Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 12 października 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Sorry, że ten rozdział taki nędzny, ale siedzę w domu chora, musiałam się zwalniać z dwóch ostatnich lekcji dzisiaj i nie mam głowy do niczego. Zaraz idę anime oglądać, bo nic innego dzisiaj nie dam rady robić.

Rozdział trzeci
- Mamo, do łazienki! - słychać było gorączkowe wołanie z pokoju maluszków. - Mamo!
- Lej do łóżka. - rzuciłam spod kołdry, ale wygrzebałam się  pościeli i poszłam do pingwinów. to była ich pierwsza noc bez pieluch i nie chciałam tego zepsuć.
- Cześć. - przywitałam się, biorąc Kowalskiego na ręce i chwilę potem posadziłam go na nocniczku.
- Ja się idę jeszcze położyć. - powiedziałam, wychodząc  łazienki. Maluszek zrobił swoje i pobiegł za mną do mojego pokoju. Leżałam już pod kołdrą i Kowalski nie bardzo wiedział co ma zrobić. W końcu uwiesił się na kołdrze, wdrapał do mnie na łóżko i rzucił na mnie ze śmiechem. Był już całkowicie rozbudzony, nie to co ja.
- Kowalski... - jęknęłam, kiedy maluszek wylądował na kołdrze obok mnie. Wyraźnie rozpierała go energia, jak co rano.
- Pobaw się ze mną. - poprosił pingwinek, podskakując w miejscu.
- Nie. - zaprotestowałam. - Za wcześnie na zabawę. - chciałam jeszcze pospać, ale nie było mi to dane, bo chwilę potem w pokoju obok rozszlochała się pozostała trójka.
- Pójdziemy na plac zabaw? - Szeregowy zadał strategiczne pytanie, zjadając kanapkę z pysznym słodkim twarożkiem.
- Pójdziemy. - odpowiedziałam. - Możemy pójść.
Pół godziny później maluszki ze śmiechem biegały po placu zabaw, szalały na zjeżdżalni i bujały się na huśtawkach. Stałam obok i z uśmiechem przyglądałam się bawiącym się maluszkom. Kowalski huśtał się kawałek dalej na huśtawce, Skipper szalał na zjeżdżalni, a Szeregowy budował coś w piaskownicy. Ja poszłam ściągnąć Rico ze ścianki wspinaczkowej i po raz kolejny wytłumaczyć mu, że tego mu nie wolno, bo chyba nie chce spaść i zrobić sobie krzywdy. Rico odpowiedział, że nie chce i pobiegł bawić się ze Skipperem. Jeszcze dobrze nie odetchnęłam, kiedy zaalarmował mnie rozpaczliwy płacz Kowalskiego. Pingwinek leżał na piasku pod huśtawką, głośno płacząc i wołając mnie na pomoc.
- Kowalski - odezwałam się, podnosząc maluszka z ziemi. - Hej, w porządku. - niestety na łzy nie pomogły nawet cukierki wygrzebane z kieszeni i maluch wykrzyczał, ze z huśtawki zepchnął go chłopczyk, który właśnie się nam przygląda. Zrozumiałam go na tyle, żeby wytrzeć Kowalskiemu oczy wziąć go na ręce i podejść do tamtego dzieciaka.
- Mama cię nie nauczyła, że młodszym się nie dokucza? - spytałam. - Jesteś tu sam? Gdzie jest twoja mama?
- Gówno cię to obchodzi. - warknął chłopczyk, na oko czterolatek.
- Skąd ty w tym wieku znasz takie słowa? A w ogóle to nie zmieniajmy tematu! Gdzie jest twoja matka?!
- A o tam, na ławce. - poszłam we wskazanym przez dzieciaka kierunku. Na ławce siedziała kobieta z natapirowanymi rudymi włosami i zupełnie nie zwracała uwagi na to co się dzieje dookoła.
- Czy mogłaby pani zwrócić swojemu synkowi uwagę, że innych dzieci nie wolno zrzucać z huśtawek? - spytałam. Kobieta podniosła wzrok znad gazety. Kowalski przygryzł koniuszek skrzydła.
- Wychowuję go bezstresowo. - usłyszałam w odpowiedzi.
- Cichutko. - szepnęłam do maluszka, któremu znowu zbierało się na płacz. - Uważam jednak, ze to niewskazane, żeby dziecko w tym wieku używało słów wulgarnych. A mojego malucha zepchnął z huśtawki, coś mogło mu się stać. - pozostałe pingwinki, które przydreptały tu za mną, czepiły się moich dżinsów. Kobieta wstała z ławki, a wystraszony Kowalski mocniej się do mnie przytulił.
- Twój maluszek niech lepiej uważa, a mój Łukaszek będzie robił to na co będzie miał ochotę. - kobieta wytarmosiła Kowalskiego za policzek, na co pingwinek zareagował histerycznym szlochem.
- Co pani robi?! - spytałam, cofając się gwałtownie. - Pani jest nienormalna! - dodałam, tuląc do siebie maluszka.
- Zła pani! - poparł mnie natychmiast Skipper i zupełnie nie mógł zrozumieć dlaczego kazałam mu siedzieć cicho.
- Chodźmy stąd. - powiedziałam, wycierając Kowalskiemu łzy. - Po drodze do domu wstąpimy na rynek, musze kupić morele. Nie płacz Kowalski. - dodałam. Po wizycie na rynku pomaszerowaliśmy do domu na obiad. Wszystkie maluchy były okropnie głodne, ale to wcale nie przeszkadzało im przystawać przy wystawie każdego sklepu z zabawkami.
- Kupisz mi autko? - poprosił Skipper, przyglądając się wyścigówkom na wystawie. Nie powinnam, ale pingwinek tak słodko patrzył tymi swoimi oczkami, że w końcu uległam.
W domu zajęłam się robieniem pierogów z morelami na słodko, pingwinki sadzając przed telewizorem i włączając im na DVD ”Hotel Transylwanię”. Uwielbiały tę bajkę. Godzinę później poszłam zawołać je na obiad i w korytarzu weszłam na Kowalskiego.
- Mamusiu... - odezwał się pingwinek nieśmiało.
- Co się stało kochanie? - spytałam, przyklękając obok. Maluszek stał w kałuży, spoglądając na mnie niepewnie. - Nic się nie dzieje skarbie. - powiedziałam, kiedy zorientowałam się co się stało. Ciągle jeszcze miały problem, żeby zdążyć do łazienki i co kilka dni zdarzały się wypadki. Nie obwiniałam ich o to. Wprawdzie potrafiły wytrzymać całą noc bez pieluch, ale ciągle były malutkie. Nie obyło się bez płaczu, bo pingwinek nie dość, ze się wstydził, to jeszcze ciągle przeżywał zdarzenie na placu zabaw. Uspokoiłam maluszka, przytuliłam, starłam podłogę, zjedliśmy obiad, a potem aż do kolacji bawiliśmy się klockami. chciałam spędzić z nimi trochę czasu.
Szeregowy zasypiał właśnie ze smoczkiem butelki w dziobie, pozostałe już dawno leżały w łóżeczku, przytulone do siebie nawzajem. Zaniosłam do nich jeszcze najmłodszego i zgasiłam światło. Miałam spokój.
  • awatar frytki z majonezem.: "Sorry, że ten rozdział taki nędzny"-o nie,nie zgadzam się,jest świetny :D Skipper zawsze wyciągnie czego chce. ;)
  • awatar serpentard210: Biedny Kowalski, nie martw sié Kasia kupi ci lody na pocieszenie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›