Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 15 grudnia 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Wczorajsza niedziela to był piękny dzień. Świeciło słońce a śnieg aż się skrzył. Z samego rana przyjechał po mnie pan Frankowski (wypożyczonym samochodem) i spytał czy może mnie zabrać na małą wycieczkę. Kasia się zgodziła i pobiegłem za panem do samochodu. Przez pierwsze pół godziny jazdy śmialiśmy się i śpiewaliśmy z radiem najnowsze przeboje, a potem pan Frankowski zatrzymał się, żeby zatankować. Niestety, nerwy zrobiły swoje. Chciało mi się do łazienki, ale nie chciałem sprawiać problemów, więc musiałem wytrzymać. Skuliłem się na fotelu. nie wiem ile tak siedziałem, ale coraz bardziej potrzebowałem toalety. Nerwowo przełknąłem ślinę kiedy minęliśmy stację benzynową. Czułem, że zaczynam się czerwienić (muszę nauczyć się nad tym panować) a do oczu napłynęły mi łzy. Naprawdę musiałem iść do łazienki. "Kowalski, wszystko w porządku?" spytał pan Frankowski. Kiwnąłem głową. Nie jest w porządku! Za chwilę nie wytrzymam i stanie się nieszczęście! "Przecież widzę, że nie.". "Proszę pana, ja muszę koniecznie pójść do ubikacji." wyrzuciłem z siebie jednym tchem. "Czemu nic ne powiedziałeś? Przed chwilą minęliśmy stację benzynową. Zawrócić?" spytał nauczyciel. "A nie mógłby pan stanąć gdzieś tu przy drodze?" pan Frankowski zjechał na pobocze. Wysiadłem z samochodu i zaraz za pierwszymi krzakami zrobiłem co musiałem. Dojechaliśmy koło południa. Zastanawiałem się gdzie jesteśmy, ale zaraz przystanąłem zachwycony. To był Instytut Naukowy imienia Alberta Einsteina! Całe popołudnie rozmawiałem ze sławnymi naukowcami, uczestniczyłem w eksperymentach, a na końcu korytarza pan Marek Bielecki (znany chemik) podpisywał swoją najnowszą książkę. Jeszcze nie ma jej w księgarniach (ale ja dostałem egzemplarz i to z dedykacją). Na koniec pan Frankowski zabrał mnie do baru na obiad. Byłem naprawdę głodny, ale nie miałem pieniędzy. Nauczyciel jakoś się tym nie przejął i stanowczo nakazał mi coś zjeść. "To co, jedziemy?" spytał po obiedzie. "Ja jeszcze... do toalety." powiedziałem. Kiedy wyjechaliśmy bylem tak zmęczony, ze natychmiast usnąłem. Obudziłem się kiedy na dworze było już ciemno, przykryty kocem, a pan Frankowski stał na zewnątrz. "Kowalski, nie musisz do ubikacji?" spytał nauczyciel otwierając drzwi. "Nooo... muszę." przyznałem. "To biegnij." wyplątałem się z koca i poszedłem do toalety. W domu byłem koło siódmej.
  • awatar Ludmiła & León: my love story ♥: Jak zwykle świetne, P. Frankowski już jest wyczulony ; ) Zazdroszczę Kowalskiemu takiego weekendu, choć może ja bym nie chciała jechać do muzeum, ale K. się na pewno podobało ; ) Super jest, uwielbiam to x.x Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się następny <3
  • awatar Seiti: Czasami nie wierzę, że dziewczyna w Twoim wieku może tak bajecznie pisać. Przywracasz mi wiarę w młodzież. :D
  • awatar Viola i Leon. <3: Wszystko super. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›