Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
16 października (piątek)
Ten weekend spędzamy u cioci Joli. Nie jestem specjalnie zachwycony, bo oprócz nas będzie też ciocia Krysia z wujkiem Romkiem i Gosią, ale ja jak zwykle nie mam nic do powiedzenia. Wyjechaliśmy o jedenastej czternaście dokładnie. Szefowi od początku było niedobrze, ale po półtorej godziny jazdy naprawdę naszło go na wymioty i pan Frankowski musiał stanąć na poboczu. Powstrzymywanie odruchu wymiotnego nic nie dawało i w końcu Szef zwymiotował. Kasia od razu przy nim przyklęknęła, dała mu wody i upewniła się, czy na pewno możemy jechać dalej. Drugi postój też robiliśmy w lesie. Musiałem koniecznie pójść do toalety, a w pobliżu nie było ani jednej stacji benzynowej. ciocia Krysia już była i kiedy tylko weszliśmy do domu zaczęły się krzyki, piski i efektowne powitania. W korytarzu przytuliłem się do cioci Joli i stanąłem w drzwiach kuchni nie bardzo wiedząc co zrobić. ”To ty jesteś Kowalski?” spytała ciocia Krysia. Nieśmiało kiwnąłem głową i wszedłem do środka. Ciocia Krysia upiekła ciasto czekoladowe z wiśniami. Przełknąłem ślinę. Pycha. ”Kowalski, nie chcesz ciasta?” spytała Kasia, sama zjadając spory kawałek. Chcę, oczywiście, że chcę! Pokręciłem głową przecząco i poszedłem do pokoju na poddaszu, gdzie czekało mnie zaskoczenie. Moje łóżko było zarzucone dziewczyńskimi ubraniami, pościel była rozrzucona, a dookoła walały się kosmetyki. ”Zajęłam ci łóżko? ” spytała Gosia, zaglądając do pokoju. ”Nie, ja... Pójdę spać na dole.” odpowiedziałem i odwróciłem się, chcąc zejść na parter. ”Nie, nie, to ja pójdę na dół. Zostań, w końcu to ty byłeś tu pierwszy.” powiedziała, zbierając swoje rzeczy. ”Będę spać z Kasią. Hej, wiem jak nieswojo się czujesz. Moja mama potrafi być czasem... odrobinkę niewrażliwa.” uśmiechnąłem się w odpowiedzi. Na obiad jedliśmy kanapki, dopiero na obiad było coś porządnego, bo naleśniki z serem. Potem dziewczyny poszły na górę, oglądać magazyny o modzie, a ja załapałem się w tym czasie na kawałek ciasta. Zaczynam się powoli przekonywać do cioci Krysi (wujka Romka ciągle się wstydzę). Nikt kto piecze takie dobre ciasto nie może być zły.

17 października (sobota)
Ledwo przyjechaliśmy, a ja już zdążyłem zrobić przedstawienie. Nie wiem już o co poszło, ale czułem się okropnie w towarzystwie tylu nowych ludzi. W końcu puściły mi nerwy, rozpłakałem się i pobiegłem do Kasi. Wtuliłem się w nią i szlochałem w jej piżamę. Kasia mnie wzięła na ręce, przytuliła, a im wszystkim powiedziała: ”Wy go wszyscy za bardzo męczycie. On się musi przyzwyczaić, jemu trzeba dać na to więcej czasu.” W nocy nie mogłem spać i koło drugiej w nocy poszedłem do cioci Joli i pana Frankowskiego ”Proszę pana...” pociągnąłem nauczyciela za rękaw. ”Co się dzieje Kowalski?” spytał pan Janusz. ”Mogę tu spać?” spytałem. ”Pewnie.” wślizgnąłem się pod kołdrę i przytuliłem do wychowawcy. Przynajmniej udało mi się zasnąć. Po śniadaniu pan Frankowski zaproponował mi partyjkę szachów, ale długo nie pograliśmy. Ciocia zaraz zawołała go do pomocy w kuchni. Czy ja już nigdy nie będę mógł mieć pana Janusza tylko dla siebie? Położyłem swojego króla na szachownicy na znak poddania i uciekłem na górę. Ciocia Jola już od rana zapowiadała, że dzisiaj przyjedzie ciocia Cenia. Westchnąłem. Kolejna obca osoba, która będzie mnie zagadywać i wypytywać dosłownie o wszystko? Ale nie, ciocia Cenia od razu mnie kupiła. Na dół zszedłem akurat, kiedy trwało powitanie i przystanąłem na dole schodów. Ciocia kucnęła przy mnie. ”A ty to pewnie Kowalski.” zagadnęła. Kiwnąłem głową. ”To ty dostałeś Nobla w lutym?” potaknąłem. ”Jak będziesz chciał, to mi opowiesz.” Dostałem od niej książkę, potarmosiła mnie po piórkach i zostawiła samego. Zaszyłem się w pokoju na górze z książką i paczką orzeszków w czekoladzie. Potem przyszła po mnie Kasia, żebym coś zjadł. Ciocia Jola poszalała. Kupiła cztery pizze, chipsy i inne przekąski. Zjadłem trzy kawałki pizzy i nawet dobrze się bawiłem. Porozmawiałem sobie z ciocia Cenią. To kuzynka pana Janusza i zupełne przeciwieństwo cioci Krysi. Nie wyciągała ze mnie nic na siłę, czekała aż sam się na nią otworzę. Na pożegnanie dostała pudełko babeczek z gruszkami, a ode mnie całusa w policzek. Zdążyłem ją polubić.

