Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 9 listopada 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Rankiem, gdy wszyscy się obudzili, Ray zdecydował, że od razu idą dalej. Nie obyło się bez narzekań Shell i Murfy’iego. Na dodatek nadal panowała wczorajsza, nieprzyjemna atmosfera. I nikomu nie śniło się, żeby przepraszać.
Szli dwie godziny, aż dotarli do skraju lasu. Parę kroków od ostatnich drzew zaczynała się tafla jeziora. Słońce odbijało się od powierzchni wody, tworząc wielobarwne refleksy świetlne. Gdzieś na środku jeziora zacumowana była łódka. Odległość do niej była zbyt duża, żeby zobaczyć czy ktoś w niej siedzi.
- Jeśli będziemy chcieli obejść je dookoła, zajmie nam to dwa razy więcej czasu – oznajmił Rayman – Musimy zbudować łódź i przepłynąć na drugi brzeg.
- To też zajmie dużo czasu – stwierdziła Shell – Chodźmy dookoła.
Ruszyła w swoją stronę.
- Ray jest tutaj szefem – przypomniał Zenk – Nie możesz za niego decydować.
Shell spojrzała na niego nieprzyjaźnie. Gdy znów będzie w domu, zemści się na nich wszystkich za zniewagi i niemiłe słowa, które od nich otrzymała.
Tymczasem Zenk. Murfy i Rayman zaczęli ścinać drzewa na tratwę. Tily i Andra postanowiły poszukać pnączy i lian, które mogłyby zastąpić liny. Po półgodzinnym zbieraniu nagromadzili odpowiednią ilość materiałów potrzebnych do budowy.
Jedynie Shell nic nie robiła. Wolała się przyglądać. Dość szybko jej się to znudziło. Postanowiła trochę popływać. Weszła do wody, która sięgała jej do pasa. Za płytko. Shell zrobiła krok do przodu i wpadła pod powierzchnię wody. Głębokość wynosiła dwa metry. Dziewczyna zdążyła odbić się od mułu i wybić się na powierzchnię. Wrzasnęła głośno i znowu znikła pod wodą.
- Shell! – zawołał Ray i wskoczył do wody.
Nie wynurzali się przez dłuższą chwilę.
- Błagam, tylko nie toń! – zawołał Murfy.
Tuż po jego krzyku Rayman wynurzył się razem z dziewczyną. Wyszli na brzeg ociekając wodą.
- Dobrze, że nic ci nie jest, Shell – Zenk podszedł do przyjaciół – Rany, czy ja to powiedziałem?!
- Tak! – odpowiedzieli wszyscy chórem.
,,W końcu się pogodzili. Przynajmniej na chwilę’’ – pomyślał Ray, a na głos powiedział:
- Skończmy budowę tratwy.
Tym razem wszyscy pracowali.
Skończyli po godzinie. Opuścili tratwę na wodę. Weszli na pokład. Dno tratwy przykryła woda. Rayman i Andra zeskoczyli z ,,łódki’’.
- To nie wytrzyma naszego ciężaru. Pojedziemy, a właściwie popłyniemy na dwa razy – zadecydował Ray
- Możecie tak zrobić, ale możecie zabrać się ze mną – rozległ się nowy głos.
Należał do zakapturzonego osobnika, do którego należała łódka, będąca wcześniej na jeziorze. Był on raczej niski.
- Kim jesteś? – spytał Rayman.
- Przewoźnikiem – odparł nieznajomy – Podobno chcecie się przeprawić na drugą stronę, czyż nie?
- Tak, ale dlaczego chcesz nam pomóc?
- Czy od razu muszę mieć jakiś powód? Nie wystarcza to, że po prostu chcę wam pomóc?
- Wsiadamy – Shell zdecydowała za Raya – Ta łódź jest na szczęście w lepszym stanie niż nasza tratwa.
- W tym się z tobą zgadzam – powiedziała Tily.
Wskoczyły na łódkę. Zenk i Murfy wzruszyli ramionami i poszli w ślady dziewczyn. Rayman nie był do końca pewien. Głos przewodnika brzmiał zupełnie jak… nie, to bez sensu. To nie mógł być Brzytwobrody, przecież pirat zginął.
- Co jest? – zapytała Andra.
- Sam nie wiem.
- No chodź, nie mamy wyboru.
Pociągnęła go na pokład.
Nieznajomy przewoźnik uśmiechnął się pod ciemnym kapturem i odpalił silniki. Łódka zaczęła płynąć przez wodę.

I co myślicie? Myślę, ze powinno się spodobać. hmm, chyba tyle.