Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 14 stycznia 2014

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Kate - Writes: Pierwsza część kryminału. Przepraszam, że z takim opóźnieniem. Nie bedę przedłużać, jedziemy! Aha, w razie coś opis bohaterów jest kilka wpisów niżej.

Na posterunku policji w Sandomierzu duzo się działo. Starszy aspirant Mieczysław nocul penił słuzbę patrolową, sierżant Karolina Górska siedziała przy swoim biurku zajęta robotą papierkową. była to jedyna zywa osoba na komendzie oprócz inspektora oresta Możejki zamkniętego w swoim gabinecie i mnie oczywiście. Jestem pani sierżant Lucyna Szmidt.
Śledztwo dotyczące ostatniego zabójstwa nie posunęło się ani o centymetr: inspektor chodzi wściekły, ja szczęśliwa. Dlaczego? Nareszcie mogę spędzic z Możejką więcej czasu. W ręce trzymam teczkę z wynikami sekcji. To się laborantka pośpieszyła. Zamordowany został młody, przystojny facet, jeśli koniecznie musicie wiedzieć. Biorę głęboki wdech i wchodzę do gabinetu Oresta. Kładę teczkę na biurku i siadam na krześle obok niego.
- Są już wyniki sekcji. - słyszę swój własny głos.
339. Lucyna.jpg

możejo lekko się uśmiecha, ale bez słowa przegląda papiery z teczki. Wstaję z fotela i naciska m klamkę.
- Czekaj. - inspektor kładzie mi rękę na ramieniu i delikatnie mnie obejmuje. Moje serce zaczyna szybciej bić, a na twarzy pojawia się uśmiech.
- Dziękuję... - szepcze mi do ucha Orest, a pani sierżant górska patrzy na to z zazdrością. Następnego dnia dostajemy fantastyczne zgłoszenie. Pewna starsza pani widziała zabjcę naszego przystojniaka. Dane osobowe zastrzezone. Jedziemy za miasto - ja, Możejko i Mietek. Morderca zaczyna uciekać, gdy tylko widzi radiowóz. Dochodzi do strzelaniny. Nagle straszny ból przeszywa moją lewą rękę. Padam na ziemię, nie mogę złapać tchu.
Podczas gdy aspirant Nocul prowadzi zabójcę do radiowozu, Mozejko klęka obok mnie.
- Lucynko. - Co się mówi w takiej sytuacji? Ból w lewej ręce jest nie do wytrzymania. Moja druga reka goraczkowo zaciska się na dłoni Możejki.
- Kocham cię Orest. Wyjątkowo mocno i szczerze. - potem tracę przytomność. Kiedy otwieram oczy, leżę w szpitalnej sali, na szpitalnym łózku. Gwałtownie odrzucam kołdrę i czuję straszny ból w lewym nadgarstku. Na krześle obok lezy mój mundur. Powoli podnoszę się z łóżka i nie mogę uwierzyć.Ja żyję. Zaczynam płakać. Ze szczęścia. Wtedy do pokoju wchodzi Możejko. Mocno się do niego przytulam, a on odwzajemnia uścisk.
- kochanie... - tak długo czekałąm na to słowo. - Wracamy? - Orest podaje mi mundur i prosi, zebym się przebrała. Przed posterunkiem inspektor pomaga mi wysiąść z samochodu, a chwilę później nasze usta łączą się w pocałunku. Sierżant Górska obserwuje tę sytuację przez okno, Gibalski nawet gwiżdże, ale dla mnie w tej chwili najważniejszy jest Możejko, który wsuwa mi na palec pierścionek.
- wyjdziesz za mnie? - pyta wreszcie.
- Czy to jest pytanie, na które mam odpowiedzieć"tak"? - śmieję się i znowu przytulam się do Oresta. Nie mieści mi się w głowie, że nasz zimny, niedostępny inspektor? I dlaczego ja? Ale nie narzekam, bo tak naprawdę - i dobrze o tym wiem - kocham Możejkę.