenia. Małych zielonych książeczek używają tylko do zabawy w chowanego.
IMG_0015.JPG