Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 29 grudnia 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Pan Frankowski przyjechał po mnie z samego rana. Dokładnie to o siódmej, skoro chciałem spędzić cały dzień w Instytucie musiałem wcześnie wstać. Nie mogłem się doczekać kiedy znowu się tam znajdę do tego stopnia, że przez pół drogi nie mogłem mówić o niczym innym, tylko radośnie paplałem o tym jak będzie fantastycznie. Nauczyciel słuchał mnie i śmiał się. No, ale minęło pól drogi i jazda zaczęła mi się trochę przykrzyć, a poza tym chciało mi się do łazienki i była to dosyć pilna sprawa. "Mógłby się pan zatrzymać?" poprosiłem nieśmiało. "A co się dzieje? Chce się do ubikacji?" spytał pan Frankowski. Kiwnąłem głową twierdząco. "Zatrzymam się na pierwszej stacji benzynowej." powiedział nauczyciel, a chwilę potem zjechał na parking. Weszliśmy do środka i pan Frankowski powiedział, ze na mnie zaczeka. Skorzystałem z toalety i wróciłem w miejsce gdzie miał na mnie czekać nauczyciel, ale jego tam nie było. "Proszę pana?" odezwałem się. "Tutaj jestem!" pan Frankowski zamachał do mnie z alejki ze słodyczami. "Masz na coś ochotę?" Przełknąłem ślinę. Zjadłbym herbatniki w czekoladzie. "Nie, raczej nie." "Na pewno?" Spojrzałem na niego. "Herbatniki. Ale te w czekoladzie." poprosiłem. W Instytucie byliśmy koło jedenastej. Wszyscy witali mnie tam jak dobrego przyjaciela, ściskali mi skrzydła, a ja nie bardzo wiedziałem co się dzieje. Ze swojego gabinetu wyszedł nawet sam dyrektor, oficjalnie pogratulował mi odkrycia, życzył dalszych sukcesów i uścisnął skrzydło. Potem podeszła do mnie pani Sznuk, powiedziała, że od dzisiaj będę z nią pracował, pokazała mi biurko, gdzie co leży i dodała, że gdyby coś się działo mam natychmiast przyjść do niej. W Instytucie tak jak planowaliśmy z panem Frankowskim spędziłem cały dzień. Świetnie się bawiłem, pomagałem trochę w pracy innym naukowcom, a potem przyjechał pan Bielecki, spytał czy nie napisałbym książki i powiedział, że mógłby podrzucić ją do wydawnictwa. W Instytucie zjedliśmy obiad i kolację, a ja zaczynałem być naprawdę zmęczony tym całym zamieszaniem dookoła mnie. W domu byłem dopiero późno w nocy.