Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 4 grudnia 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
A jak opowiadanie okaże się beznadziejne, to mogę się usprawiedliwić, mówiąc, że pisałam je podczas wakacji.
I jeszcze coś. W tej chwili jestem w trakcie pisania kryminału (takiego mini).
Miłego czytania.

Odcinek 30 Szczyt Za Chmurami – powietrze

Ray znalazł się na Szczycie Za Chmurami. Trochę szumiało mu w głowie od teleportacji. Jeszcze nie zdążył się przyzwyczaić. Rozejrzał się dookoła. Nie zauważył nic, co mogłoby być kamieniem żywiołu. Nie wiedział nawet jak ten kamień ma wyglądać. Domyślał się tylko, że będzie to kamień powietrza, bo ogień, woda i ziemia jakoś nie pasowały do śnieżnej krainy.
Przez dwie godziny chodził dookoła Szczytu i nie znalazł nic. Nawet nie spotkał żadnej żywej osoby. Siadł na śniegu i zaczął rozmyślać. ,,Gdzie może być kamień powietrza? – pomyślał – Chyba tylko w jakimś wietrznym miejscu. Może w zimnej jaskini, w której zawsze jest przeciąg?’’
- Szukasz kamienia powietrza? – usłyszał piskliwy głos.
Rozejrzał się, ale nikogo nie zobaczył.
- Na dole! – zawołał głosik.
Ze śniegu patrzyły na niego wielkie oczy i uśmiechały się niebieskie usta.
- Jesteś gadającym śniegiem? – spytał Rayman.
- Tak. Gdy ktoś rzuca zaklęcie Wyzwania Czterech Żywiołów, nic nie jest tym, czym się wydaje. Słowo ,,niesamowitość’’ nabiera zupełnie innego znaczenia. Dzieją się rzeczy, które dziać się nie powinny – powiedział śnieg.
- Chyba powinienem to zapamiętać – mruknął Ray – Wiesz gdzie jest kamień powietrza?
- Jasne. Posłuchaj i pomyśl: Czasem w dzień, czasem w noc
kamień powietrza spoczywa
Opada na świat jak koc,
Zwykle nie odpoczywa.
- To zagadka?
- Raczej podpowiedź. Zastanów się dobrze.
Rayman zmarszczył brwi. Podpowiedź była trudna, prawie nie do rozwiązania. ,,Czasem w dzień, czasem w noc’’. Co może być czasami nocą, a czasami dniem? Powietrze? Deszcz? ,,Kamień powietrza spoczywa’’. Czyli że spoczywa czasem w nocy, a czasem w dzień. ,,Opada na świat jak koc’’. Jest wiele rzeczy, które opadają. Liście, krople deszczu, płatki kwiatów, uschnięte gałęzie, ludzie, śnieg… Śnieg? ,,To by pasowało – pomyślał Ray – Odpowiedź ,,śnieg’’ pasuje do pierwszej i trzeciej zwrotki zagadki. Zaryzykować czy myśleć dalej?’’ W ostateczności zdecydował się na to pierwsze.
- Czy odpowiedź to śnieg? – zapytał.
- Sam zobacz.
Gadający śnieg zaczął wirować dookoła Raymana. Całkowicie zasłonił mu widok, szczypał w oczy i przewracał. Ray i upadł i leżał na ziemi, a śnieg wciąż wirował.
- Przestań! – zawołał bohater Rozdroża.
Jego słowa zostały zagłuszone upadkiem czegoś na ziemię. Nagle śnieg przestał wirować i wrócił na dawne miejsce. Rayman wstał i spojrzał na przedmiot, który uderzył w ziemię obok niego. Był to biały kamyk wielkości dłoni. Lekko połyskiwać i miał na sobie wyryty napis złożony z kropek i kresek: •–•, —, •–. ••, •, -, •-•, –••, •. Ray schował go do kieszeni.
- Gratuluję pierwszego sukcesu – znów pojawił się gadający śnieg – Dalej nie będzie tak łatwo. I pamiętaj, co ci mówiłem: Nic nie jest tym, czym się wydaje. Słowo ,,niesamowitość’’ nabiera zupełnie innego znaczenia. Dzieją się rzeczy…
- …które dziać się nie powinny – dokończył Rayman – Już pamiętam. Dzięki za radę, ale muszę już lecieć. Mam około 92 godziny, żeby skończyć Wyzwanie, więc lepiej będzie jak się pospieszę. Miło było cię poznać – przygotował się do teleportacji.
- Czekaj! – zawołał śnieg – Uważaj, dalej będzie naprawdę trudno. Możliwe, że będziesz musiał dużo walczyć.
Czyli norma. I dzięki za podpowiedź. I dobre rady.
- Będą ci potrzebne.
- Na pewno. Na razie.
Ray skupił się i przeteleportował do Kwatery Mroklumów, a raczej jej ruin zalanych lawą.

