Wpisy użytkownika Kate - Writes z dnia 27 listopada 2013

Liczba wpisów: 1

abc.atlant
 
- Zawodnik z numerem 5, Rayman! – zakomunikował Polokus przez megafon.
Był już następny dzień olimpiady, mieszkańcy Rozdroża zgromadzili się na stadionie, na Pustyni Knaarenów. Słońce grzało niemiłosiernie, ale nikomu to nie przeszkadzało.; tłum szalał na widok Raya na motorze. Bohater miał dwie minuty na wykonanie dowolnej ilości akrobacji będąc w powietrzu z pojazdem. Jeden z małaków dał znak, żeby ruszył. Rayman poprawił kask i odpalił silnik.
Szło mu świetnie. Wykonywał niesamowite akrobacje w brawurowym stylu. Już podczas pierwszej minuty zdobył mnóstwo punktów. W ostatnich kilkunastu sekundach wjechał na najwyższą skocznię. Chciał wykonać kolejny trik, ale nagle motor zaczął nawalać. Zgasł silnik, zaczęły się sypać części. Rayman zaczął spadać z pojazdem w dół. Uderzył o ziemię, a motor wybuchł parę metrów od niego.
Widownia zaczęła panikować, kilka osób rzuciło się do wyjścia. Na stadion wbiegli teensienowie z gaśnicami. Zajęli się gaszeniem ognia. Do nieprzytomnego Raya podeszli Romeo, Otto, Anna Lyse i kilka rusałek, pielęgniarek. Zabrali bohatera na nosze i zanieśli do gabinetu Anny Lyse, który mieścił się niedaleko.
- Spokój, spokój – Polokus zaczął uspokajać zdenerwowany tłum – Nie ma powodów do paniki. Kontynuujmy zawody – siłą mentalności uspokoił stadion.
- Idziemy – szepnął Murfy do Globoxa.
Zeszli z trybunów i ruszyli do wyjścia. Andra i Shell, widząc ich, poszły za nimi. Cała czwórka dotarła szybko do gabinetu doktora. Drzwi otworzyła im jedna z rusałek. Bez słowa poprowadziła ich do jasnego pomieszczenia. Rayman leżał na miękkiej kanapie, na szczęście był już przytomny, a dookoła niego stali lekarze.
- Ray! Ty żyjesz! – zawołał Globox i w jednej sekundzie znalazł się przy przyjacielu.
- Pacjent potrzebuje odpoczynku – poinformował Otto ze swoim akcentem – Nie przesadzajcie z pytaniami.
Globox, Murfy, Andra i Shell posłusznie kiwnęli głowami.
- Jak się czujesz, Ray? – spytała Andra.
- Tak jak ktoś, kto walnie o ziemię.
- Czyli boli go łeb – przetłumaczył Murfy – A tak w ogóle to był sabotaż! W końcu motor nie może się sam rozlecieć. Ale mam też dobrą wiadomość, uzyskałeś maksymalną ilość punktów, mimo tego wypadku. Niestety na razie jesteś prawie na końcu rankingu.
- Kto jest pierwszy? – zapytał Rayman.
- Bun, to dziwne, nie?
- Bardzo.
- Co w tym dziwnego, każdy ma szansę na wygraną – odezwała się Andra – I wracaj szybko do formy, jutro kolejne konkurencje.
- Koniec wizyty, spadajcie – oznajmił Romeo.
Przyjaciele Raya wyszli, a on sam został na kanapie.
- Chcesz kompres na głowę? – zapytał Anna Lyse.
- Nie, dzięki.
- Aspirynkę?
- Nie.
- Szklankę wody?
- Nie.
- To może…
- Nie, nic nie chcę. Po prostu daj mi spokój.
Anna Lyse wzruszył ramionami i wyszedł z pokoju. Rayman miał w końcu spokój. Mógł wreszcie trochę pomyśleć. Jeśli to był sabotaż, jak utrzymywał Murfy, to kto mógł to zrobić? I po co? ,,Kilka dni spokoju i znów wszystko zaczyna się komplikować’’ – pomyślał Ray.
- W porządku? – do pokoju wsadził głowę Otto.
- Tak – Raymanowi zaczęła działać na nerwy nadopiekuńczość lekarzy.
- Gdybyś czegoś potrzebował, wołaj.
- Tak, tak, wiem. Daj mi odpocząć.
Otto w końcu wyszedł z pokoju. Radość Raya nie trwała długo, po chwili przyszedł Romeo.