Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 20 października 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
O północy Rayman, Kamila, Sara, Max, Narcyz i Berta przenieśli się do pałacu Ermengardy, gdzie mieli otrzymać informacje o swej nowej misji.
- Witajcie – przywitała ich Ermengarda jak zwykle w rozpuszczonych, blond włosach, ubrana w śnieżnobiałą szatę – czy nie wybrałam dla was zbyt późnej pory?
- Ależ nie, skąd – odpowiedzieli chórem.
- To dobrze. Zatem chodźcie za mną, do pokoju gościnnego.
Królowa prowadziła ich przez długie korytarze. Ściany poobwieszane były najróżniejszymi obrazami namalowanymi przez znane elfy. Były one (elfy, nie obrazy) w tej chwili w swojej krainie – Kwiecistych Bezdrożach, sąsiadujących z Rozdrożem Marzeń. A także inne obrazy, a raczej rysunki; jedne ładniejsze, inne mniej, a wszystkie ukazywały Rozdroże i różne stworzenia je zamieszkujące. Po chwili - która wydawała im się bardzo długa - dotarli do pokoju gościnnego. Wszyscy usiedli na aksamitnych, różnokolorowych poduszkach i zaczęli słuchać Ermengardy.
- Będziecie musieli wyruszyć w daleką podróż – zaczęła – na planetę zwaną Eros. Żyją tam najróżniejsze, najdziwniejsze stworzenia – których być może jeszcze nigdy nie widzieliście, ani o których nie słyszeliście…
- Tak, to już wiemy – przerwał spokojnie Narcyz, ale gdy wszyscy zaczęli się w niego wpatrywać dodał – przepraszam, proszę kontynuować.
- Spokojnie, nie jestem zła – odrzekła spokojnie Ermengarda, na co wszyscy odetchnęli z ulgą – Wracając do tematu: już niedługo na Rozdrożu zaczną się dziać bardzo nieprzyjemne rzeczy. Będą one początkiem powrotu Naga…
- Nie! – krzyknęli wszyscy.
- Czemu oni zawsze muszą powracać… – mruknął Ray.
- …jednak da się to powstrzymać. Właśnie po to wysyłam was na Eros. Żyją tam stworzenia, które pilnują pewnego przedmiotu…
- To o tym mówiła nam Lisa… – mruknęła Kamila, a Max podchwycił temat.
- Co to za przedmiot?
- Nikt do końca nie wie. Nie ma konkretnej nazwy, ani konkretnego wyglądu, jednak jest bardzo cenny ze względu na swoje magiczne właściwości. Lecz my będziemy zwać go Kamieniem Nadziei. Wiele wieków temu został stworzony, i wiele wieków temu go zniszczono.
- To jak my mamy znaleźć coś, co zniszczono? – zapytała Berta.
- Został pokruszony. Wydaje mi się, – ciągnęła królowa – że da się go złożyć i nadal bezpiecznie używać. Nie wiem niestety, ile jest części. Tak więc musicie się znać na wasz instynkt, odwagę, umiejętności, talenty, charakter i siebie.
Mówiąc to spoglądała kolejno na każdego członka ekipy.
Przez chwilę panowało milczenie, aż Rayman zapytał:
- Jak się tam dostaniemy?
- Czy statek, który wam pożyczyłam jest w pełni sprawny?
- Tak – odpowiedzieli Max i Sara.
- Świetnie. Możecie go użyć. Dostaniecie mapę i swoją armię…
Niektórym z nich wyrwał się z gardła ochrypły krzyk. Inni pokręcili głową, a reszta otworzyła szeroko oczy. Ermengarda się uśmiechnęła.
- Chyba źle to ujęłam. Nie lecicie sami.
- To wiemy – powiedziała Sara – ale w takim razie kto z nami leci?
Ermengarda uśmiechnęła się jeszcze szerzej, tak, że aż oni się uśmiechnęli na myśl, kogo im przydzieliła.
- No cóż, uważam, że Rozdroże poradzi sobie bez Clarka, Ly, Murfy'ego, Tily, Globoxa i kilku Teensienów…
Nie skończyła, bo wszyscy zaczęli się wyć z radości. Zadanie nie aż tak trudne jak pozbycie się Robopiratów, a jednak wyruszają w tym samym składzie co kiedyś… znów będą walczyć razem o dobro Rozdroża…
- Świetnie! – opamiętał się pierwszy Rayman – Kiedy wyruszamy?
- No cóż, mówiliście, że należy wam się odpoczynek
- W takim składzie to możemy nawet w tej chwili – powiedziała Berta ku ogólnej uciesze.
- …ale chcę wam przypomnieć, że zbliżają się święta.
- Co? – zapytali zdziwieni.
- Eee, Ermengardo, ale my tutaj jeszcze nigdy nie obchodziliśmy świąt… – zaczął niepewnie Rayman – skąd ten pomysł?
- Żeby was zatrzymać – powiedziała śmiejąc się – żartuję. Wydaje mi się, że każdemu z nas przyda się odpoczynek i spotkanie z bliskimi.
- Słodkości…
- Prezenty!
- Rodzina?
- Odpoczynek…
- Jemioła…?
Wszyscy spojrzeli na Kamilę, która wyglądała jak miss świata buraków.
- Tak, jemioła - powiedział powoli Max – ale mogę dać ci buzi i bez niej – i zaczął ganiać ją po pokoju, ku ogólnej uciesze zebranych.
Berta i Sara wpatrywały się w nich, natomiast Narcyz i Rayman wciąż wypytywali królową o najróżniejsze rzeczy.
- A co jeśli ktoś napadnie na Rozdroże? – zapytał Rayman.
- Sami nie dacie rady się obronić! – wtórował mu Narcyz.
- Chłopcy, spokojnie – odrzekła powoli Ermengarda – poradzimy sobie. Pamiętajcie, że teraz Kraina Snów ma do pomocy całe moje królestwo i Kwieciste Bezdroża.
- Hmm… – Narcyz wciąż się zastanawiał.
- No dobrze – powiedział Rayman – Może i lepiej.
- W takim razie – zaczął Narcyz – chyba się już pożegnamy.
- Ale najpierw musimy odkleić Maxa od Kamili, bo jak ona dostanie szału, to chłopak się szybko nie pozbiera…