Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 1 grudnia 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Rayman zamierzał przeczesać całe Rozdroże, byleby tylko znaleźć Maga. Siadł z mapą na kolanach w domku na drzewie, który znajdował się niedaleko Kręgu Mocy. Ściany domku były całe zapisane różnymi imionami i historiami. Ray pamiętał, że kiedyś często tu przesiadywał z Ly, Globoxem i Murfy’im. Przejechał ręką po ścianie i odczytał wydrapane na niej napisy. ,,UDAŁO MI SIĘ POKONAĆ ROBO-PIRATÓW, RAYMAN. W KOŃCU OPANOWAŁAM MOC CZYTANIA W MYŚLACH, LY. TERAZ JUŻ ROZUMIEM, DLACZEGO RUSAŁKI NIE CHODZĄ NA DYSKOTEKI, MURFY.’’ Uśmiechnął się na myśl dawnych wspomnień. Miał nadzieję, że jeszcze kiedyś usiądzie tu z przyjaciółmi, a na ścianach pojawią się nowe słowa.
Oderwał się od myśli i wrócił do przeglądania mapy. Chciał zacząć poszukiwania od Szczytu Za Chmurami, potem posuwać się na południowy wschód, później na północny wschód i w końcu na południowy zachód. Trasa nie była dobra, ale nie miał innego pomysłu. Złożył mapę i wyszedł z domku. Na trawie leżała niewielkao kartka. Ray podniósł ją i przeczytał:
,,Dzisiaj w jaskini pod Miastem Rzeki
albo twoja dziewczyna zginie’’.
Nie musiał myśleć, żeby wiedzieć od kogo pochodzi groźba. Tylko o kogo chodziło Magowi? Kogo nazwał dziewczyną Raymana? ,,Andra! – pomyślał bohater – Tylko o nią może chodzić temu nienormalnemu wariatowi’’.
Pobiegł przed siebie. Musiał uprzedzić chociaż jedną osobę, że wyrusza. Jak na zawołanie pojawił się Globox.
- Ray! Dokąd tak pędzisz? – zapytał.
- Globox! Mag porwał Andrę. Muszę ją uwolnić, idę do Miasta Rzeki. Gdybym nie wrócił w ciągu doby, zawiadom Polokusa.
- Ale – chciał zaprotestować Globox.
- Zrób tak jak mówię.
Rayman otworzył tunel świetlny i w jednym momencie znalazł się przed sowim domem. Pech chciał, że akurat stali tam jego rodzice.
- Synku, poczekaj, musimy porozmawiać – zawołała Wilda.
Całkowicie ją zignorował i pobiegł dalej. Zeskoczył z urwiska, a potem zanurkował w rzece. Wynurzył się w jaskini, już pod miastem. Od razu zobaczył związaną Andrę, która siedziała na jakimś kamieniu. Obok niej stał Mag.
- W końcu jesteś – powiedział, nie odwracając się – Myślałem już, że nie przyjdziesz. To co, zamierzasz tak stać do końca świata czy może zaczniemy walkę?
- Najpierw ją wypuść! – krzyknął Ray.
- Zastanowię się p Mag gwałtownie odwrócił się i uderzył Raymana silną kulą energii – Najpierw zobaczę jak walczysz.
Znów posłał w kierunku przeciwnika kulę energii. Ty, razem jednak Rayowi udało się zrobić unik. Podniósł jakiś kamień i rzucił nim w Maga. Potem utworzył pole siłowe, które odepchnęło czarodzieja do tyłu. Mag uderzył głową w kamień, ale nie stracił przytomności. Zaczął atakować bohatera Rozdroża piorunami. Rayman starał się ich unikać i nie wpaść do wody. W pewnym momencie przypomniał sobie o świetlikach. Podleciał do góry i spłoszył stworzonka, które zaczęły wściekle latać dookoła Maga. Zdezorientowany czarodziej kilka razy cisnął piorunami w skały, z których zaczęła wypływać woda, zalewając jaskinię.
- Mam nadzieje, że umiesz pływać – Mag zablokował jedyne wyjście z jaskini i teleportował się w inne miejsce.
Andra zaczęła piszczeć.
- Zginiemy, woda nas zaleje, a ja nie umiem pływać! – wrzasnęła.
- Nie bój się, znajdziemy wyjście – Ray rozwiązał dziewczynę – Na ile umiesz wstrzymać oddech?
- Na krótko. Rayman, ja się boję.
- Będzie dobrze, spokojnie.
Woda siegała im już powyżej pasa. Na szczęście do sklepienia jaskini został jeszcze spory kawał przestrzeni.
- Ray – powiedziała Andra – Mam jedną prośbę. Jeślibyśmy zginęli…
- Tak?
- Pocałuj mnie.
- Co?