Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 6 listopada 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
Początej serii drugiej: W pogoni za prawdą.

Rayman stanął przed drzwiami domu, w którym mieszkałam jego matka i siostra. Musiał zapytać o coś, co cały czas go dręczyło. Jedno pytanie. Nie był pewny czy naciśnięcie klamki będzie dobrym wyborem. Przecież tydzień temu zdecydował, że będzie mieszkał na Rozdrożu Marzeń, a nie tutaj. Tak, ostatni tydzień był pełen wyborów i trudnych sytuacji. Poznał swoją rodzinę i świat, w którym się urodził. Pokonał maga, czarodzieja, bardzo wrednego i nieprzyjemnego typka. Umarła także jego najbliższa przyjaciółka, wróżka Ly.
W końcu zdecydował się nacisnąć klamkę i wejść do środka. Poszedł do salonu, gdzie znalazł Wildę, swoja matkę, tak jak przypuszczał. Patrzyła na podłogę.
- Darlanda, już wróciłaś? – zapytała, nie podnosząc wzroku – Jak było w szkole? – w końcu spojrzała w stronę drzwi – Rayman? Co tu robisz? Myślałam, że na zawsze zostałeś na Rozdrożu. Czyżbyś zmienił zdanie?
- Nie – odpowiedział Ray – Przyszedłem cię odwiedzić i o coś zapytać.
- To mów, słucham.
- Wcześniej nie było na to czasu, dużo się działo. Ale teraz… Dlaczego nie ma tu mojego ojca? Kim był? I co się z nim stało?
- Przypuszczałam, że o to zapytasz.
- Czy możesz mi odpowiedzieć?
- On… wyruszył niedawno… daleko. Chciał cię odnaleźć.
- Nie wrócił?
- Nie…
Zamilkli.
- Chyba już pójdę – powiedział Rayman – Przyjdę może jutro.
Otworzył portal i w krótkiej chwili przeniósł się na Rozdroże Marzeń, do Lasu Czystych Liści. Jego przyjaciel, Globox, mieszkał niedaleko, więc postanowił go odwiedzić. Po kilku minutach marszu dotarł do rozwalającego się domu, który był w tym stanie z powodu dzieci Globoxa. 650 niesfornych szkrabów biegało po trawie i wodzie. Globox siedział na moście i starał się obserwować dzieci, co szło mu niezbyt dobrze.
- Mógłbyś sprowadzić tu Andrę? – spytał na widok Raya – Ostatnim razem świetnie sobie z nimi poradziła.
- Niestety dzisiaj jej nie widziałem. Musisz sobie sam poradzić.
- Przeprowadzić się też muszę. Spójrz na mój dom.
Rayman spojrzał na chatę przyjaciela. Była w opłakanym stanie, w jeszcze gorszym niż, gdy widział ją ostatnio.
- Rzeczywiście. Koszmar – stwierdził.
-Mogę się na jakiś czas wprowadzić do ciebie? A, no tak. Przecież ty nie masz domu,
- Nie
- A powinieneś. Chyba będę musiał sobie poradzić w inny sposób. No a właściwie gdzie byłeś przez cały ranek?
- To przesłuchanie? – zapytał Ray – Byłem w Świecie Promieni. Musiałem o coś zapytać Wildę, znaczy moją matkę. O mojego ojca. Powiedziała mi, że wyruszył, żeby mnie odnaleźć.
- Więc teraz to ty musisz go odnaleźć. Role się odwróciły – podsumował Globox.
- Odnaleźć go? No jasne! Czemu wcześniej na to nie wpadłem? Pójdziesz ze mną? Oczywiście jeśli nie chcesz…
- Chciałbym bardzo, ale przez 650 dzieci nie mogę. Wybacz. Może spytaj Tily, mała lubi przygody.
- Właśnie tak zrobię. Lecę, cześć!
- Bye.
Ray pobiegł w stronę Czarodziejskiej Polany. Był pewien, że znajdzie tam Tily. Mała wróżka zamieszkała w domu Ly, po jej śmierci. Dotarł tam w niedługim czasie i zapukał do drzwi.

I jak, podobało się?
  • awatar misao245: Ray <3 uwielbiam go :*
  • awatar Seiti: Mnie do tej pory zadziwia oszałamiająca liczba dzieci Globoxa. 650... to ich narobił trochę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›