Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 października 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Serio? – zapytał Rayman po raz setny dolewając przyjaciołom herbaty.
- Serio!  – odkrzyknęli po raz setny Kamila, Max, Sara, Narcyz i Berta.
- Wkręcacie mnie – powiedział szczerząc się do nich.
- No chyba go zaraz strzelę… – powiedziała Kamila – …Rayman, byłeś zły, pogódź się z tym!
- Ale sami mówiliście, że to nie ja! – powiedział speszony – Mówiliście, że to wszystko przez Naga…
Kamila za mocno ścisnęła filiżankę. Pękła, a Ray zachichotał.
- Niech zgadnę. Przeżywałaś to?
- Jak stonka wykopki – powiedział Narcyz półgębkiem, a Berta i Sara zaśmiały się.
Na szczęście Kamilę uratowała Ermengarda. A właściwie wysłana przez nią Lisa. Elfka zapukała do drzwi, a Ray natychmiast jej otworzył.
- Jesteś sam? – zapytała.
- Nie! – rozległy się głosy z salonu.
Po czym wszyscy zaczęli się śmiać. Księżniczka weszła do pokoju i usiadła na wielkim fotelu, w którym się zapadła. Ray skoczył do kuchni po słodycze, a Lisa zaczęła mówić:
- Ermengarda ma dla was nowe zadanie – tłumaczyła.
- Oho, koniec laby… – powiedziała Sara – długo żeśmy nie odpoczywali.
- I tak musielibyśmy przerwać tą kanikułę prędzej czy później… – dodał Max.
- Eee tam, i tak wiem, że to lubicie – zauważyła Lisa.
- Szalenie! Zwłaszcza zimą, kiedy napadną cię wszystkie istniejące potwory i zamkną w jakimś zatęchłym lochu – powiedział Ray wchodząc do pokoju z ciepłymi ciastkami czekoladowymi.
- No patrzcie, bohater Rozdroża bierze się za cukiernictwo? – zaśmiała się Kamila – Strzeżcie się wszystkie łotry, od nadmiaru słodyczy może zemdlić…
- Dobra, wyraziłaś się jasno – przerwał śmiechy Rayman – to teraz nie dostaniesz ciasteczka.
- Ja nie wiem, jak wy możecie być razem, przecież jesteście jak ogień i woda – westchnęła Lisa.
- Co?!
Kamila wypluła herbatę, a Rayman zakrztusił się ciasteczkiem.
- Ale my… nie.. jesteśmy… razem – powiedział Ray kaszląc.
Kamila, choć niechętnie przytaknęła. Nie prosił ją o chodzenie, ani ona jego. Po prostu się lubili, a że czasem pocałował ją w policzek…
„A może jestem dla niego jak młodsza siostra?” – pomyślała Kamila spoglądając na Raymana z przestrachem.
Przez chwile zapanowała krępująca cisza, którą przerwała Berta:
- Tooo… jaką misję ma dla nas Ermengarda?
- Co? Aaa! Tak… mama… ee, znaczy Ermengarda powiedziała, że musicie odnaleźć pewną rzecz… a właściwie kilka rzeczy, a potem trzeba złożyć je w całość i są magiczne, mają wielką moc i… wszystkiego dowiecie się w pałacu – zakończyła spłoszona Lisa.
- Aha… – powiedział Rayman – Czyli to jest jakiś skarb, o olbrzymiej mocy magicznej i pewnie niezbędny do uratowania Rozdroża oraz niezwykle trudny do zdobycia?
- Otóż właśnie – odparła Lisa i upiła łyk herbaty – chyba wyraziłam się zbyt chaotycznie, ale ty ująłeś to o wiele zgrabniej.
- Kiedy mamy się stawić w pałacu? – zapytał rzeczowo Narcyz.
- Jutro. O północy. Ściśle tajne.
- Jak zwykle – westchnęła Sara.
- Bądźcie wszyscy tutaj, Magic z Betillą przyjdą zabrać was do pałacu.
- Spoko, będziemy czekać z niecierpliwością – zażartował Max.
- Okej, to skoro wszystko wiecie, to już zmykam – powiedziała Lisa zeskakując z fotela.
- Wiesz Ray, my chyba też pójdziemy – powiedział Narcyz gdy Lisa wyszła, a Max dodał – Musimy sprawdzić, jak tam nasze chatki.
Przyjaciele Ray’a budowali swoje własne domy, żeby nie musieć już zawracać głowy innym (Warto też dodać, że Murfy dostawał szału dzieląc łazienkę z Kamilą).
- To wy idźcie, a my zostaniemy – powiedziała Sara.
- Po co? – zdziwili się chłopcy.
- Jak to „po co”? – oburzyła się Berta – posprzątać ten bałagan!
- Aha – powiedział Narcyz bezbarwnym głosem, ściągając brwi, czym doprowadził Maxa do niekontrolowanego ataku chichotu – Faceci idą na budowę, a baby sprzątają.
- Ale – powiedziała Sara – faceci w pewnym sensie sprzątają na budowie. Ogarnij się kochanie - powiedziała do Maxa, który tarzał się po ziemi.
- Jak on wybuchnie, to szybko się nie pozbiera – powiedziała Berta – może idź z nimi, a ja zostanę i posprzątam.
- Serio? – zapytała Sara z iskrą nadziei w głosie – No to my spadamy! Trzymajcie się!
Berta i Kamila zachichotały. Obie wiedziały, jak Sara nie lubi sprzątać. Berta szybko wyszła do kuchni zmyć naczynia. Rayman został sam na sam ze zjawiskiem, którego żaden bohater nie umiał opanować - sam na sam z dziewczyną swoich marzeń, choć jeszcze nie zdawał sobie z tego sprawy… Kamila zaczerwieniła się. Po chwili przerwała milczenie:
- Co za pomysł… my… razem… – wybąkała.
- Taak, niezła komedia – powiedział speszony Rayman – ale, czy to znaczy, że nie chcesz, eee…
Kamila osłupiała i wpatrywała się w niego szeroko otwartymi oczami.
- Spokojnie, tylko zasugerowałem – powiedział szybko, rzucając ukradkowe spojrzenia na ich czerwone wisiorki. Dobrze wiedział, czemu służą, jednak nie kwapił się, by zdjąć swój, a Kamila najwyraźniej też. Uśmiechnął się nieśmiało i uciekł do kuchni.
Kamila stała jak wbita w ziemię.
- Dlaczego ja zawsze muszę mieć takiego pecha? – zapytała szeptem biorąc w dłoń swój wisiorek.

PS Z przeprowadzką prawie koniec. Dzisiaj rano skończyłam rozpakowywać swoje rzeczy z pudeł. Za niedługo mogę na trochę zniknąć, ale wrócę. Na dzisiaj tyle. Pa pa...