Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 10 października 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Dark Rayman wylądował w miejscu bardzo odległym od Rady Rusałek. Właściwie, to nawet nigdy tu nie był i nie wiedział, że istnieje takie miejsce. A przynajmniej tak mu się wydawało.
Był to średniej wielkości teren. Wzdłuż brzegu stało kilka beczek, a piasek pokrywały wodorosty. Woda była pełna ryb, które łatwo było złapać, gdy wpływały na płyciznę. Jednym słowem miniaturowa plaża. Nagle z pobliskiego klifu dobiegły odgłosy wygłodniałych mew.
- Co się…
Nie dokończył, bo coś przyszło mu do głowy.
„Może i lepiej. Skoro ja nie wiem gdzie jestem, inni też nie będą wiedzieli.” – pomyślał, po czym spojrzał na dobrego Raymana leżącego bezwładnie na piasku.
- Przydałoby się przerobić to miejsce na w miarę ludzką siedzibę.
Jak powiedział tak zrobił. Na początek przeszedł się po plaży rozglądając dookoła. W jednej ze skał wystających z dosyć głębokiej wody znajdowała się dziura jego rozmiarów.
„Idealna do ukrycia mojego pierwowzoru” – pomyślał i wrócił się po niego.
Gdy miał go już z głowy zajął się przerabianiem beczek na meble. Przed południem udało mu się skonstruować stół, dwa krzesła i bardzo niewygodne łóżko. Pod koniec dnia znalazł skład drewna, którego było tak dużo, że starczyło mu na skończenie mebli i rozpalenie ogniska. Po kolacji składającej się z upieczonej mewy udał się do skały, w której zostawił nieprzytomnego Raymana.
- Ten to miał dobrze – powiedział – do czasu…
Ponownie zerknął na jego pierś i ściągnął z niej wisiorek. Wciąż nie podjął decyzji, a teraz pewnie nie będzie miał okazji. A na razie może sobie popatrzeć na tą dziewczynę…
- Ależ on musiał być szczęśliwy… przyjaciele, miłość…
Już chciał powiedzieć „rodzina” ale znów coś przyszło mu do głowy.
- Będzie rozczarowany jak się dowie. Jeśli się oczywiście dowie, chociaż on to ja, a ja już wiem, więc…
Nie skończył swoich rozważań, bo zdenerwował się z powodu zbyt skomplikowanego zbiegu wydarzeń. Wściekły rzucił wisiorek przed siebie, do wody.
- Jestem zły, co mi tam! – warknął – Słyszysz ty mewo?! Pewnie mnie nie rozumiesz, bo jesteś taka głupia i… jesteś… mewą…
Zdziwiona mewa stojąca na sąsiedniej skale wydawała się być zaskoczona.  Natomiast Dark Rayman był jeszcze bardziej wściekły, bo nie dość, że gadał sam ze sobą, to jeszcze próbował zmusić do dialogu mewę. Chcąc zająć się czymś innym rozpalił drugie ognisko, wykopał sobie latrynę i zawołał:
- Ha! I co? Robinson Crusoe przy mnie wymięka!
Mówiąc to zaśmiał się szyderczo jak to miał w zwyczaju i poszedł spać. Jednak całą noc dręczyły go koszmary. Śniło mu się, że prawdziwy Rayman jako duch goni go, próbując zniszczyć i samemu powrócić do świata żywych…

PS Hej. Dziś nie będę się rozpisywać, bo mnie przeziębienie bierze. Nawet głodna nie jestem, bo gardło daje o sobie boleśnie znać.
Jakoś nie mogłam wymyślić jakiegoś sensownego tytułu. Miało być albo „Robinson Crusoe” albo „Na plaży”. Dobra, już trudno. Idę się rzucić na łóżko i odpoczywać. I myślałam nad następnym rozdziałem. Nie będzie jednak nowego wroga, ale za to będzie czyjś wielki powrót, kolejna wielka bitwa i powrót Naga. Ale to bardzo odległa przyszłość, więc wy sobie poczekacie, a ja pomyślę. Papatki
  • awatar SallyLou: Fajny rozdział :D tytuł nie jest zły, ja bym nic nie potrafiła napisać w chorobie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›