Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 1 stycznia 2015

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dziewczyna stała do niego tyłem. Była drobna, miała długie niesforne włosy. Nagle odwróciła się i spojrzała mu prosto w oczy. Właśni to go urzekło. Te jej stalowoszare oczy. Jednym ruchem głowy odrzuciła grzywkę opadającą jej na oko i podeszła do niego.
- Jestem Abigail. - powiedziała wyciągając do niego skrzydło.
- Skipper. - przedstawił się on. - Stany Zjednoczone, Armia Amerykańska.
- Ja też. - odpowiedziała dziewczyna.
- Przepraszam za śmiałość, ale nie jesteś...
- Co? Za drobna, za delikatna, za słaba do wojska? - w oczach Abigail błysnął gniew. - Dam sobie radę.
- Nie to miałem na myśli. - dziewczyna odwróciła się słysząc wołanie na kolację.
- Spotkamy się jeszcze? - spytała. Skipper kiwnął głową.
- Na pewno. - odpowiedział. Dziewczyna przez ramię posłała mu całusa i szybkim krokiem poszła do stołówki. Skipper ciągle stał w miejscu. Był jak zaczarowany, czuł, że na policzki wypływa mu rumieniec. Wiedział, ze w jego los na zawsze wplotła się ta dziewczyna.
Przy kolacji Skipper nie mógł oderwać wzroku od Abigail siedzącej przy stole obok. Byli z tego samego oddziału, tylko, że on troszeczkę starszy stopniem. Pingwinek westchnął rozmarzony jednocześnie mieszając kasze w metalowej misce.
- Abigail zawróciła ci w głowie? - spytał kolega siedzący po jego lewej stronie.
- Jest... - Skipper chwilę szukał odpowiedniego słowa. - Jest cudowna.
- Stary, no to wpadłeś po uszy.
- O co ci znowu chodzi?
- Przecież ty się w niej bujasz. - Abigail odwróciła się od stołu i pomachała pingwinkowi. Skipper odwzajemnił gest i odsunął od siebie nienaruszony posiłek. Nie mógł teraz jeść.

Skipper obudził się w nocy czując, że coś się stało. Rozejrzał się czujnie po wspólnej sypialni. Brakowało Abigail. Gdzie ona mogła się wałęsać po nocy? Pingwinek wyciągnął spod poduszki latarkę i wyszedł na dwór. Cienki snop światła przedzierał się przez nocne ciemności, ale dziewczyny nigdzie nie było widać. Skipper mocno przywarł plecami do ściany budynku gdy usłyszał dźwięk otwieranych drzwi, ale zaraz potem odetchnął z ulgą. To tylko Abigail wychodziła z łazienki.
- Abigail! - szepnął i zamachał do niej.
- Co ty tu robisz, co?! Śledzisz mnie?! - dziewczyna podniosła głos. Wyglądała na naprawdę wkurzoną.
- Nie, nic z tych rzeczy. - odpowiedział łagodnie pingwinek.
- To po co tu za mną przylazłeś?!
- Nie było cię w łóżku. Myślałem, że coś ci się stało. Chciałem pomóc. - Abigail prychnęła z pogardą.
- Bo co?! Bo wyglądam na taką co sobie sama nie poradzi?! Przestań za mną łazić! Co ty sobie w ogóle wyobrażasz?! Potrafię sama o siebie zadbać!
- Ja tylko...
- Posłuchaj kochany! Wszyscy do tej pory traktowali mnie jak naiwne, zagubione dziewczątko i nie życzę sobie, żebyś traktował mnie tak samo, jasne?!
- Twarda z ciebie zawodniczka.
- Dziękuję, potraktuję to jako komplement. A teraz dobranoc. - Abigail nadal zdenerwowana odwróciła się i poszła z powrotem do sypialni. Dopiero teraz Skipper zobaczył jaka dziewczyna jest naprawdę. Niemiła, arogancka i znowu nie taka ładna. Jego uczucie jednak nie malało. W tej dziewczynie było coś takiego, że bez przerwy chciał o niej myśleć, patrzeć na nią i być blisko niej. Przed oczami ciągle miał jej uśmiech, kiedy pomachała do niego wtedy, przy kolacji. Pingwinek westchnął i powoli ruszył z powrotem. Chyba naprawdę wpadł i teraz nie wiedział jak się z tego wygrzebać. Po co mu dziewczyny? Nic tylko piszczą, trajkoczą bez sensu, albo chichoczą. A obiecał sobie, że nigdy się nie zakocha.
  • awatar SallyLou: Jaki nieziemski rozdział :) Piszesz tak cudownie, że mam ochotę wcisnąć się w kąt ze wstydu :D Dziękuję i wzajemnie :*
  • awatar Seiti: Zakwitły kwiaty śliwy, lecz wiśni jeszcze nie. :D
  • awatar ΔDorsinkeΔ: Mort i jego ukochany ''ziemniaczek'' :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›