Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 31 stycznia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Siedzieliśmy w poczekalni, podczas gdy pani Ola poszła porozmawiać z lekarzem. Skipper kulił się z bólu na moich kolanach, co chwilę mijali nas pielęgniarze, pielęgniarki, lekarze, a pani Oli jak nie było tak nie było. Pingwinek co chwilę ocierał łzy płynące po policzkach. Pani weterynarz wreszcie wyszła z gabinetu ordynatora.
- Musicie czekać. - powiedziała. - Właśnie operują, jeszcze chwilę to potrwa. Skipper, jak się czujesz?
- A jak pani by się czuła na moim miejscu?! - krzyknął pingwinek. - Ja już dłużej tego nie wytrzymam! Tak strasznie boli! - Skipper znowu wytarł łzy.
- Pielęgniarki już ci szykują małą salkę. Będziesz się mógł zaraz położyć.
- Chcę, żeby przestało boleć!
- Skipper, doktor Orlicka skończy zaraz operować. Cierpliwości. Przyjdę po ciebie niedługo.
Minęło pół godziny, a pani Oli dalej nie było.
- Muszę pójść do toalety. - powiedział w pewnym momencie Skipper.
- To chodź. - wzięłam pingwinka na ręce i poszłam z nim do ubikacji. - Zaczekam pod drzwiami. - dodałam stawiając go na podłodze. Stanęłam przy drzwiach na korytarzu i czekałam, aż Skipper zrobi co trzeba.
- Ach, tu jesteś. - powiedziała pani Ola. - Szukałam was, gdzie jest Skipper?
- W toalecie. Właściwie to powinien już wyjść.
- Skończyli operować. - zastukałam w drzwi toalety.
- Skipper, słyszysz? Skipper! Wszystko w porządku, słonko? - uchyliłam drzwi ubikacji. Pingwinek leżał nieprzytomny koło umywalki.
- Skipper? - przyklęknęłam obok zwierzaka i poklepałam po policzku. - Skipper, ocknij się, proszę. - pingwinek otworzyło czy, ale nie podniósł się z podłogi.
- Mam już dosyć. - jęknął tylko. - Zróbcie coś, błagam. - do toalety weszła też pani Ola i przykucnęła obok.
- Skipper, jesteś biały jak ściana. - powiedziałam.
- chodź, bierzemy cię na salę operacyjną, bo tu już nie ma na co czekać. - dodała pani Ola. Wzięłam pingwinka na ręce, a na korytarzy pożyłam go w łóżku, które już na niego czekało.
- Zobaczymy się jak się obudzisz po operacji. - powiedziałam przytulając go mocno. Skipper pomachał mi, ale minę miał naprawdę niewyraźną, a kiedy zamknęły się za nim drzwi na korytarz rozpłakał się.
- Mamo! - krzyknął. - Ja nie chcę! Mamo! Ja chcę do mamy!
- Skipper, spokojnie. Uspokój się, no już. - próbowała pocieszyć go pani Ola. - Z Kasią się jeszcze zobaczysz.
- Ja nie chcę! Boję się! - pingwinek rozszlochał się jeszcze bardziej. - Mamo!
- Skipper? - uchyliłam drzwi, a widząc przyzwalające spojrzenie pani Oli weszłam dalej.
- Nie płacz, proszę. - powiedziałam i jeszcze raz przytuliłam Skippera.
- Ja nie chcę umierać! - krzyknął pingwinek.
- Od tego się nie umiera. - odpowiedziałam.
- Ja chcę z tobą.
- Skipper, ja nie mogę wejść z tobą na salę operacyjną, ale będę obok kiedy się obudzisz. - Skipper złapał mnie mocno za rękę.
- Skipper, jesteś dzielny. - powiedziałam. - A pani Ola będzie z tobą. Nikt ci tu krzywdy nie zrobi. - pingwinek po raz kolejny się do mnie przytulił, a potem bez słowa dał sie zabrać na salę operacyjną. W lewe skrzydełko wbito mu igłę kroplówki, o dziwo ani trochę nie bolało, a na dziób założono mu maseczkę, tamtędy miał popłynąć środek usypiający.
- Raz, dwa, trzy, cztery, pięć... - Skipper zaczął liczyć, a z każdym wypowiedzianym słowem jego głos był coraz słabszy. Potem usnął.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›