Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 16 grudnia 2014

Liczba wpisów: 2

abc.atlant
 
Święta Bożego Narodzenia zbliżały się wielkimi krokami. Na trzy dni przed Wigilią miała przyjechać po nas ciocia Jola, a w domu już od dawna trwało przedświąteczne zamieszanie. Pingwiny już kilka dni temu ubrały choinkę, a nad drzwiami domu powiesiły kolorowe lampki. Wybraliśmy się też na zakupy, wszystkie zwierzaki były naprawdę podekscytowane kupowaniem prezentów
- Zobacz, pada śnieg. - powiedział Kowalski wdrapując się na parapet.
- W wiadomościach mówili, że może padać.
- Myślisz, że u cioci też będzie śnieg?
- Miejmy nadzieję. - odpowiedziałam. - Święta bez śniegu to nie święta.
- Dostanę kawałek sernika?  -spytał pingwinek patrząc na blaszkę, którą właśnie wyciągnęłam z piekarnika. Odwróciłam się z uśmiechem.
- Więc o to ci tak naprawdę chodzi? - ukroiłam spory kawałek ciasta. - Zjadaj i nie chwal się Skipperowi. - Kowalski kiwnął głową, wziął ode mnie sernik i poszedł do swojego pokoju. Poszłam zajrzeć do pozostałej czwórki. Szczerze mówiąc martwiłam się ciszą panującą w domu. Rico i Szeregowy wybiegli z domu mówiąc coś o budowaniu igloo, więc ich miałam z głowy. Abigail siedziała u siebie na górze z zamkniętymi oczami i słuchawkami na uszach (raczej dziurach usznych) i kiwała się w takt muzyki. Na Mikołajki dostałą odtwarzacz MP3. Nie chciałam jej przeszkadzać więc cichutko zamknęłam drzwi i poszłam zobaczyć co robi Skipper. Pingwinek leżał u siebie w łóżku, mamrocząc coś przez sen i przewracając się z boku na bok. Usiadłam na krawędzi łóżka.
- Skipper. - szepnęłam. Pingwinek poderwał się gwałtownie nie mogąc złapać tchu.
- Spokojnie Skipper, spokojnie. - zwierzak powoli się uspokajał. - Znowu śniła ci się wojna?
- Tak. - odpowiedział pingwinek. - ale to przejdzie.
- Kiedy?  -spytałam łagodnie. - Skipper, od rana do wieczora chodzisz nieprzytomny, w nocy nie możesz spać, a kiedy już zaśniesz śnią ci się koszmary. Opowiedz Skipper, opowiedz mi co się tam stało. - pingwinek opadł na poduszkę.
- Będę mógł w nocy z tobą spać? - spytał.
- Będziesz mógł. Przyjdź ze mną porozmawiać, dobrze? Dowiem się wreszcie co się stało w Danii?
- To sprawa między mną a Duńczykami. - powiedział Skipper. - Prawdziwy przywódca musi umieć wiedzieć kiedy dzielić się swoją tajemnicą. To jedna z  mądrości mistrza Shin Chena (czyt. Szin Dżena)
- Kasia, możesz tu na moment przyjść?! - usłyszałam Abigail, powiedziałam Skipperowi, ze zaraz przyjdę i poszłam na górę do dziewczyny.
- Mam problem... - zaczęła dziewczyna niepewnie. - Bo widzisz, niedługo święta, a ja nie mam prezentu dla Skippera i zupełnie nie wiem co mu dać.
- Zdjęcie. - powiedziałam po chwili zastanowienia. - Idź zapytać Skippera czy zgodzi się na wspólną fotkę, ja idę po aparat. - pingwinek zgodził się na zdjęcie bez wahania i już po chwili stał w pokoju, lewym skrzydłem obejmując uśmiechnięta Abigail, tak jak na starym czarno-białym zdjęciu. Brakował tylko wojskowej czapki.
- Zrobisz mi odbitkę? - spytałam. Kiedy dziewczyna szykowała się do wyjścia z domu. - Dam ci pieniądze na fotografa.
- Zrobię, oczywiście, że zrobię. - odpowiedziała.
- Naz ramkę też ci dać?
- A mogłabyś? Nie wiem czy wystarczy mi kieszonkowego. - dałam dziewczynie czterdzieści złotych i zawiązałam jej szalik.
- Wiesz, dziękuję ci. - powiedziała Abigail. - Za pomysł i w ogóle za wszystko. - dodała jeszcze i wyszła z domu.
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: Przynajmniej u pingwinów śnieg.:c Biedny Skipper, z tymi koszmarami ;c Szeregowego i Rico najlepiej mieć z głowy XD Wysłać igloo budować, haha :D Abi, fajny prezent ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

abc.atlant
 
Jako, że wygraliśmy tamten mecz hokejowy, przeszliśmy do półfinałów, a to już wyższa liga. Dzisiaj mieliśmy grać. Przez pierwszy i drugi mecz wszystko było OK, ale w drugiej połowie trzeciego Szef z całej siły oberwał krążkiem w głowę. Próbował zachować zimną krew, ale potknął się o kij. Był jeszcze na tyle przytomny, ze przeturlał się pod bandę i rozpłakał z bólu. Kasia w jednej chwili znalazła się obok niego, nie zwracając uwagi na to, że na lodowisko nie wolno jej wejść. "Skipper, weź skrzydełko." poprosiła. Szef powoli odsunął skrzydło od uderzonego miejsca. Po piórkach spływała mu cienka stróżka krwi. Podeszła do nas pielęgniarka i delikatnie przyłożyła Szefowi do rany szmatkę z lodem. "Potrzymaj chwilę, zaraz zrobię ci opatrunek" powiedziała i poszła do gabinetu. "Chłopcy odsuńcie się." powiedziała Kasia do nas. "Niech Skipper ma czym oddychać. Abigail, wejdziesz grać." przyjaciółka pokiwała głową, a potem usłyszeliśmy gwizdek i razem z nią poszliśmy na boisko. "Nie jest ci niedobrze?" spytała pielęgniarka Szefa, a on jej coś odpowiedział, ale już nie usłyszałem co. Wszystko szło dobrze, ale tym razem to Abigail była kontuzjowana. To był już cios poniżej pasa. Nie mieliśmy nikogo w rezerwie. Na szczęście dziewczyna się pozbierała, wygraliśmy dwa do jednego i zajęliśmy drugie miejsce. Dostaliśmy dyplom i statuetkę. Szef naprawdę z nas dumny stanął na podium i odebrał nagrodę, a potem podtrzymywany za skrzydło przez Abigail dołączył do nas. "Gratuluję wam panowie." powiedział. "A jak się Szef czuje?" spytałem z troską. "Boli." przywódca dotknął bandaża krzywiąc się. "Ale nic mi nie będzie." "Po świętach jedziemy na finały do sąsiedniego miasta." powiedziała Kasia podchodząc do nas. "Chyba trzeba to uczcić. Stawiam wam pizzę." potem do wieczora bawiliśmy w najlepsze, a do domu wróciliśmy tak strasznie zmęczeni. Ale warto było.
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: Z jednej strony, dobrze, że mam tą przerwę, bo mam czas na wszystkie zaległe opowiadanka. ; ) Skipper zawsze oberwie, dobrze, że Abi w rezerwie ;3 Też chcę pizzę, Szef narobił mi ochoty. ;-; xD Czekam na dalsze części.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›