Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 5 grudnia 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Odcinek 32 Kraina Żwawych Trupów – ziemia

Rayman otworzył oczy. Nad nim pochylała się ognista nimfa. Jego pierwszą reakcją było uderzenie jej kulą energii. Nimfa odskoczyła z zaskoczeniem.
- Dlaczego mnie atakujesz? – zapytała – Jestem Inea.
- Inea? – zdziwił się Ray – Nie jesteś Neio?
- To moja siostra bliźniaczka. Wybacz jeśli coś ci zrobiła.
- Nie ma sprawy – Rayman podniósł kamień ognia i schował go do kieszeni – Długo byłem nieprzytomny?
- Dwa dni.
- Dwa dni?! To znaczy, że mam niecałe 40 godzin na znalezienie pozostałych dwóch kamieni!
- Chciałabym ci pomóc, ale nie mogę opuścić tego miejsca – powiedziała smutno Inea – Nimfy ognia są z nim związane na stałe. Odwiedzisz mnie kiedyś? Nieczęsto mam gości.
- Jasne. A teraz muszę już iść.
Przeteleportował się do Krainy Żwawych Trupów. Od razu zaczął poszukiwania kamienia ziemi. Niestety żaden napotkany teensien griskin nie potrafił mu pomóc. Przez trzy godziny Ray kręcił się po całej Krainie i nie znalazł niczego. Chciał się już poddać, ale przypomniały mu się słowa Polokusa: ,,Spalona przez ogień, rozwiana przez wiatr, zalana przez wodę i pochłonięta przez ziemię. Nie mógł pozwolić, żeby taki los spotkał Rozdroże Marzeń. Wrócił do poszukiwać. W pewnym momencie zauważył głaz, na którym wydrapane zostały jakieś słowa. Podszedł bliżej.
,,Nie są podobne, nie są różne
Jeden z nich drogę ci wskaże,
Jeden z nich daje nadzieje próżne
Który prawdziwy, to się okaże’’ – przeczytał na głos.
W tej samej chwili ziemia zaczęła się trząść. Ze szczeliny, która powstała, wyrosła ręka z pnączy, na której spoczywały dwa kamienie. Wcale się od siebie nie różniły. Ze szczeliny wyleciał także jeden griskin. Podleciał do Raymana.
- Znasz już zaklęcie, teraz wybierz kamień – powiedział i zniknął.
Ray podszedł bliżej kamieni. Miały taki sam kolor, połysk, wielkość, kształt i ten sam napis: –•, ••, •, –, ••, •-. Nie było między nimi różnic, ale nie miały podobnych mocy. Na pewno nie. Wyjął z kieszeni kamienie powietrza i ognia, żeby wszystkie cztery porównać. W pewnym momencie miał wrażenie, że jeden z ewentualnych kamieni ziemi poruszył się. Rayman uśmiechnął się. Wiedział już, że to ten. Wyciągnął rękę i dotknął kamienia. Nic się nie stało, więc wziął go do ręki. W tej samej chwili ziemia znów zaczęła się trząść. Ręka z pnączy i fałszywy kamień zmieniły się w stos liści i opadły na dno szczeliny. Z niektórych kamieni utworzyły się długie macki, które próbowały złapać Raya.
- Kto umie rozpoznać prawdziwy kamień, musi zginąć! – zagrzmiał jakiś głos.
W tym samym momencie z głazów,  krzaków i liści uformował się wysoki na kilka metrów stwór. Zaryczał głośno i uderzył łapą w ziemię obok Raya. Bohater przewrócił się od wstrząsu. Musiał podnieść się od razu i uniknąć kolejnego ciosu. Następnie przygotował kulę energii i strzelił w potwora. Strzał oderwał liściastemu monstrum jedno ramię, ale natychmiast wyrosło mu nowe. Rayman od razu dostał od niego potężny cios. Upadł na ziemię obok głazu z zaklęciem. ,,Jak mam to coś pokonać?! – pomyślał – Chyba że spróbuję pokonać go jego własną bronią’’. Podniósł kilka kamyków i rzucił nimi w monstrum. Potworowi nic się nie stało, znów uderzył Raya.
- Jak tak dalej pójdzie nigdy nie ukończysz wyzwania – z ziemi wyleciał nagle półprzezroczysty duch – Jeśli chcesz go pokonać, musisz się bardziej postarać.
- Co mam zrobić? – zapytał Rayman, unikając kolejnego ciosu.
- Rusz głową. Podobno jesteś inteligentny.
- Jeśli wiesz jak go pokonać, pomóż mi!
- Wystarczy krótkie zaklęcie: Air – Feu – Terre – Eau. To wszystko – mruknął duch i wtopił się w ziemię.
,,To zaklęcie nie jest takie trudne’’ – pomyślał Ray. Uniknął ciosu potwora i utworzył w dłoniach wielką kulę energii.
- Air – Feu – Terre – Eau! – zawołał.
Kula energii przemieniła się w biało-czerwono-zielono-niebieską kulę mocy. Pomknęła w kierunku potwora ziemi i wybuchła przy nim, tworząc słup energii. Potwór wybuchł i pojawił się biały błysk światła. Rayman zasłonił ręką oczy, a następnie przeteleportował się na Jeziora Rozstajów.

