Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 19 stycznia 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate - Writes: Inspektor Możejko wchodzi na posterunek i rzuca na moje biurko torebkę z białym proszkiem.
- Co to jest? - podnoszę głowę znad klawiatury.
- Trucizna. Znalazłem to przy licealistach. Drugi woreczek ma laborantka.
- A skąd trucizna u młodziezy? - pytam.
- Tego jeszcze nie wiemy, ale jutro ich przesłucham. I mają byc z rodzicami. A wieczorem pójdziemy sobie na kolacje. Co ty na to kochanie?
- Panie inspektorze. - podchodzi do nas sierżant Górska. - Razem z aspirantem Noculem znaleźliśmy to kiedy bylismy w Kielcach. - kładzie na biurku dwa woreczki z białym proszkiem. - Uczniowie zdążli dosypać tego do herbaty nauczycielce języka francuskiego - Jolancie Kruczek. Kobieta jest w szpitalu, jej stan jest krytyczny i nie wiadomo czy przeżyje.
- Czyli grubsza sprawa. - stwierdza inspektor.
- Trzeba ściągnąc kogos do pomocy, przeciez sami sobie nie poradzimy.
- To ja zadzwonię do kolegów z Kielc, niech kogoś przyślą. - do rozmowy wtrąca się Mietek i od razu wybiera numer. *** Godzinę później na komendzie zjawia się kielecki komisarz. Ciemne włosy, przenikliwy wzrok, skórzana kurtka. Ma owczarka niemieckiego.
347. Orlicz.jpg

- Michał Orlicz. - przedstawia się i podaje mi rękę.
- Lucyna Szmidt. Inspektor Możejko już na pana czeka. Zapraszam do gabinetu. - chwilę potem zamykam za nami drzwi. Panowie podają sobie ręce.
- Podobno jest pan specjalistą w swoim fachu. - zagaduje Możejko.
- To tak jak pan. - odpowiada Orlicz. - chociaż z otruciem mam do czynienia pierwszy raz.
- Tak jak my.
- Mogę znać szczegóły?
- Truciznę wsypano do herbaty nauczycielce - Jolancie Kruczek. Nauczycielka znajduje się w szpitalu pod stałą obserwacją. Jutro ma nastąpić przesłuchanie młodziezy z miejscowego liceum, która prawdopodobnie równiez ma związek za sprawą.
- Na razie więcej mi wiedzieć nie trzeba - mówi Orlicz opuszczając gabinet. *** Razem z Możejką idziemy u;icą do naszej ulubionej restauracji na obiecaną kolację. W ręce trzymam czerwoną różę.
- O czym myślisz? - pyta Orest, kiedy siadamy przy stoliku w restauracji "Złoty smok".
- Zastanawiam się dlaczego uczniowie mieliby truć swoją nauczycielkę. - odpowiadam.
- Lucynko, my jesteśmy po godzinach. Zostawmy pracę w spokoju. - podchodzi do nas kelner i pyta, czy na coś się zdecydowaliśmy.
- dwa razy spaghetti prosimy. - mówi Możejko. Po chwili lądują przed nami dwa talerze, a my równoczesnie sięgamy po widelce i zaczynamy jeść.