Odcinek 31 Kwatera Mroklumów – ogień

Dawna siedziba Mroklumów sprawiała żałosne wrażenie. Wszędzie było pełno gorącej lawy, spróchniałych desek i metalowych części maszyn. To miejsce strasznie stoczyło się na dno. Raczej nikt tu nie zaglądał.
Rayman chodził ponad cztery godziny po ruinach Kwatery. Starał się szukać ukrytych podpowiedzi, kogoś, kto mógłby mu pomóc lub po prostu niesamowitych rzeczy. Wciąż dźwięczały mu w uszach słowa gadającego śniegu. Westchnął i ruszył dalej. Postanowił sprawdzić salę, z której André wszystkim kierował. Znalazł ją bez problemu, bo była oznaczona strzałkami. Jednak jej widok nie bardzo go ucieszył. Sala była do połowy zal;ana lawą. Do pulpitu sterowniczego można było dostać się jedynie skacząc po deskach zanurzonych w gorącej cieczy. Ray szybko przeskoczył na pierwszą, a potem na kolejną. W szybkim tempie dotarł do pulpitu. I kolejne rozczarowanie – pulpit był roztopiony przez magmę.
- Świetnie! – Rayman uderzył w jego resztki pięścią.
Z jednej szufladki wysunęła się kartka. Bohater Rozdroża wziął ją go ręki i przeczytał treść. ,,To będzie koniec wszyltkiego. Apokelipsa. Pędzie się lać gożąc z lamienie. Endré.’’ Było to całkiem pozbawione sensu. Ray zaczął się zastanawiać. Może to wskazówka? A może po prostu André miał problemy z ortografią? Jest wiele możliwości. Rayman spróbował zamienić złe litery na poprawne. Treść brzmiała teraz: ,,To będzie koniec wszystkiego. Apokalipsa. Będzie się lać gorąc i kamienie. André.’’ Ray znów się zastanowił. Ze złych liter układało się słowo Lepżzle, a z dobrych… Sabrika! Może tam będzie ukryty kamień?
Pobiegł do sali, w której kiedyś walczył z Sabriką. Dziwne, ale nie było tam zbyt wiele lawy. Tylko trochę gorących kałuż. Podszedł do resztek maszyny i zaczął przekopywać złom. Nie znalazł zupełnie nic.
- Mam nadzieję, że nie szukasz tego – powiedział ktoś za jego plecami.
Bohater Rozdroża odwrócił się. Zobaczył ognistą nimfę. Miała skórę w kolorze ognia, włosy, suknię i skrzydła z płomieni. Była nawet ładna, mimo że cała płonęła. W ręce trzymała czerwony połyskujący kamień z napisem —, –•, ••, •, -•.
- Kim jesteś? – zapytał Ray.
- Mam na imię Neio i jestem nimfą ognia. Mieszkam tu odkąd to miejsce zostało zabrane w posiadanie ognia. A ty jesteś…
- Rayman, chronię Rozdroże Marzeń. Czy możesz mi oddać ten kamień, jest dla mnie bardzo ważny.
- W takim razie go zatrzymam – oznajmiła nimfa.
- Proszę, od tego zależy los całego Rozdroża.
- Jeśli chcesz ten bezwartościowy kamień, to wygraj ze mną w walce.
- Nie mogę z tobą walczyć, nie mam czasu. Oddaj mi kamień.
- Boisz się, że możesz przegrać z dziewczyną?
Neio utworzyła w rękach kulę ognia i uderzyła nią Raya. Następnie zamknęła go w ognistym kręgu. Rayman musiał zacząć walczyć, chociaż wolałby pertraktować. Rozgromił płomienie polem siłowym i zaatakował nimfę kulami energii. Spróbował zamknąć ją w polu siłowym, ale mu nie wyszło. Za to oberwał kulą ognia. Upadł na ziemię i w ostatniej chwili zdążył uniknąć ściany lawy, która sunęła w jego kierunku. Zadał nimfie cios pięścią, ale tylko mocno się poparzył. Przycisnął do siebie bolącą rękę. Chwila nieuwagi wystarczyła, żeby Neio powtórnie powaliła go na ziemię. Chciał się podnieść, ale dostał czymś twardym w głowę i stracił przytomność.
Tym twardym czymś był kamień ognia, którym rzuciła Neio. Nimfa zaśmiała się. Warto było unieszkodliwić Raymana za moc, którą dostała wcześniej od nieznajomego czarodzieja. Nie były to uczciwe interesy, ale nimfa nie była uczciwa.
Miała już odejść, gdy wpadła na pewien pomysł. Podeszła do nieprzytomnego Raya i przestała się na chwilę palić. Nachyliła się i pocałowała Raymana w usta.
- Dobranoc, bohaterze – szepnęła i ruszyła w swoją stronę na powrót się paląc.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›