Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 listopada 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Od rozbicia się grupy Raymana minęła kilka dni. Jednak wszyscy wciąż nie mogli się otrząsnąć z szoku wywołanym najnowszymi odkryciami. Lecz najbardziej martwił się właśnie Rayman. Tily i Ly próbowały go pocieszyć. Bezskutecznie. Teensieni twierdzili, że będzie jeszcze gorzej, i wiele się nie pomylili. Dwa dni potem na statek zawitała Betilla, która chciała się spotkać z Ichigo.
- Co się stało? – zapytała wprowadzając ją do swojej kajuty.
- Kasia cię potrzebuje… - zaczęła Betilla, ale ona natychmiast jej przerwała.
- Czego chce? – powiedziała krzywiąc się – Ja jej nie pomogę niańczyć brata, albo odrabiać lekcji…
- Mówisz tak, bo wolisz zostać tu.
- Prawda – wyznała Ichigo z nietęgą miną.
Betilla uciszyła ją gestem i rzekła:
- Rayman, Murfy, jeżeli kamera jest włączona, to proszę was o jej wyłączenie. Gdyby to było coś, co powinniście usłyszeć, powiedziałabym wam.
Po chwili z głośnika pod kamerą dobiegło „przepraszamy” i sprzęt cichutko pyknął.
- No, więc jak mówiłam: ona cię potrzebuje. Muszę zacząć historię od początku, bo niewiele byś zrozumiała…
- Zatem mów – odparła skruszona Ichigo. Zastanawiała się, jak ona w ogóle mogła chcieć opuścić w potrzebie swoją panią? Przecież była jej fancharą…
- Chodzi o to – zaczęła spokojnie Betilla – że na Rozdrożu dzieją się podejrzane rzeczy. Okazało się, że Andre jakimś cudem opuścił więzienie…
- CO?! – ryknęła Ichigo zrywając się z krzesła – I ty twierdzisz, że Rayman nie powinien o tym wiedzieć?
- Tak, bo natychmiast chciałby wracać do domu, a musi szukać kryształów.
Ichigo wciąż się wahała. Betilla uśmiechnęła się tajemniczo i dodała:
- W domu czeka na ciebie I…
- Okej, okej! Zrobię to! A tak nawiasem, to nie wiesz, jak się ma? – zarumieniła się.
- Nie wiem. Wkrótce sama się dowiesz.
- Na tak… mów dalej.
- Oczywiście zaraz po tym odkryciu zaczął organizować swoją armię – westchnęła – ale po nim samym ślad zaginął. Nie wiemy co zamierza, jego mroklumy nie udzielają się na Rozdrożu. Za to węszą w pobliżu domu twojej pani… chyba zależy im na krysztale.
Ichigo zamarła. Nie były od razu takimi wielkimi przyjaciółkami, ale na samą myśl, że ktoś mógłby ją skrzywdzić wstrząsała nią do głębi.
- Czyli innymi słowy czekają, aż odwialiby za nich brudną robotę? – zapytała powoli.
- Można to tak ująć. Ale muszę zabrać cię teraz.
- Teraz? – zapytała smutno.
- Teraz. Bez pożegnań, jak najszybciej.
- No dobrze.
Wyszły razem z pokoju. Otwierając drzwi usłyszały potrójne jęknięcie. Spojrzały w tę stronę i zobaczyły Raymana, Globoxa i Murfy’ego leżących na podłodze.
- Podsłuchiwaliście? – zapytała Betilla.
- Tak, ale i tak nic nie usłyszeliśmy – odrzekł Globox masując sobie paszczę.
- Muszę iść – wypaliła Ichigo.
- Co? – zapytali chłopcy.
- Musi ze mną odejść. Ale nie martwcie się, jeszcze się zobaczycie. – rzekła Betilla.
W piątkę wyszli ze statku.
- Dlaczego odchodzisz? – zapytał Ray Ichigo.
- Moja… przyjaciółka mnie potrzebuje – odparła.
- No… to trzymaj się tam gdzieś… – zaczął Globox i uścisnął jej dłoń.
Ze statku rozległy się okrzyki Teensienów, Clarka, Ly i Tily. Wszyscy machali jej rękami na pożegnanie.
- Tak… będzie mi ciebie brakowało – rzekł Murfy przycinając jej grzywkę.
Rayman bez słowa podszedł i przytulił ją.
- Niech ci szczęście sprzyja, Ich.
- Dzięki Ray. No to żółwik! – dodała radośnie.
Rayman uśmiechnął się. Betilla nieco się zniecierpliwiła. Złapała Ichigo za rękę pomachała załodze i dodała:
- Zapomniałam ci powiedzieć, że Kamila cię pozdrawia.
Rayman jeszcze bardziej się rozpromienił.
- Mam nadzieję, że kiedyś ją poznam! – wtrąciła Ichigo.
- Zaraz, to ty nie idziesz do Ermengardy? – zdziwił się Ray.
Nikt nie udzielił mu odpowiedzi, bo obie dziewczyny zniknęły w obłoczku purpurowego dymu.
- Szkoda tylko, że nasza grupa coraz bardziej się zmniejsza… – powiedział cicho i odszedł w stronę statku.
  • awatar smile gurl: świetne :D ! zapraszam do mnie, niedawno zaczęłam :)
  • awatar jumℯllℯ †: Super; właśnie dlatego chciałabym przeczytać od początku, bo średnio ogarniam, o co chodzi, szczególnie, że to jest podobno ostatnia część; ale i tak wydaje mi się świetna. Kojarzy mi się trochę jak raz grałam w RPG; tam też było o jednej załodze, która się rozpadała. Ehh, jeszcze raz mi źle, bo zrobiło mi się jakby smutno, ale nie aż tak smutno, bo właśnie nie ogarniam xD Może w święta już będę ogarniać, się okaże. :D
  • awatar SallyLou: czterdzieści jeden rozdziałów... i ogarnia mnie wstyd że ja tak wolno piszę. Świetnie się to czyta i pewnie wiele razy będę do tego wracać :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›