Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 29 września 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Rayman i Kamila szybko wyzdrowieli i mogli wrócić do swoich domów. Nag całymi dniami przesiadywał w Jaskini Złych Snów ukrywając się przed wszystkimi. Pewnego dnia Rayman obudził się z dziwnym uczuciem. Świat wydawał mu się niezwykle piękny i pozbawiony trosk, ale nie wiedział dlaczego. Wstał, pościelił łóżko i sobie przypomniał. Umówił się dziś z Kamilą na randkę! Jeszcze nigdy nie spotykał się z żadną dziewczyną. Uczesał się (!) i zszedł na dół, na śniadanie. Co prawda umówieni byli na osiemnastą, ale już zaczął się przygotowywać. W końcu zaplanował na to spotkanie coś szczególnego…

Kamila otworzyła oczy. Nareszcie, to ten dzień! Zbiegła na dół zrobić śniadanie. Po piętnastu minutach na dół zleciał Murfy. Zdziwił się widząc Kamilę przy garnkach. Usiadł cicho przy stoliku i zaczął się jej przyglądać.
Kamila podśpiewywała różne melodyjki i smażyła jajka. Po chwili odwróciła się z błogim wyrazem twarzy, ale kiedy zobaczyła Murfy’ego zarumieniła się i zamilkła.
- Długo tu już siedzisz? – spytała speszona.
- Wystarczająco długo, żeby się zdenerwować – odpowiedział ze śmiechem – przyznaj się, czemu się tak zachowujesz! – powiedział szczerząc się do niej.
- Idę dziś z Raymanem na randkę. – powiedziała chichocząc.
Murfy spadł z krzesła.
- No ładnie… – powiedział podnosząc się -… a myślałem, że nikt go nie pokona… – powiedział tajemniczo.
- Co masz na myśli? – spytała zaniepokojona Kamila.
- To, że dał się złapać w sidła miłości – zaśmiał się Murfy.

O umówionej godzinie Rayman stanął pod drzwiami do domku Murfy’ego. Miał nadzieję, że otworzy mu Kamila, ale niestety – zrobił to kto inny.
- Jak tam kochasiu? – spytał Murfy.
Rayman zaczerwienił się i spytał:
- Jest Kamila?
- Nie ma, wyszła przed chwilą…
- Jestem, jestem, nie bujaj Murfy!
Kamila zbiegła ze schodów i trzepnęła Murfy’ego torebką po głowie. Rayman pochłaniał ją wzrokiem. Wyglądała przepięknie – ubrana była na biało, w spódnicę (umiarkowanej długości) i koszulkę z krótkim rękawem. Jej brązowe włosy powiewały na wietrze.
- Dokąd idziemy? – spytała uśmiechając się promiennie.
- Na piknik! – odpowiedział wesoło wyciągając koszyk zza pleców.
- To ja idę z wami jako przyzwoitka… – zażartował Murfy – będę wam zjadał kanapki i…
Nie skończył, bo ponownie dostał od Kamili torebką po głowie.
- To co, idziemy? – spytała.

- Podoba ci się? – spytał Ray rozkładając koc na trawie.
- Jeszcze jak… – powiedziała
- Lubisz śliwki?
- Nie za bardzo.
- To nie za dobrze.
- A co? Wziąłeś?
- Nie, ale będziemy siedzieć pod tym drzewem – powiedział wskazując na pobliskie drzewo uginające się od śliwek.
Kamila zaśmiała się i usiadła obok.
- Jakoś nigdy nie widziałam tego miejsca… – zaczęła.
- Bo tylko ja tu przychodzę. No, kiedyś wpadł tu na chwilę Andre, ale to już historia.
- Teraz trzymają go pod kluczem w Radzie Rusałek? – spytała Kamila.
- Tak, a dopóki go ktoś nie przestraszy jesteśmy bezpieczni.
Westchnęli.
- Kamila, chcę cię o coś spytać. – powiedział Ray szukając czegoś w plecaku.
- Tak? – zapytała przyglądając się ptakom w gnieździe nad nimi.
- Chciałem cię spytać… będziesz moją dziewczyną? – zapytał przyglądając się jej.
Kamila błyskawicznie odwróciła głowę w jego stronę.
- Och Ray, jasne że tak! – powiedziała rzucając się mu na szyję (?).
- Miałem jeszcze dać ci takie coś, ale chyba to zgubiłem… – powiedział zawstydzony.
- Aaa… – powiedziała Kamila – chyba wiem, o co ci chodzi.
I wyciągnęła z plecaka czerwone, metalowe serduszko wręczając je Raymanowi.
- O to chodziło?
Rayman oniemiały wyciągnął rękę po wisiorek.
- Tak, a skąd…
- Ja mam takie same dla ciebie. – powiedziała pokazując mu drugie identyczne.
- Czyli wiesz, do czego to służy? – spytał uśmiechając się do niej.
- Nie zapomnij o mnie – powiedzieli jednocześnie śmiejąc się i otwierając wisiorki. W serduszku Raymana było zdjęcie Kamili, a w jej serduszku podobizna Ray’a.
- Obiecaj, że go nie zdejmiesz. – powiedziała poważnie.
- Obiecuję. Ale ty obiecaj, że nie zdejmiesz swojego.
- Przysięgam!
- Przysięgłaś! – uśmiechnął się szelmowsko Rayman.
Resztę dnia spędzili spacerując po lesie i jedząc to, co zostało im z pikniku. Randka zakończyła się wojną na śliwki, a pociskami lądującymi na ziemi zadowalały się drobniejsze zwierzątka. Wieczorem, gdy się ściemniło Rayman odprowadził Kamilę do domu.
- To był najwspanialszy dzień w moim życiu. A jak z tobą? – spytała śmiejąc się.
- Mój był wtedy, gdy pokonałem robopiratów.
- Rayman! – krzyknęła oburzona.
- No przecież żartuję! – powiedział śmiejąc się – Ale to nie był najpiękniejszy dzień w moim życiu.
- To w takim razie jaki był tym najpiękniejszym? – zapytała.
- Ten, w którym cię poznałem. Dobranoc.
Powiedział całując ją w nos i odchodząc w swoją stronę.
- No nie! – żachnęła się Kamila, kiedy odszedł – Już drugi raz! Za trzecim razem już chcę w usta! Nie ma ale!
To powiedziawszy weszła do domu i uwolniła świetliki z lampki. Murfy już spał, kiedy weszła na górę, by zapisać ten dzień w pamiętniku.
- Mam nadzieję, że już zawsze będziemy razem.