Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 10 grudnia 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Był środek nocy. Andra spała przytulona do Raymana. W sali panowała cisza, przerywana co jakiś czas rykami Knaarenów, które, jak co noc, wyły w swoich tunelach. Oprócz tego słychać było jedynie oddechy Raya i Andru. Bohater był wciąż nieprzytomny, a dziewczyna przy nim czuwała.
Na zegarze wolno przesuwała się wskazówka odmierzająca sekundy.
Rayman otworzył oczy. Minęła chwila nim jego wzrok przyzwyczaił się do ciemności panującej w pokoju. Czuł się koszmarnie. Wszystko go bolało, a zwłaszcza głowa. Ostatnim razem czuł się tak źle, gdy syn Brzytwobrodego potraktował go gazem paraliżującym. ,,Ile tygodni temu to się wydarzyło? Na pewno kilka’’ – pomyślał Ray. Zebrał resztki sił i rozejrzał się. Leżał na łóżku w jakiejś sali, a Andra spała przytulona do niego. Położył rękę na jej głowie. Gwałtownie poderwała się.
- Co się dzieje? – zapytała.
- Wszystko dobrze, śpij dalej – powiedział.
- Rayman? Obudziłeś się! Nareszcie! Tak się bałam – Andra zaczęła płakać – Cieszę się, że nic ci nie jest. Potrzebujesz czegoś? Szklankę wody albo…
- Nic mi nie trzeba, ważne, że ty tu jesteś. Idź spać, rano pogadamy.
- Mam spać? Prawie zginąłeś. Romeo mówił…
- Ty mu wierzysz?
- Jest lekarzem.
- Ale nie zawsze mówi serio. Idź spać, jesteś zmęczona.
- Dobrze.
Andra znów się do niego przytuliła. Zamknęła oczy, ale nie zasnęła. Była zbyt szczęśliwa. Z Raymanem wszystko było w porządku! Tak się z tego cieszyła. Czuła się naprawdę dobrze, wszystko zaczynało się układać. Jej życie nareszcie nabrało kolorowych barw. Wszystko już było dobrze.
- Śpisz? – usłyszała głos Raya.
- Nie.
- Ja tak samo.
Chwila ciszy.
- O czym myślisz? – zapytała dziewczyna.
- O wszystkim. O walce z Magiem, pułapce Brzytwobrodego, twardym kamieniu… Wiele rzeczy się zmieniło.
- Rzeczy się zmieniają, ale nie wszystkie.
- Zaczynasz gadać jak Polokus – Rayman roześmiał się.
- Wiem. Ray…
- Tak?
-  Dlaczego jesteś taki wściekły na Wildę i Davina?
- Bo zrobili coś okropnego – Rayman spoważniał – Przecież o tym słyszałaś. Obiecali Rozdroże Marzeń Magowi… i… to było jak porzucenie.
- Nie porzucili cię. Bardzo chcieli z powrotem zabrać cię do Świata Promieni, ale Mag zablokował tunele świetlne. I mimo, że zrobili okropną rzecz, zrobili to, żeby cię chronić. To twoi rodzice, kochają cię.
- Może i tak.
- Ray… musisz im wybaczyć.
- Muszę?
Znowu zapadła cisza. Andra i Rayman popatrzyli sobie w oczy. Patrzyli tak kilka sekund, później każde odwróciło wzrok. ,,I znowu wszystko zepsułam – pomyślała Andra – Tak dobrze nam się rozmawiało, a ja musiałam wszystko spaprać. Jak to naprawić?’’. Myślała chwilę i w końcu się zdecydowała. Nachyliła się i pocałowała Raya w policzek.
- A to za co? – zdziwił się bohater.
- Za to, że jesteś.
- Dzięki.
Kolejna chwila milczenia. Ray nie wiedział czy ma jeszcze coś dodać, a Andra nie miała żadnego pomysłu, co mogłaby powiedzieć
- To było dziwne – odezwał się w końcu Rayman.
- Co?
- Ta pułapka Brzytwobrodego. Ostatnim razem, gdy byłem na Szczycie Za Chmurami, tego tam nie było.
- Może wtedy nie uruchomiłeś całego mechanizmu.
- Może.
Zegar wybił trzecią w nocy.
- Chodźmy spać – powiedział Ray.