Odcinek 33 Jeziora Rozstajów – woda

Jeziora nie były przyjaznym miejscem, ale o niebo przewyższały Grobowiec Starożytnych. Panowała tam gęsta mgła. Ray kilka razy się w niej zgubił. Starał się dobrze przeszukiwać teren, ale mu nie szło. Widoczność była ograniczona i ciągle błądził. Nie wiedział, w którą stronę ma iść, żeby dojść gdziekolwiek. Kręcił się cały czas w kółko. Nawet nie dopuszczał do siebie myśli o rezygnacji, zaszedł zbyt daleko, by się poddać.
W pewnym momencie usłyszał cichy krzyk. Pobiegł w kierunku, z którego dochodził. Musiał orientować się za pomocą słuchu, mgła była bardzo gęsta. Gdy dobiegł do celu, zobaczył stworzenie podobne do Clarka, tyle że o wiele mniejsze i różowe.
- Hej, mały. Co się stało? – podszedł do stworzonka.
- Jestem dziewczynką – odpowiedziało stworzonko przez łzy – I się zgubiłam. Ja chcę do mamy!
- Nie płacz, zabiorę cię do niej – zapewnił Rayman i wziął małą za rękę – Jak masz na imię?
- Clarissa.
- Dobrze, Clarisso. Chodź ze mną, znajdziemy twoją mamę.
Ruszyli przez mgłę. Ray miał dziwne wrażenie, że wie, w którą stronę ma iść. Kierował się tak, jak podpowiadała mu intuicja. Prowadził małą Clarissę brzegiem jezior. Clarkopodobna dziewczynka ściskała mocno jego rękę. Była małym, przestraszonym dzieckiem.
Po godzinie marszu w oddali ukazał im się zarys chatki. Był niewyraźny i przesłonięty mgłą, ale można było go jakoś dostrzec na tle jezior.
- Mama! – zawołała Clarissa.
- To twój domek? – spytał Rayman.
- Tak! Mamo!
Mała wyrwała mu się i pobiegła pędem w stronę domku. Ray, chcąc nie chcąc, musiał iść za nią. Dotarli do chatki, przed którą siedziało kolejne stworzenie z rasy Clarka, znów różowe.
- Clarisso! – zawołało stworzenie – Tak się martwiłam!
- Mamusiu! – Clarissa rzuciła się w objęcia mamy – On mi pomógł – wskazała palcem na Raymana.
- Bohater Rozdroża tutaj? – zdziwiła się mama małej – Dziękuję ci za przyprowadzenie mojej córeczki do domu. Jak mogę ci się odwdzięczyć?
- Nie trzeba – odpowiedział Ray – Mam tylko jedno pytanie. Szukam niebieskiego kamienia, gdzieś tej wielkości – pokazał rękami wymiar – Może gdzieś go widziałyście?
- Mamy taki kamień! – wykrzyknęła mama Clarissy – Zaraz go przyniosę.
Wbiegła do domu, a chwilę później wróciła z kamieniem wody. Kamień był najpiękniejszy ze wszystkich czterech i miał napis •–, —, -••, •-.
- Nareszcie. Rozdroże ocalone – powiedział Rayman.
- To by było zbyt proste – od razu poznał ten głos.
Potem został uderzony mocną kulą energii. Upadł, a kamień wypadł mu z ręki.
- Myślałeś, że dam ci uczciwie wygrać? – Mag podniósł kamień wody z ziemi – Choć przyznaję, że radziłeś sobie świetnie. Ale nie pozwolę, żebyś wygrał.
Zaczął biec przed siebie. Ray szybko się podniósł i pognał za nim. Biegli przez mgłę brzegami jezior, aż dotarli do podnóża jakiejś góry. Rayman zdążył w biegu odczytać napis Montagne Mort – Góra Śmierci. Mimo tego nie zatrzymał się ani na chwilę. Biegł dalej za Magiem po prawie pionowym zboczu góry. Dotarli na płaski jak stół szczyt.
- Skończmy już tę nierówną walkę – zawołał Mag, zatrzymując się.
- Jestem za – powiedział Ray.
Zaczęli walczyć. Od samego początku Rayman był górą. Czarodziej nie dawał rady. Co chwilę lądował na ziemi. Nie mógł trafić Raya, mimo że ciskał błyskawicami na wszystkie strony. W końcu zdecydował się na ryzykowny krok. Zebrał całą energię i wystrzelił nią ze swojej laski. Pocisk trafił Raymana i przewrócił go, pozbawiając większości sił.
- I co teraz zrobisz, bohaterze Rozdroża? – zaśmiał się Mag – Masz jakiegoś asa w rękawie?
- Jak zawsze – odpowiedział Ray.
W jednej chwili podniósł się na nogi.
- Piękny ruch – zadrwił Mag – Co będzie następne? Mrugnięcie oczami?
Rayman nie przejął się zbytnio drwiną. Utworzył w dłoniach wielką kulę energii. Dobrze, że nadal pamiętał zaklęcie, które wyjawił mu duch.
- Air – Feu – Terre – Eau! – wrzasnął.
Wielobarwna kula energii wystrzeliła z jego rąk z prędkością światła. Pomknęła w kierunku Maga, który został trafiony. Energia była tak silna, że zepchnęła czarodzieja z góry. Poleciał na ostre jak brzytwa skały.
- Koniec podróży – powiedział Ray, biorąc do ręki kamień wody.