Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 6 listopada 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Ichigo, Rayman i Tily błądzili po lesie w poszukiwaniu miejsca pobytu Begoniaxy. Byli głodni i spragnieni, w dodatku zmęczenie dawało im się we znaki.
- Daleko jeszcze? – jęczała Tily.
Ichigo bez słowa wzięła ją na ręce. Rayman zapytał:
- Gdzie to właściwie jest? Co to za miejsce?
- To jest… – zaczęła Ichigo i urwała.
- Co? Co się stało?
Zatrzymali się. Z głębi lasu wydobywały się dźwięki muzyki. Od razu rzucili się w tamtą stronę. W pewnej chwili Ichigo straciła równowagę i pociągnęła za sobą Raymana i Tily. Stoczyli się z górki i wpadli za zasłonę z liści. Podnieśli głowy w tej samej chwili i spostrzegli Begoniaxę.
- Hej, to ona! – zawołała Tily.
- Zwariowałaś? – zapytał Rayman – Przecież ona zawsze wygląda jak… wiedźma!
- Tak złociutki, ale farma piękności robi swoje! – zawołała wychodząc z kołyszącego się tłumu.
- To tu jest farma piękności? – zapytała Ichigo, ale ją zignorowali.
W tym czasie Begoniaxa zdążyła wziąć drinka i do nich podejść.
- Czemu zakłócacie moje wakacje? – zapytała chłodno.
Przez chwilę nikt się nie odzywał. Wszyscy leżeli na ziemi próbując dopasować postać Begoniaxy do jej nowego wyglądu. Po zmyciu wszystkich oparów pochodzących z jej mieszkanie jej cera zupełnie się odmieniła – była czysta, blada i lśniąca. Rude włosy opadały jej na ramiona starannie wyczesane, paznokcie równo przycięte i pomalowane na czerwono mieniły się w słońcu. Nawet schudła kilka(naście) kilo. Jednym słowem - wyglądała pięknie i młodo.
- Eee, chcieliśmy prosić cię o pomoc - zaczął grzecznie zdumiony Ray.
- Koniec wakacji – powiedziała zrezygnowanym tonem, wkładając okulary we włosy i ukazując swoje zielono-szare oczy – Czego chcecie? Zaraz… może nie tutaj…
I zaprowadziła ich do swojego pokoju. Wszyscy, poza nią, padali na twarz.
- Na piąte, pokój ósmy – powiedziała nagle Begoniaxa, po czym szybko się oddaliła.
Ray i Ichigo z Tily na plecach nie nadążyli za nią, więc po prostu ostatnimi siłami doczłapali się na piąte piętro. Ku ich zdziwieniu pod pokojem stała Begoniaxa.
- Co tak długo? – zapytała – Chyba nie wchodziliście po schodach?
- Tak, a bo co? – zapytała Ichigo.
- Bo to, że jest winda – odparła, kiedy wszyscy jęknęli i usiedli pod drzwiami.

- Panienko, długo tam jeszcze zamierzasz siedzieć?
- Już wychodzę! – jęknęła Ichigo i wyszła z łazienki – Au, ale wszystko mnie boli!
- Nie ciebie jedną – burknęli Rayman i Tily z łóżka.
- Dobra, gadać o co chodzi. Wystarczająco dużo czasu zajęło wam jedzenie, picie, mycie i zwiedzanie.
- Wygląd nie ten, ale gada jak stara, dobra Begoniaxa! – powiedział Ray.
- Hej, no ale tu jest ślicznie! Ta zatoka, palmy, piasek… no i obsługa…
- Żyć nie umierać, co? - zagadała wiedźma.
- Oj, tak – westchnęła Tily.
- No więc… – zaczęła ponownie.
- …pomyśleliśmy, – rzekła Ichigo – że może miałabyś dla nas jakiś środek, który umożliwiłby grupie około piętnastu osób dłuższy pobyt na bagnach…
-Czy ja wiem – wtrąciła Begoniaxa – a w czym problem?
Ichigo opisała jej wydarzenia z ostatnich godzin, po czym zamilkła. Wiedźma podrapała się w głowę i odrzekła:
-Coś by się znalazło.
Wszyscy się rozpromienili.
-Przyniosę wam napar juto o 17.  Gdzie obozujecie?
-Jakieś 200 metrów od wschodniej granicy bagien – powiedział Rayman.
-Dokładne wskazówki…- mruknęła.
-Poznasz po olbrzymim statku, z herbem Ermengardy – wtrąciła Tily.
-No, to wszystko zmienia – odparła Begoniaxa – A teraz sio, pozwólcie mi pracować w spokoju!
I wyrzuciła ich za drzwi.
-Stara dobra Begoniaxa – mruknął Rayman, a dziewczyny zachichotały – A tak właściwie, to skąd tyle wiesz o Begoniaxie? – zwrócił się do Ichigo.
-Długo by opowiadać – rzekła – wytłumaczę wszystko po drodze.
Powiedziawszy to wzięła Tily na plecy i przycięła mu grzywkę, po czym ruszyli w drogę powrotną na statek.