Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 8 grudnia 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Idziemy na lodowisko! - zawołał do mnie Skipper wychylając się zza drzwi kuchni. W skrzydle ściskał swój kij hokejowy i nie mógł się doczekać pierwszego meczu w sezonie.
- Poczekaj, chodź tu. - powiedziałam kucając obok. - Nie szalej tam, dobrze? Pamiętaj, że jesteś świeżo po chorobie. I wróćcie na obiad.
- Jasne. - odpowiedział pingwinek, posłał mi całuska i razem z przyjaciółmi wybiegł na dwór.
- Skipper... muszę ci powiedzieć, że jeszcze nigdy n9ie grałam w hokeja. - powiedziała Abigail po drodze na lodowisko.
- Na pewno nie jest aż tak źle. - odpowiedział przywódca i mrugnął do niej porozumiewawczo. - Musimy trenować, niedługo są przecież zawody. Panowie, oczekuję od was, że zagracie tak dobrze jak rok temu, a może nawet i lepiej. - Abigail zrzedła mina. Oni mieli pasję, mieli wolę walki, siebie nawzajem i umieli grać, a ona... ona była do niczego. Z daleka widać już było taflę lodu przykrytą cienką warstwą śniegu. Chłopcy szybko uporali się z białym puchem i i przygotowali boisko hokejowe. Potem błyskawicznie podzielili się na dwie drużyny.
- Szefie, proszę nie odebrać tego źle, ale zamierzam wgnieść pana w lód. - powiedział Szeregowy. Skipper tylko uśmiechnął się do przyjaciela i jednym, zręcznym ruchem sprzątnął mu krążek sprzed nosa. Chłopcy śmigali po lodzie, krążek co i rusz wpadał do którejś bramki. Abigail za to niepewnie stała na śliskim podłożu w skrzydełkach gorączkowo ściskając swój kij. Rico bezbłędnie podawał Skipperowi krążek, a Skipper z łatwością trafiał do bramki i blokował strzały przeciwnika. Czuł się tak lekko. Echo niosło okrzyki radości i jęki zawodu. Skipper zdobył krążek i zaczął najazd na bramkę. Bramka była pusta, wszyscy zostali w tyle. Pingwinek podał krążek do Rico. Przyjaciel przejął podanie i strzelił trafiając prosto w bramkę. Chłopcy przybili sobie piątkę. Abigail starała się jakoś udzielać, ale kij tylko jej przeszkadzał. Czuła się nikomu niepotrzebna, było jej tak strasznie smutno. Spróbowała jakoś zareagować na krążek prześlizgujący się tuż obok niej, ale tylko potknęła się o swój kij i grzmotnęła dziobem o lód.
- Abigail! - krzyknął Skipper i nawet nie zwracając uwagi na to,że zostawia bramkę pustą znalazł się obok dziewczyny i pomógł jej wstać. - Abigail, wszytko dobrze? - dziewczyna rozpłakała się i mocno wtuliła w piórka przyjaciela. Skipper objął ją delikatnie i spróbował uspokoić.
- Już dobrze, ćśśś. - szepnął do niej. - W porządku? - Abigail otarła łzy, mając sobie za złe, że tak się rozkleiła.
- Tak, wystraszyłam się tylko. - powiedziała w końcu. Skipper odgarnął jej grzywkę opadającą na oko.
- Zejdź z boiska. - polecił ostro. Dziewczyna smutno zwiesiła główkę i poszła usiąść obok na ławce. Patrzyła jak chłopcy śmigają po lodzie. Też chciałaby tak umieć. Potrafiła całkiem nieźle się ślizgać, ale kiedy dochodziło do tego prowadzenie przed sobą krążka byłą bezradna. Abigail czuła, że jest słaba, do niczego i nikomu nie potrzebna. Ale to przecież nie była do końca jej wina. Co miała poradzić na to, że grała w hokeja pierwszy raz? Jeszcze chwile śledziła akcję na boisku, ale potem cicho zsunęła się z ławki, zabrała swój kij i powlokła się z powrotem do domu. Chłopcy zajęci grą nawet nie zauważyli, ze jej nie ma. Co z tego, że mieli niepełny skład, we czwórkę doskonale sobie radzili. Jej nie chcieli w drużynie, a ona nie zamierzała im się naprzykrzać. W domu nie było nikogo, ale klucz tradycyjnie znalazła pod wycieraczka. Otworzyła sobie drzwi, a w korytarzu ze złością rzuciła swój kij w kąt, zdjęła szalik i nauszniki i podreptała do kuchni. Niestety, nawet gorąca czekolada nie poprawiła jej humoru.

