Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 21 października 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Wszyscy mieszkańcy Rozdroża Marzeń przygotowywali się już do świąt Narodzin Polokusa. Było to dla nich najważniejsze wydarzenie, od którego zaczęli liczyć czas, i od którego zaczęła kształtować się Kraina Snów.
Jakby specjalnie na tę okazję miało miejsce wydarzenie wiekopomne - spadł śnieg. Wywołało to powszechne poruszenie, strach i pobudziło stworzenia do myślenia. Każdy zastanawiał się, co to może oznaczać… (przypis autorki: wspominałam, że stanie się coś dziwnego, pamiętacie?)
Kiedy emocje opadły wszyscy zajęli się przystrajaniem domów, lasów, uliczek, całej krainy… Święta te obchodzono tak jak nasze Boże Narodzenie, z tą tylko różnicą, że zamiast narodzin Jezusa świętowano narodziny Polokusa.
Tak więc teraz, dwa dni przed uroczystością w oknach domu każdego Rozdrożanina i Rozdrożanki  widniały najróżniejsze ozdoby, wykonane przez nich własnoręcznie. Nocami leśne ścieżki rozświetlały srebrne lumki, na drzewach wisiały różnokolorowe łańcuchy… Jednym słowem Kraina Snów wyglądała czarująco.

Kamila zmierzała do domku Raymana. Miała pomóc mu coś ugotować. Już miała w głowie jadłospis: rosół z pstrąga tęczowego z makaronem, pieczeń z dzika, a na deser zrobi ciasteczka, według jej własnego przepisu, i wszyscy będą zachwyceni!
Nagle ktoś wyrwał ją z zamyślenia. Otrząsnęła się i ujrzała przed sobą Ray’a.
- To jak, zamierzasz wejść do środka, czy poczekamy aż zamienisz się w bryłę lodu?
Kamila zamrugała zbita z tropu, a Rayman parsknął śmiechem i otworzył drzwi. Weszli razem do salonu, a wtedy Kamila wypaliła:
- Zamierzasz powiesić w drzwiach jemiołę?
- Nie wiem, a co? – zapytał zdziwiony.
- Ee, no bo ja wieszam, i zastanawiam się, czy ty powiesisz…
- Nie zamierzam pytać dalej, bo może się to źle skończyć – mówiąc to pokręcił głową i nalał jej herbaty.
Kamila już się nie odzywała, Rayman z resztą też. Jednak oboje myśleli o tym samym, a mianowicie o…

Wysoka kobieta, o długich blond włosach, w śnieżnobiałej szacie kroczyła przez las. Nie był to jednak żaden z lasów znanych Rozdrożanom, był to najzwyklejszy las iglasty, po którym walały się śmieci. W pobliżu znajdowało się kilka domów, po drugiej stronie ruchliwa droga. Śnieg mieszał się z błotem, promienie słoneczne nie ogrzewały tej części świata tak jak kilka miesięcy temu… co więc skłoniło ją do odwiedzin tego zwykłego, nudnego, niemagicznego miejsca? Widzi dwie dziewczyny idące chodnikiem. Po chwili zatrzymują się, rozmawiają jeszcze chwilę i rozchodzą się, każda w swoją stronę. To jedna z nich, tylko która? Czas pokaże…

PS Kurcze, nie mam weny. Trzeba poczekać, może przyjdzie jutro? Oby. Te ostatnie słowa były czymś w rodzaju zapowiedzi dalszej części, związanej z konkursem. I jeszcze postanowiłam, że kogoś pozdrowię, a właściwie kilka ktosiów:
Mushikushi, która wreszcie się odezwała,
Sallylou, Seiti, Kwas Pruski i Screen
Angie-Kowalski, która (podobno) stale krąży po moim blogu i go czyta. W każdym razie pozostaje nieuchwytna jak Lord Voldemord, albo Bóg wie kto jeszcze,
Wszystkich, z którymi mam przyjemność korespondować, komentować blogi, utrzymywać znajomość.
Dla Was wszystkich GORĄCE POZDROWIENIA!