Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 22 stycznia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Pomimo brzydkiej pogody wychowawca wziął nas dzisiaj na basen, mówiąc, że innym nauczycielom mamy się do tego nie przyznawać. Cieszyłem się, dopóki nie okazało się, że Patrycja też idzie (kto chciał mógł zostać w szkole pod opieką profesora Lupina, który został wtajemniczony w działanie). Z góry wiedziałem, że jeśli ona tam będzie będę się bał zrobić cokolwiek. Niejednokrotnie już zrobiła mi krzywdę i naprawdę się bałem, chociaż Szef jasno mi powiedział, że nie ma czego. Na basenie byliśmy jedyną grupą szkolną i okazało się, że pan Frankowski już od dawna planował to wyjście. Dziewczyny zamknęły mnie w łazience, bo chciały się przebrać, a kiedy mnie stamtąd wypuściły wszystkie były już w kostiumach kąpielowych i gotowe do wejścia na pływalnię. Moi przyjaciele od razu weszli do wody, a ja przysiadłem na brzegu basenu, na razie nie miałem ochoty na pływanie, choć każdy szanujący się pingwin od razu poszedłby w ich ślady. Ponuro patrzyłem w przezroczystą taflę wody obiecując sobie, że może za kilka minut. W pewnym momencie poczułem silne pchnięcie w plecy i jak kamień wpadłem do wody. Nie mogłem się ruszyć, choć doskonale umiałem pływać. W ułamku sekundy znalazłem się na dnie basenu (a było głęboko). Haust płynu dostał się do mojego dzioba. Wpadłem w panikę, nie mogłem zaczerpnąć powietrza. Zanim się obejrzałem, obraz stał się mglisty, a brak tlenu sprawił, że powoli zaczynałem tracić świadomość. Jeszcze kilka razu zamachnąłem skrzydłem, zapominając, że raczej nie znajdę tutaj niczego co mógłbym złapać. Zrobiło mi się czarno przed oczami i nawet nie wiedziałem, że w momencie kiedy wpadłem do wody zanurkowali po mnie Szef i Abigail, dowiedziałem się o tym dopiero później.
Leżałem na czymś twardym, dookoła słyszałem zaniepokojone głosy, ale nie potrafiłem ich rozróżnić. Strasznie bolała mnie głowa. W pewnym momencie mimowolnie otworzyłem oczy i odkaszlnąłem ciepły płyn, który znajdował się w moich płucach. Rozejrzałem się dookoła. Nade mną pochylał się pan Frankowski i Kasia, a obok stałą dwójka, która mnie uratowała. "Co się stało?" spytałem słabo. "Chyba powinieneś wiedzieć najlepiej." odpowiedziała mi Abigail. "O mało się nie utopiłeś, Kowalski." Wtedy mnie olśniło, przecież za mną stała wtedy Patrycja, ktoś musiał widzieć co się stało. Wtedy usłyszałem pana Frankowskiego, który kazał Patrycji iść się przebrać i resztę czasu przesiedzieć w holu, na krześle. Obraziła się na cały świat i posłusznie sobie poszła. A ja już nie miałem okazji popływać, bo do końca naszego pobytu na basenie przesiedziałem pod ścianą, chociaż nie raz i Kasia i nawet pan Frankowski próbowali mnie namówić na wejście do wody.