Do domu wróciłam dwadzieścia minut po Abigail, z torbą z zakupami.
- Abigail, jesteś w domu? - zawołała, widząc porozrzucane po podłodze szalik i nauszniki. Dziewczyna siedziała w kuchni nad kubkiem gorącej czekolady. Postawiłam zakupy na szafce nawet ich nie rozpakowując i usiadłam obok niej.
- Co się stało? - spytałam.
- Nie umiem grać w hokeja. - pożaliła się Abigail.
- Ja też nie. - odpowiedziałam. - I co?
- Ty nie będziesz grać w zawodach. Skipper nie chce mnie w swojej drużynie, bo jestem beznadziejna i za słaba.
- Ubieraj się. - poleciłam dziewczynie wstając od stołu. Abigail spojrzała na mnie zdziwiona.
- Idziemy na lodowisko. - powiedziałam. Dziewczyna niechętnie zsunęła się z krzesła i poszła za mną do korytarza. Wzięłam łyżwy i wyszłyśmy.
- A może wrócimy do domu? - spytała Abigail kiedy dochodziłyśmy już do ślizgawki. - Posiedzę sobie na ławce rezerwowych.
- Oj, chodź. - nalegałam. - Będziemy się fajnie bawić. - zasznurowałam łyżwy i pierwsza weszłam na ślizgawkę. Abigail po krótkiej chwili wahania zrobiła to samo i musiała przyznać, że naprawdę świetnie się bawiła. Czuła się wspaniale.
- Spróbuj teraz poprowadzić krążek, dobrze? - poprosiłam. Dziewczyna wzięła kij w lekko drżące skrzydła i położyła krążek przed sobą.
- Uwierz w siebie Abigail. Powolutku. - Abigail odetchnęła głęboko i popchnęła krążek po lodzie. Powoli i niepewnie prowadziła krążek przed sobą, nie wierząc w to co robi. Na drugim końcu lodowiska zatrzymała się i odwróciła.
- Dobrze. - powiedziałam. - I co, udało się? - Abigail uśmiechnęła się, dumna ze swojego małego sukcesu. Ćwiczyłyśmy cały dzień, a do domu wróciłyśmy kiedy było już ciemno. Pod drzwiami wejściowymi natknęłyśmy się na chłopców.
- Siedzimy tu już czwartą godzinę. - poinformował nas Skipper. - Gdzieście były całe popołudnie? Miał być obiad. - spojrzałam na niego z poczuciem winy.
- Byłyśmy na ślizgawce w parku. Zupełnie o was zapomniałam, przepraszam.
Codziennie, kiedy chłopcy szli na duże lodowisko trenować, ja i Abigail maszerowałyśmy do parku na ślizgawkę i świetnie się bawiłyśmy. Na początku robiłyśmy rozgrzewkę, potem trenowałyśmy do upadłego, w końcu szłyśmy na spacer. Ale problem nie znikał. Po pierwsze, Abigail nie umiała szybko się ślizgać trzymając kij. Po drugie, gdy uderzała w krążek, on nigdy nie leciał tam gdzie chciała go posłać.
- Nigdy mi się nie uda. - powiedziała z rezygnacją w głosie. - Nigdy nie nauczę się grać.
- Ale próbujesz się nauczyć i dobrze się przy tym bawisz. - odpowiedziałam. - To bardzo ważne. - Abigail bardzo się starała, ale coraz gorzej jej szło. Zapominała gdzie ma stać i co ma robić. Potykała się o swój kij. W końcu jednak zaczęłyśmy wychodzić na prostą. Ćwiczyłyśmy podania, prowadzenie krążka, strzelałyśmy do bramki i śmiałyśmy się przy tym, jak przy najlepszej zabawie. Któregoś razu przyszedł do nas Skipper, a widząc co robimy przystanął zdziwiony.
- Co wy dziewczyny robicie? - spytał.
- Świetnie się bawimy. - odpowiedziałam mu.
Był ostatni dzień treningów, jutro zaczynały się zawody.
- Stań pewnie na lodzie! - zawołałam do dziewczyny. Sekundę później szybkim ruchem kija podałam jej krążek. Abigail przejęła podanie, zamachnęła się kijem i... trafiła prosto w bramkę. Dziewczyna z radości zatańczyła na lodzie.
- Naprawdę zaczynam grać w hokeja! - krzyczała wymachując kijem.
- Jesteś gotowa. - powiedziałam.
  • awatar SallyLou: Te dwa ostatnie rozdziały przeczytałam naraz i bardzo mi się spodobały :) Fajnie dopasowujesz pory roku do akcji. I zazdroszczę weny... Użycz mi jej troszkę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›