Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 6 grudnia 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Gdy tylko położył obok siebie kamienie czterech żywiołów, zaczęły one wirować. Uniosły się do góry, tworząc wir czterokolorowego tornada mocy. Ray cofnął się o krok. Jeszcze nigdy nie widział niczego takiego, ale wiedział, co to jest. Było to tornado czterech żywiołów, stężenie mocy o niespotykanej sile, zdarzające się rzadziej niż nigdy. Było niesamowite. Refleksy świetlne biły na wszystkie strony, Montagne Mort mieniła się we wszystkich kolorach.
- To niesamowite – szepnął Rayman.
W pewnym momencie kamienie zaczęły jeszcze szybciej wirować. Otoczyły Raya promieniem mocy. Kręciły się w kółko, tworząc półprzezroczysty krąg. Nagle kolory zaczęły się układać w obrazy, a obrazy w sceny. Rayman zobaczył w nich siebie, tyle że o wiele młodszego. Miał coś koło ośmiu lat i ścigał się z Andrą. Dobiegli do jakiejś chaty za miastem. W jej drzwiach stanął Mag. Zabrał Raymana do swojego domu, a póniej, po wygłoszeniu kilku zaklęć, wepchnął go do świetlnego tunelu. Na tym ,,,film’’ się urwał.
- Więc to było tak – powiedział do siebie Ray – To przez Maga przeniosłem się na Rozdroże Marzeń i straciłem pamięć.
Na ,,ekranie’’ z mocy kamieni pojawiły się nowe obrazy. Tym razem byli to Mag, Davin i Wilda. Rozmawiali, a matka Raymana płakała. ,,To wtedy zawarli umowę z Magiem i sprzedali mu Rozdroże’’- pomyślał bohater. Po tym obrazy znów się zmieniły. Jakiś stary czarodziej stał w słupie światła i wypowiadał słowa przepowiedni:
,,Będzie wyjątkowy, nazwany promieniem
Walczyć będzie, jak nikt z jego rodu
Ocali wiele miejsc i osób
Chociaż nie będzie pamiętał
Choć inny od innych, niesamowity
Jego imię Rayman’’

I na tym się skończyło. Kamienie żywiołów powoli przestały wirować i wróciły na ziemię. Nie było już bajecznych kolorów i słupów mocy. Tylko cztery kamienie wielkości dłoni spoczywające koło stóp Raymana.
Bohater Rozdroża podniósł je i schował do kieszeni. Musiał teraz tylko wrócić do Rady Rusałek i przekazać kamienie Polokusowi. On na pewno znajdzie dla nich bezpieczne miejsce, w którym nikt ich nie znajdzie. Na pewno musiało takie istnieć. Np. Serce Świata. Lub podziemne katakumby Rady. Lub najmroczniejsze odmęty Jaskini Złych Snów. Na pewno jest jakieś miejsce.
Chciał użyć mocy teleportacji, ale odkrył, że już jej nie posiada. Powoli zaczął schodzić z Montagne Mort. Wędrówka na pewno zajmie mu dłuższy czas niż pół dnia. Ale teraz nie miał już po co się spieszyć – ukończył wyzwanie, pokonał Maga i po raz kolejny ocalił Rozdroże Marzeń. Wielkie zasługi. Szkoda tylko, że jego rodziców obchodzi to tyle, co zeszłoroczny śnieg. I szkoda, że zawarli z Magiem tę okropną umowę.
Otrząsnął się z myśli i przyspieszył kroku. Chciał już dojść do Rady i przekazać kamienie w ręce Polokusa. Na szczęście po drodze znalazł otwarty portal. W jednej chwili znalazł się na miejscu. Od razu pobiegł do sali konferencyjnej. Zastał tam Polokusa, który jak zwykle spoglądał przez okno z rękami założonymi do tyłu.
- Witaj, Raymanie – powiedział duch świata – Ukończyłeś wyzwanie?
- Tak – Ray kiwnął głową – Mam kamienie czterech żywiołów.
Polokus wziął kamienie do rąk.
- Są tak piękne jak myślałem. Raymanie, czy ty wiesz czego dokonałeś?
- Ocaliłem Rozdroże. To wszystko.
- To wszystko?! Czy ty zdajesz sobie sprawę, że jesteś pierwszą i jedyną osobą, która tego dokonała?! To zadanie było uważane za niemożliwe! Aż do teraz.
- Zrobiłem to, co musiałem. Zresztą nie było tak strasznie trudno.
- Nie było trudno?! Ty chyba żartujesz! Raymanie, jesteś od teraz najlepszym bohaterem we wszechświecie! I nie mów mi, że to nic takiego! Jesteś wyjątkowy, jesteś niesamowity, jesteś wybrańcem bogów!
- Ja?
- Tak! Nie rozumiesz jeszcze? Ty potrafisz zrobić wszystko, pokonać każdą przeszkodę, każdego wroga! Jesteś bardziej niesamowity niż przepowiedziano.