18 października (niedziela)
Wczoraj wieczorem dziewczyny dorwały gdzieś stary album ze zdjęciami i śmiały się z fotografii tylu ”Skipper ze smoczkiem w dziobie”, tudzież ”Kowalski na nocniku”. To ostatnie potem skonfiskowałem. My z chłopakami oglądaliśmy ”Piratów z Karaibów”. Ja zasnąłem tak pod koniec, przed północą i tylko Szef wysiedział do końca. W nocy miałem koszmary. Nie chcecie wiedzieć co mi się śniło, dość, że wystraszony zerwałem się z łóżka i z płaczem poleciałem do pana Frankowskiego. ”Proszę pana...” odezwałem się przez łzy, szarpiąc nauczyciela za rękaw. ”Co się stało Kowalski? Czemu płaczesz?” spytał pan Janusz. ”Ja... Ja nie wrócę ma górę, boję się... Tak strasznie potrzebowałem wody... Nie mogłem oddychać...” mocno przytuliłem się do pana Frankowskiego. ”Coś ci się śniło?” spytał nauczyciel obejmując mnie. ”Kładź się.” wsunąłem się pod kołdrę i czepiłem kurczowo rękawa nauczyciela. Już nie udało mi się usnąć. Rano nawet na śniadanie nie miałem ochoty. Wziąłem z koszyka z warzywami pęczek marchewek i poszedłem do stajni, do Mimozy. Pogłaskałem klacz po miękkich chrapach, i dałem jej marchewki. Nawet trochę sobie popłakałem. Mimoza trąciła mnie pyskiem w geście pocieszenia. ”Kowalski, wszyscy cię wszędzie szukają.” usłyszałem Szefa Dałem się wziąć za skrzydło i zaciągnąć do domu. ”Znalazłeś się.” westchnęła Kasia, kiedy mnie zobaczyła. ”Gdzie się chowałeś?” spytała. ”Ja byłem w stajni, u Mimozy.” odpowiedziałem. ”Przepraszam.” dodałem ”Ja po prostu chcę do domu.” po policzkach poleciały mi łzy. Kasia wzięła mnie na ręce, a ja mocno się do niej przytuliłem. Nie zrozumcie mnie źle, lubię przebywać u cioci Joli, ale ciocia Krysia to dla mnie ciągle obca osoba i nie potrafię z nią rozmawiać tak swobodnie jak z innymi. Musiałem się uspokoić. A kiedy już zbieraliśmy się do domu dostaliśmy od cioci Joli spory kawałek tego czekoladowego ciasta z wiśniami cioci Krysi i resztę babeczek z gruszkami. A wujek Romek wsunął mi w skrzydło banknot dwudziestozłotowy i powiedział, że w święta poznamy się lepiej. Też mam taką nadzieję.
  • awatar SallyLou: O jak ja tęskniłam za tym pamiętnikiem. Biedny Kowalski... miałam nadzieję, że trochę będzie lepiej się czuł mając przy sobie tak dużo członów rodziny. Ale może kiedyś poczuje się naprawdę dobrze z wujostwem i nie będzie tak bardzo nieśmiały :D Ach te arty są śliczne. Idealnie wkomponowały się w opowiadanie :)
  • awatar serpentard210: Superaśny!!! Kocham ten pamiętnik kowalskiego!!! Te twoje rysunki są super!!!
  • awatar frytki z majonezem.: Piękne rysunki :) I racja-ktoś kto piecze dobre ciasta nie może być zły ;) Co do Szlachetnej Paczki,trafiłaś ;) To taka inicjatywa w której robi się listę potrzebujących rodzin z danego regionu(zazwyczaj dane miasto i okolice lub kilka miast razem,potem odwiedzają ich wolontariusze robiąc listę rzeczy potrzebnej rodzinie,wystawiają "ogłoszenie" danej rodziny i kontaktują się z darczyńcami którzy chcieliby pomóc.To tak w skrócie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›